a może nad morze
Kultura,  Lifestyle

A może nad morze? Z książką, bo #tuczytamy

W życiu trzeba mieć trochę szczęścia. Chociaż odrobinę i chociaż jeśli chodzi o lokalizację swej życiowej miejscówki. To wiele ułatwia, a zwłaszcza spotkania z ciekawymi ludźmi, gdy ma się niemal przyczepionego do piersi niemowlaka… I ja właśnie mam takie szczęście. Mam też szczęście co roku, już od lat trzech, uczestniczyć w niezwykłym, wyjątkowym spotkaniu wszystkich miłośników dobrej książki – jej autorów, jej czytelników i blogerów książkowych, którzy z zamiłowaniem o dobrej książce piszą.

I tak 9 lipca, w sopockiej, nadmorskiej restauracji Mesa już po raz czwarty zebrali się w jednym miejscu ludzie, dla których…

I wśród nich byłam i ja. Punktualnie stawiłam się na spotkanie, którego przygotowanie w tym roku wzięły sobie na barki Ana i Aleksandra, z niezastąpionym wsparciem Zuzanny i Alana. I przyznać muszę, że już pierwsze wrażenie było wręcz piorunujące… in plus oczywiście. Bo jakież inne, niż pozytywne wrażenie, może na blogerce książkowej zrobić przyjemne dla oka miejsce, po brzegi wypełnione ludźmi dzielącymi bliską memu sercu pasję, książkami… i ich autorami? To wydarzenie niespotykane w skali kraju, które z roku na rok poszerza swój zasięg i ściąga ludzi z najdalszych zakątków kraju. Bo przyjechać tu warto. Warto poczuć niezwykłą atmosferę, warto powymieniać się doświadczeniami, warto porozmawiać o pasji czytelniczej, warto choć przez chwilę pokonwersować z ulubionymi pisarzami i poczuć, że oni też są ludźmi. A spotkać w tym roku było można nad morzem m.in. i Magdalenę Witkiewicz, i Alka Rogozińskiego, i Małgorzatę Wardę, i Ewę Formellę, i Annę Sakowicz

uczestnicyUczestnicy…
uczestnicy 2I uczestnicy…

Organizatorki zadbały o to, by nikt się nie nudził a także by trochę nas wzajemnie ze sobą poznać. Wymyśliły konkurs, w którym trzeba było po cytacie odgadnąć z jakiej książki pochodzi i kto jest jej autorem. Przyznam, że pamięć do cytatów mam wręcz fatalną i poległam sromotnie. Nie zmieniło to jednak faktu, że bawiłam się przednio.

Jak co roku, także i teraz nie zabrakło wymiany książkowej. W tym roku nie szalałam z ilością i swe skromne trzy książki z radością wymieniłam na trzy, o których przeczytaniu myślałam już od dawna. Dorzuciłam też swą cegiełkę do książek zbieranych dla dzieciaków.

książki na wymianęCałkiem pokaźna ilość… A może stolik mały… Nie, po prostu dużo książek na wymianę.
z wymianyMoje zdobycze.

Organizatorki zadbały też o to, by każdy z uczestników opuścił spotkanie z wypchaną po brzegi książkami torbą, która już sama w sobie była bardzo pięknym prezentem. Za co dziękuję Literackiemu Sopotowi. Dzięki sponsorom i działaniom dziewczyn lektur mi w najbliższym czasie nie zabraknie.

ksiązki od sponsorówWielu uczestników… wiele fajnych toreb…
torbaMoja torba…
a może nad morzeA w niej…

Czas niestety uciekał jak szalony. Dałam sobie trzy godziny na wygadanie się, pośmianie i poznanie nowych ludzi. O wiele za mało. Tak to jest z niemowlakiem na pokładzie. W zeszłym roku byliśmy w dwupaku, teraz to już siedmiomiesięczne chłopisko…. Może w przyszłym roku uda się zostać dłużej

Dziękuję Organizatorkom, Sponsorom a także pozostałym Uczestnikom spotkania A może nad morze? z książką, bo #tuczytamy za wspaniale spędzony czas.

a może nad morzesponsorzy 2

Do zobaczenia w przyszłym roku, na kolejnym spotkaniu A może nad morze? Z książką, bo #tuczytamy.

Obserwatorka i komentatorka życia. Z pasją o kulturze, podróżach, rodzicielstwie i życiu jako takim. Po ojcu M, po mężu P. Wiecznie zabiegana, nieustannie niewyspana...

25 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *