w góry czy nad morze
Lifestyle

W góry czy nad morze?

Mam ostatnio wrażenie, że czas biegnie zdecydowanie zbyt szybko. A może to tylko kwestia tego, że nad morzem, gdzie mieszkam, lato w tym roku, podobnie zresztą jak w roku ubiegłym, nie jest takie, jakiego bym oczekiwała? Lato jest mało letnie. Brakuje słońca i ciepła. Dlatego też odliczam już dni do urlopu, by w końcu poczuć lato, wakacje i ten niesamowity klimat, który temu okresowi co roku towarzyszy.

Każdego roku, gdzieś w okolicach stycznia, razem z Wojtkiem zadajemy sobie pytanie, jak będzie wyglądał nasz letni urlop. Sporo już wspólnych urlopów przeżyliśmy. Niby znamy się zaledwie od lat niemal dziesięciu, a już tyle wspólnie spędzonego czasu za nami i mnóstwo niesamowitych letnich podróży. Zjeździliśmy wspólnie kawałek Europy, pokręciliśmy się też po naszej pięknej Polsce. Widzieliśmy i przeżyliśmy sporo. Oboje lubimy zarówno wakacje spędzane w górach, jak i letni czas w pięknych, nadmorskich klimatach. Pytanie zatem brzmi… w góry czy nad morze?

Tatry, Karkonosze czy Bieszczady?

Tatry, Karkonosze czy Bieszczady. Każde z gór robią na mnie za każdym razem niesamowite wrażenie. Bieszczady przyszło mi odkrywać wraz z moim mężem. To tam pojechaliśmy najpierw w podróż przedślubną… a potem poślubną. I było niesamowicie za każdym razem. Wielogodzinne wędrówki po górach zapewniają sporą dawkę wrażeń. Ponoć najlepszy czas na te góry to początek jesieni. My jednak Bieszczady odkrywaliśmy za każdym razem w czerwcu. I widoki są po prostu imponujące. Soczystość zieleni o tej porze roku robi ogromne wrażenie. Na szlakach nie spotkamy jeszcze tłumów, za to zapuszczając się w co odleglejsze i bardziej dzikie rejony można na swej drodze napotkać rysia czy niedźwiedzia. Nie bylibyśmy jednak sobą, gdyby podczas naszych wakacji zabrakło elementów kultury. A tych w Bieszczadach jest bez liku. Wrażenie zrobiły na nas przede wszystkim wszechobecne cerkwie. Tu czuć, że Polska jest krajem wielokulturowym.

fotoksiążka Printu

fotoksiążka Printu

fotoksiążka Printu

A może nad morze?

Tęskni mi się czasami za Bieszczadami i górami jako takimi. Od kiedy jednak zostaliśmy z Wojtkiem rodzicami, to dobro i wygoda naszych dzieci, a po części też nasza i nasz święty spokój zwyciężają z potrzebą szwendania się po górskich szlakach. I tak od lat kilku naszą wakacyjną destynacją stają się co roku malownicze kraje położone nad brzegiem Adriatyku. Mimo że mieszkamy w Gdańsku, to jednak wybieramy morze położone na drugim krańcu Europy. Tam bowiem czeka na nas za każdym razem piękna pogoda, mnóstwo słońca i ciepła woda, w której z przyjemnością się kąpiemy, bez obawy, że nabawimy się kataru.

fotoksiążka Printu

fotoksiążka Printu

Nawet konieczność odbycia dwudniowej trasy samochodem nas nie odstręcza. Zresztą już samą podróż nad Adriatyk traktujemy jak część odpoczynku wakacyjnego. Nasze dzieci są też już wprawione w dalekich podróżach i im są starsze, tym droga nad morze jest mniej uciążliwa. Nad Adriatykiem nie ograniczamy się jednak wyłącznie do plaży i morskich kąpieli. Więcej w nas podróżników niż turystów. Z każdej wyprawy chcemy wynieść jak najwięcej wspomnień, a nie oszukujmy się, leżenie na piasku (tudzież kamieniach) zanadto nie rozwija i nie zapada w pamięć. Dlatego też sporo zwiedzamy, jesteśmy w nieustannym ruchu, a plaża jest bardzo często dodatkiem do czy odpoczynkiem po intensywnym dniu.

fotoksiążka Printu

Fotoksiążka Printu? Czy warto?

W tym roku czekają mnie (nas) kolejne wakacje marzeń. I tym razem morze zwyciężyło z górami. Kto wie, może za parę lat, gdy nasi chłopcy podrosną, wrócimy na górskie szlaki. A tymczasem czeka nas słońce i morze w Czarnogórze. Ja jak zwykle będę pełnić rolę naczelnego fotografa rodziny. A po powrocie nasze wakacyjne wspomnienia zamknę w kolejnej fotoksiążce. Długo się nie mogłam do robienia fotoksiążek przekonać. I to był błąd. Robiłam mnóstwo zdjęć, a potem po prostu wrzucałam je nad dysk twardy. I trwały tak w zapomnieniu. Nigdy nie było wystarczająco dużo czasu, by przedzierać się przez tysiące fotograficznych wspomnień. Wspomnienia coraz bardziej blakły.

I tu z pomocą przyszły fotoksiążki. Ostatnio, wraz z firmą Printu, powróciłam na bieszczadzkie szlaki i nad ukochany Adriatyk. Już sam proces wybierania i przygotowywania zdjęć, które zostaną wydrukowane, przywołał mnóstwo wspomnień. Wróciłam do miejsc, których już dawno nie widziałam. Powróciła radość poznawania ludzi, obcowania z przyrodą i kulturą. To niesamowite ile emocji mogą wywołać zdjęcia. A teraz mam je w zasięgu ręki i mogę sięgnąć po nie w każdej chwili. Mogę też pokazać moim synom jak kiedyś, w odległych czasach ;), mama z tatą odkrywali świat. Zresztą zobaczcie sami No i spróbujcie sami przygodę z fotoksiążkami. Nie poprzestaniecie na jednej. A jeśli wspomnienia wakacyjne nie są dla Was wystarczającym powodem, by stworzyć fotoksiążkę, to warto też o niej pomyśleć jako fajnym prezencie dla bliskich. Sprawdzi się jako prezent dla rodziców. Może termin jeszcze odległy, lecz myślę, że byłby to też fajny prezent dla rodziców na święta. A co! Czas tak szybko przecież leci.

fotoksiążka Printu

fotoksiążka Printu

W góry czy nad morze? Jak lubicie spędzać letni czas? Gdzie w tym roku spędziliście wakacje? A może urlop jeszcze przed Wami?

Tekst powstał we współpracy z Printu.

Obserwatorka i komentatorka życia. Z pasją o kulturze, podróżach, rodzicielstwie i życiu jako takim. Po ojcu M, po mężu P. Wiecznie zabiegana, nieustannie niewyspana...

11 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *