Czereśnie zawsze muszą być dwie

czeresnie-zawsze-musza-byc-dwie

Minął czerwiec, jeden z moich ulubionych miesięcy w roku. Czerwiec miesiąc moich urodzin, czerwiec miesiąc moich ulubionych truskawek i najukochańszych czereśni. I jak co roku zbyt mało się tych moich ulubionych czereśni najadłam (a zawsze planuję najeść się jakoby na zapas). Za to w tym roku miast czereśni do jedzenia, czerwiec wypełniły mi czereśnie do czytania i myśl, która temu czytaniu towarzyszyła… Czereśnie zawsze muszą być dwie.

Przyszłość jest zawsze trochę chwiejna. – Terry Pratchett

Zofia Krasnopolska od zawsze była dziewczyną dobrze ułożoną, grzeczną, słuchającą swych rodziców, świetną uczennicą. Nie było w niej grama buntu, chęci sprzeciwu wobec otaczającej ją rzeczywistości i ludzi, którzy nieustannie podsuwali jej najlepsze pomysły na jej teraźniejszość i przyszłość. I może byłoby tak już zawsze, gdyby nie jedna nieopatrzna decyzja, decyzja, która już na zawsze odmieniła życie Zofii. Zwykłe wagary stały się motorem ogromnych zmian w życiu Zosi Krasnopolskiej, a główną siłą sprawczą stała się w nim Pani Stefania. To za jej sprawą Zofia w końcu zrozumiała, kim jest, kim chce być i czego oczekuje od swego własnego życia. Dzięki Pani Stefanii, a także za sprawą nazbyt wiarołomnego Marka, dorosła już Zofia Krasnopolska przeprowadza się z rodzinnego Gdańska do Rudy Pabianickiej, by odkrywać krok po kroku historię dawniej mieszkających tam ludzi, a także historię wielkiej miłości, która odmieniła losy wielu ludzi. Tam też bohaterka pojmuje w końcu tę jedną z ważniejszych prawd, że czereśnie, by dawać plony, zawsze muszą być dwie… Tak jak ludzie…

Muszę przyznać, że bardzo lubię książki Magdaleny Witkiewicz. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że należę do zagorzałych fanek jej twórczości. Z tego powodu za każdym razem, gdy dociera do mnie informacja, że Magdalena Witkiewicz jest właśnie w fazie twórczej, niecierpliwie czekam, aż kolejna powieść trafi w moje ręce. Czy książka Czereśnie zawsze muszą być dwie spełniła pokładane w niej nadzieje?

Poprzez czas

Odpowiedź na tak postawione pytanie jest zdecydowanie twierdząca. Najnowsza powieść Magdaleny Witkiewicz już od swych pierwszych stronic wciągnęła mnie całkowicie. Z ogromną przyjemnością zagłębiłam się w świat narysowany przez autorkę. Pilnie śledziłam losy bohaterów powieści. Wraz z nimi przeżywałam wzloty, z nimi zaliczałam również upadki. Ogarniała mnie ogromna radość, by już za chwilę dopadł mnie dojmujący smutek.

Autorka bardzo sprawnie operuje piórem. Rysuje świat, który czytelnik potrafi sobie doskonale wyobrazić. Kreśli postaci, z którymi bardzo łatwo się utożsamić. Pisze o emocjach, których po prostu nie sposób nie poczuć. Wciąga w opowieść i nie pozwala ani na chwilę oderwać się od książki. Czytelnik zupełnie nie czuje tych kilkuset stron. Co więcej, na końcu czuje odrobinę rozgoryczenia, tego pozytywnego, że to już, że opowieść dobiegła końca i czas pożegnać się z historią i ulubionymi bohaterami.

Czereśnie zawsze muszą być dwie to moc emocji, które targają bohaterami, a wraz z nimi i czytelnikami, a także bardzo interesujące historie, które zabierają czytelnika w podróż poprzez czas. Zdecydowanie polecam. Czyta się z nieskrywaną przyjemnością.

Czereśnie zawsze muszą być dwie, Magdalena Witkiewicz, Wydawnictwo Filia

2 komentarze

  1. Sisters92

    Lubię twórczość tej autorki, więc tę powieść też czytałam.

    11 . Lip . 2017
  2. www.nieperfekcyjnie.pl

    Uwielbiam twórczość Witkiewicz, więc kiedy tylko ujrzałam tę książkę w bibliotece, wiedziałam, że muszę zabrać ją ze sobą. Na razie przechwyciła ją moja mama, ale pewnie w sierpniu zabiorę się za nią.

    11 . Lip . 2017

Zostaw komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *