Urlop od fejsa

urlop-od-fejsa

Natarczywa, natrętna potrzeba sprawdzenia co słychać na ulubionych stronach, dokąd tym razem wybrali się na urlop znajomi czy zaś nieustanne sprawdzanie czy udostępniony właśnie post zaczął się w sieci roznosić, rozprzestrzeniać niczym grypa w listopadzie i czy zbiera na fejsie odpowiednią ilość lajków, tudzież serduszek… Znasz to? Jeśli jesteś blogerem albo prowadzisz namiętne wirtualne życie, ten stan z pewnością nie jest ci obcy.

Ale że jak?

Do niedawna był również stanem permanentnie mi towarzyszącym. I doprowadzał mnie powoli do szału. Bo z jednej strony chce się wiedzieć wszystko tu i teraz, z drugiej zaś od nadmiaru, od przeładowania danymi po prostu boli głowa, tak zwyczajnie, po ludzku, z przemęczenia.

Dzięki Bogu wyjechałam na urlop. Daleko. Do Chorwacji. Dwa dni z ograniczonym dostępem do neta, na miejscu zaś net wyłącznie w miejscu zakwaterowania i wizja płacenia horrendalnych rachunków za dane w roamingu, skutecznie przywróciły mnie do pionu. A był mi ten pion na gwałt potrzebny, oj był.

Blog, fejs i cała masa innych sposobów na wirtualną egzystencję poszły w kąt. Czas zaś wypełniły mi słońce i towarzystwo moich najbliższych. Walla na fejsie praktycznie nie odwiedzałam. Spora w tym też zasługa zniszczenia pierwszego dnia pobytu mego wysłużonego smartfona. Co prawda mąż udostępnił mi swego zapasowego, lecz zrezygnowałam z instalacji na nim aplikacji do social mediów. Ograniczyłam się wyłącznie do instagrama, a dopiero w drodze do domu zainstalowałam fejsa, z którego jednak praktycznie przestałam korzystać. Dobrze, że wcześniej zaplanowałam trochę wpisów na fb, bo inaczej fanpejdż byłby martwy. Na obu stronach, którymi zarządzam, jestem nadal sporadycznie. I jest mi z tym po prostu wyśmienicie. Blog leży… choć niedługo powinien powstać…

Taki urlop od neta, choć nie całkowity, to znakomity sposób na regenerację szarych komórek, poukładanie myśli i skupienie się na rzeczach najważniejszych. Żaden fejm czy po prostu popularność nie zastąpi mi codzienności z rodziną. A przy okazji hard reset głowy jest po prostu gwarantowany.

Jeśli zatem jesteście zmęczeni gonitwą myśli, która towarzyszy nieustanie wirtualnej egzystencji, proponuję po prostu odłączyć się od sieci i zalogować do prawdziwego życia. Choć na chwilę, na weekend… Od razu poczujecie się lepiej.

Odbiór.

A tu migawki z życia realnego, które pochłonęło mnie bez reszty…

urlop od fejsa

urlop od fejsa

urlop od fejsa

urlop od fejsa

urlop od fejsa

urlop od fejsa

urlop od fejsa

Wpis ten powstał podczas moich wakacji w Chorwacji. I nadal jest aktualny… Prawdziwa rzeczywistość zupełnie mnie pochłania 🙂

Tagi:
Share:

14 komentarzy

  1. Sisters92

    My też w ostatnim czasie wolimy spędzić czas na czytaniu książek, niż przeglądaniu nowych wpisów na Facebooku. Jakoś nam szczególnie tego nie brakuje 😉

    19 . Wrz . 2016
    • Joanna Misiak-Piotrowska

      Dokładnie 🙂

      19 . Wrz . 2016
  2. AleksandraKaliszan.com

    To prawda, takie wylogowanie się daje niesamowitego kopa i napełnia spokojem. 🙂
    Piękne zdjęcia!

    19 . Wrz . 2016
    • Joanna Misiak-Piotrowska

      Dziękuję za miłe słowa 🙂 A wiesz, dzięki urlopowi od fejsa i całej reszty na nowo odkryłam jak kocham robić zdjęcia i że chyba idzie mi to coraz lepiej 🙂

      20 . Wrz . 2016
  3. Bizimummy

    Ja uwielbiam się wyłączać i robię to zwykle w weekendy. Jest tyle fajnych rzeczy do zrobienia, tyle czułości do przekazania bliskim, że szkoda marnować czas na obserwowanie życia innych. Napisała blogerka 😀

    20 . Wrz . 2016
  4. Alicjares

    Każdy powinien sobie robić taki urlop od internetu, fejsa i innych niezbędnych portali choć raz na tydzień. Bo co by nie pisać to straszne pożeracze czasu,którego ciągle nam brak , a który przecież można dobrze wykorzystać. Nie tylko dla siebie.

    20 . Wrz . 2016
  5. Zwykła Matka

    Takie migawki cudne to i mnie by bez reszty pochłonęły 🙂 Super wakacje a takie oderwanie od netu czasem jest zwyczajnie potrzebne 🙂

    20 . Wrz . 2016
  6. Save the Magic Moments

    Ano niestety blogując ciągle słyszysz, że musisz dbać o czytelników, że codziennie musisz dostarczać im treści i wrażeń, by o Tobie nie zapomnieli. Tymczasem prawda jest taka, że Ci co mają Cię odwiedzić odwiedzą, Ci co są ciekawi zajrzą. Całe szczęście coraz więcej to rozumie. Ja już tak wszystkich przyzwyczaiłam, że w weekend mnie nie ma, że nawet jak coś wrzucę – to nikt się nie pojawia 🙂 Więc…. po co??

    20 . Wrz . 2016
    • Joanna Misiak-Piotrowska

      Też się zastanawiam po co i czy to nie jest jednak marnowanie czasu na uszczęśliwianie kogoś, kogo najczęściej nie znam i jakbym któregoś dnia rzuciła w cholerę wszystko, to mało kto by zauważył. A tymczasem Ci najbliżsi są na wyciągnięcie ręki i wystarcza im, że jestem, przytulę, powiem dobre słowo…

      20 . Wrz . 2016
      • Save the Magic Moments

        Może nie marnowanie czasu. Ja mam bardzo bliski kontakt z czytelnikami, ale ta cała nagonka marketingowców i innych blogerów, że umrzesz śmiercią blogową nie wklejając czegoś 2 razy dziennie jest no męcząca. Fashionelką nie będę bo mam rodzinę i pracę. A jak ma mi to sprawiać przyjemność, to wolę SLOWBLOGOWAĆ 🙂 niż się zarzynać 😛 A kto mnie ma lubić, lubić będzie 🙂

        20 . Wrz . 2016
  7. MamaMamie

    Piękne zdjęcia 🙂 na urlopie każdy powinien odstawić laptopa, wylogować się z fejsika i wyłączyć komórkę 🙂

    20 . Wrz . 2016
  8. klubautora-itkgraf

    Piękne zdjęcia, piękny urlop, piękny czas…a urlop od fejsa też jest potrzebny i to bardzo, potrzebny dla zdrowia psychicznego, dla rodziny, dla siebie. Czytelnik, fan, ale taki prawdziwy i tak o Tobie nie zapomni. Chociaż z drugiej strony bardzo Cię podziwiam za taki wyczyn. Ja nie wiem, czy potrafiłabym wytrzymać bez tego social media. 😉

    20 . Wrz . 2016
  9. Dotee - Witaj Słońce

    Fajne są takie urlopy od fejsa, staram się je robić regularnie, choć nie jestem taka mocna, żeby robić je na przykład raz w tygodniu, co byłoby idealne 🙂 Faktycznie planowanie postów na fanpage’u wiele ułatwia 🙂 bo jeśli chodzi o to, co słychać u moich znajomych, to wolę dowiadywać się tego bezpośrednio od nich.. jakoś ciekawiej to wychodzi 😉

    26 . Paź . 2016
  10. Edyta

    Mój urlop od fejsa trwa od sierpnia tego roku. Będąc na wakacjach wylogowałam się i już więcej tam nie zaglądam. Nie wiem, co dzieje się na fejsie, wiem natomiast ile czasu on pochłania. Mam teraz dużo więcej wolnego czasu. Nie ma stresu, parcia, że trzeba zobaczyć co inni opublikowali. Nie wiem, być może wrócę na FB, ale jeszcze za nim nie tęsknię.

    20 . Lis . 2016

Zostaw komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *