randka z mężem
Lifestyle,  VIP

Randka z mężem?

Pamiętam ten moment, kiedy po raz pierwszy zobaczyłam mojego obecnego męża…

Nie było achów i ochów. I w zasadzie nic nie zapowiadało, że rozciąga się przed nami jakaś przyszłość. Nawiązała się zaledwie nić sympatii, która rokowała raczej na ewentualne więzi kumpelskie, lecz w żadnym wypadku na związek a potem małżeństwo.

A potem żyli długo i było im zielono…*

Stało się jednak tak, że przez sporych gabarytów nieporozumienie, dobre wychowanie Wojtka i mój upór, staliśmy się jednak parą i to całkiem zgraną.

Fajny to był czas, gdy dopiero się poznawaliśmy, gdy zdobywaliśmy doświadczenie w byciu razem. Wtedy czasu spędzonego wspólnie nigdy nie było zbyt wiele, a doba była zdecydowanie zbyt krótka.

I kiedyś usłyszałam od swego mądrego faceta, który z czasem stał się moim mężem, że kiedyś takie wzajemne bycie razem, takie do pewnego stopnia wzajemne nienasycenie, zacznie przemijać i dopadnie nas CODZIENNOŚĆ.

Codzienność? WTF?

I… Niestety miał rację. Po siedmiu latach razem, a może nawet trochę wcześniej, po tym jak z pary staliśmy się małżeństwem, a potem rodzicami, odkryłam, że mąż mi mój, fantastyczny facet spowszedniał, że stał się elementem mojego życia, jego naturalną częścią.

Trochę mnie to zasmuciło, trochę przeraziło… Trochę mi zabrakło ochów i achów, które, mimo początkowej nieobecności, się szczęśliwie między nami uaktywniły i wybuchły z całą swą mocą.

A potem sobie pomyślałam… Że fakt, jest elementem mojego życia, jego naturalną częścią, moją codziennością… Ale nadal uwielbiam na tę codzienność patrzeć. Nadal chcę tulić… Nadal chodzić na randki.

Randka z mężem?

I warto z mężem chodzić na randki właśnie. Zwłaszcza, gdy pojawiają się dzieci. Niech choć przez kilka godzin młodocianych wezmą pod swe skrzydła dziadkowie, ciocie, znajomi. A my celebrujmy siebie. Porozmawiajmy… byle nie o praniu, sprzątaniu czy dzieciach. Pobądźmy razem w pełni. Odłóżmy telefony, które tak mocno wdarły się w naszą rzeczywistość, odłóżmy problemy dnia codziennego, powiedzmy sobie coś miłego, doceńmy bycie razem, uśmiechnijmy się do siebie i przypomnijmy jak ważna jest ta druga osoba, z którą właśnie jesteśmy na randce. Bo przecież to wszystko, co sprawiło, że pokochaliśmy tę a nie inną osobę nadal w niej jest i warto odkryć te cechy na nowo, na nowo się zachwycić, na nowo się zakochać. I wprowadzić ochy i ach ponownie do codzienności i sprawić, by stała się barwna, pełna wzajemnej fascynacji i by nie dość nam było siebie nawzajem.

 

*Cytat pochodzi z filmu Shrek.

Obserwatorka i komentatorka życia. Z pasją o kulturze, podróżach, rodzicielstwie i życiu jako takim. Po ojcu M, po mężu P. Wiecznie zabiegana, nieustannie niewyspana...

33 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *