bezwstydnie grubi
Lifestyle,  Uroda

Bezwstydnie grubi i parawany wstydu

Plażowanie… Któż z nas nie lubi choć chwili spędzić w pełnym słońcu, na piaszczystej plaży i powdychać moc uzdrawiającego jodu? No dobra, nie trzeba tak bez przerwy tylko leżeć i się smażyć. Można poczytać książkę, poruszać się w wodzie albo robić wszystko to, co najbardziej nad morzem lubi się robić.

Ostatnio wraz z mężem, znajomym oraz trojgiem naszych dzieciaków trafiłam na plażę w Chłapowie, niedaleko Władysławowa. I przyznam szczerze, że doznałam szoku totalnego.

Plażing, smażing.

Po pierwsze zabił mnie powszechny, wszechogarniający i totalnie przytłaczający parawaning panujący na plaży. Parawanów było tyle, że z trudem dało się wyłapać wzrokiem kogokolwiek, kto by tej plażowej dyscypliny nad Bałtykiem naszym pięknym nie uprawiał.

Ludzi było zatrzęsienie i każdy, praktycznie każdy po znalezieniu sobie choć niewielkiego skrawka wolnej, plażowej przestrzeni zaczynał pobyt na plaży od wbijania w wilgotny piach palików i rozstawiania ścianek swej pozornie intymnej przestrzeni.

Robiło to niestety, na osobie całkowicie do tego nieprzywykłej, wrażenie wręcz upiorne. Dawno już nie byłam na polskiej plaży i niestety z przykrością stwierdzam, że zupełnie tego nie żałuję. Parawany, palenie na kocyku i obnośny handel lawirujący pomiędzy pseudo-prywatnymi parawanowymi miejscówkami to zdecydowanie nie moja bajka. Wolę niewchodzenie sobie parawanami na głowę, szanowanie swej prywatności bez konieczności budowania ścianek działowych i możliwość oglądania falującego morza nawet z odległości 5 metrów od linii brzegowej jakie zapewniają mi choćby plaże Chorwacji czy Czarnogóry a także przebywający na nich plażowicze. Tam też jest tłoczno, ale na Boga… nawet w palącym słońcu namiot plażowy jest rzadkością i dotyczy przede wszystkim małych dzieci i ludzi w wieku mocno podeszłym. I nie polega na totalnej izolacji od wszystkich dookoła.

Co się z tą polską plażą porobiło?

Kolejnym szokiem był też widok plażowiczów. I tych radośnie taplających się w morskich falach, jak i tych wylegujących się na kocykach za swymi ukochanymi parawanami. Tak na marginesie… Dla osoby stojącej parawan nie jest żadną przeszkodą w oglądaniu parawanowych współplażowiczów… o czym ci ostatni zdają się jednak kompletnie zapominać i żyją parawanową ułudą intymności…

Ale wracając… Kolejnym szokiem stało się dla mnie odkrycie jak potwornie otyłym społeczeństwem się stajemy i to, że dla posiadaczy coraz większych gabarytów nie stanowi to absolutnie żadnego problemu… na to bowiem wskazuje ich zachowanie.

Nie jestem osobą szczególnie chudą. Raczej powiedziałabym, że jestem szczupła… A i tak mam pewien problem z pokazywaniem się w stroju kąpielowym na plaży. To co zobaczyłam w Chłapowie powinno mnie zaś natychmiast wyleczyć z ostatków kompleksów. Polscy plażowicze stali się bowiem w znacznej swej części plażowiczami plus size…

Nie chodzi o to, że niektórzy mają nadwagę czy są otyli. Chodzi o skalę tego problemu. Kiedy byłam dzieckiem, potem nastolatką pan z brzuszkiem na plaży to był widok widziany czasem… Teraz stał się widokiem wręcz powszechnym i pan z brzuszkiem albo wręcz brzuszyskiem to już nie tylko facet w wieku 50+… ale i już chłopak na oko 20, maks 25 letni… I nie jest wyjątkiem w swej kategorii wiekowej, lecz już niemal stał się średnią. I dąży powoli w kierunku dominacji.

Jeszcze większą zgrozą napawają dzieci… 4-5 letnie… a nawet młodsze, które na liczniku mogą śmiało zanotować 10 a nawet 15 kilogramów nadwagi. Kiedyś mały grubasek był na plaży rzadkością, teraz staje się normą i mam wrażenie, że rzadko kogo to razi… Nie w sensie estetycznym… Nie o to chodzi. Chodzi o zdrowie małego człowieka, bo obecne 10 kg nadwagi zmieni się w 50 kg za kilkanaście lat.

Bez wstydu swe okazałe kształty, pokryte zresztą sporą warstwą cellulitu prezentują na plażowym wybiegu zarówno dojrzałe kobiety, jak i młode dziewczyny… Bez skrępowania, bez chwili namysłu nad swym życiem… Plażing, smażing, gofring, loding… I idą kilogramki w górę…

Wiem… lato, słońce, plaża…

Parawany i bezwstydne kilogramy….

Obserwatorka i komentatorka życia. Z pasją o kulturze, podróżach, rodzicielstwie i życiu jako takim. Po ojcu M, po mężu P. Wiecznie zabiegana, nieustannie niewyspana...

2 komentarze

  • Paula — www.teoriakobiety.pl

    Niestety, ja miałam w tym roku dokładnie takie same spostrzeżenia. Ludzie zajmują ogromną przestrzeń, rozkładając nawet po 5-6 parawanów dla kilku osób i odgradzając się od innych, zamiast wykorzystując parawany do osłaniania się od wiatru — bo podobno kiedyś do tego służyły… Co do otyłości, powiem szczerze: nie jestem gruba, mam odpowiednią wagę, mam kształty jakie mam i nie wstydzę się ich, ale też nie lubię rozbierać się na plaży. Po powrocie z morza zawsze ubieram się w koszulkę, bo nie chcę, żeby ludzie patrzyli na moje wałeczki. Szkoda, że osoby, których widok naprawdę wręcz szokuje nie mają podobnego podejścia…

  • MamaSpace

    Na szczęście obok coraz większej ilości otyłych osób widać też coraz częściej ludzi, którzy się ruszają – biegają, chodzą z kijami, jeżdżą na rolkach, rowerach może z czasem będzie ich więcej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *