Najpiękniejsze miasta – Melbourne

najpiekniejsze-miasta-melbourne

Dawno nie było na Krzywej wpisów gościnnych. Czas wrócić do ich zamieszczania i prezentowania Wam najpiękniejszych miast świata widzianych oczyma moich gości. Jako pierwsza, swe miasto marzeń, miejsce, które skradło jej serce przedstawi  Natalia Jaranowska, która wyjechała z Polski w 2013 r. Autorka bloga Not a boring life to podróżniczka, marzycielka, która ściga się sama ze sobą, żeby zwiedzić każdy kraj tego świata i nieźle jej to wychodzi.

Duże hotele i tygodniowe wczasy w turystycznym kurorcie odpadają. Kiedy gdzieś jestem lubię nie martwić się o bilet powrotny, lecz zwiedzać bez napięcia, że jeszcze jest tyle miejsc na liście do „odhaczenia”. Nie wystarczy, że przyziemne życie dla większości z nas to dziki pęd? Wolę wynająć kwaterę na jakiś czas i próbować wsiąknąć w codzienność dnia, mając ulubioną piekarnię i Panią z warzywniaka, z którą się witam z rana. Dzięki temu mogę sobie wyobrazić namiastkę życia, jakie bym mogła tam mieć. Jadąc gdzieś lubię poczuć dane miejsce, co wymaga czasu. Miesiąc, lub dwa, rok, lub dwa.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAGdzieś w głębi duszy miałam nadzieję, ale tak naprawdę od początku wiedziałam, że nie zostanę w Melbourne “na zawsze”.

Nie wiem czy byliście kiedyś w Australii latem, ale spróbujcie wyobrazić sobie styczniowy upalny wieczór, kiedy pomimo wieczorowej pory słońce nie daje za wygraną a za oknem nadal jest ponad 30 stopni. Czy ten upał nie mógłby odpuścić chociaż na chwilkę, dać człowiekowi godzinę wytchnienia? Uwielbiam ciepełko, ale przenosząc się do Australii miałam wrażenie, że zamieszkałam w saunie. Pogodo, daj żyć. Idź obdaruj innych po drugiej stronie globu co bardziej tego potrzebują!

Fauna i flora na wyciągnięcie ręki! (2)Fauna i flora na wyciągnięcie ręki! (1)„Play me, I’m yours”

Miasto Melbourne udostępnia swoim mieszkańcom pianina. Na promenadach, deptakach, uliczkach, codziennie gdzie indziej rozstawiane są pianina z napisem „Play me, I’m yours”, na których dla przyjemności swojej, tudzież przechodniów, można po prostu sobie pograć. Nie dla pieniędzy i nie za pieniądze.

OLYMPUS DIGITAL CAMERADokładnie pamiętam dzień, w którym zakochałam się w Melbourne. Idąc ulicą usłyszałam znajome dźwięki “Bohemian Rhapsody”, Queen. Trzech młodych chłopaków stało na zatłoczonej ulicy przy takim właśnie pianinie, jeden z nich grał, reszta śpiewała. Dość nieudolnie co prawda, ale to nie miało znaczenia. Usiadłam na ławce obok, zaciekawiona i zauroczona. Po chwili zebrała się już wokół nich grupka około 15 osób. Zarówno młodzi jak i starsi, Azjaci, Europejczycy, kolorowi, biali… Każdy robił co potrafił, jedni klaskali, tupali, śpiewali, tańczyli – lub po prostu tam byli tak jak ja rozkoszując się chwilą. Wszyscy mieli szerokie uśmiechy na twarzach i wcale nie wstydzili się radości czy zachwytu.

Great Ocean Road, Victoria, okolice Melbourne

Rosella. Wystarczy wyjść z domu, żeby je zobaczyć!Przez około 5 minut świat się zatrzymał, ponieważ grupka zupełnie przypadkowych sobie osób potrafiła wspólnie wykonać na ulicy utwór ciesząc się tym niezmiernie. Przechodnie się śmiali i wiwatowali, w powietrzu czuć było to ciężkie do wytłumaczenia “coś”, co nie pozwala mi zapomnieć o Melbourne. Oklaski i gwizdy były naprawdę okazałe. Piękna chwila oczywiście szybko minęła, po czym wszyscy sobie podziękowali i rozeszli w swoją stronę. W swoje zabiegane życia w zatłoczonym, wielkim mieście. A ja nadal siedziałam tam na tej ławce jak oniemiała, pytając się samej siebie czy ta chwila naprawdę miała miejsce, ponieważ w końcu, po 5 tygodniach mieszkania w Melbourne poczułam jego magię.

Najpiękniejsze zachody słońca, to właśnie te w AustraliiTeraz mieszkam gdzie indziej. Czas sprawia, że wspomnienie o Melbourne zaciera się i staje coraz bardziej odległe, jakby ostatecznie spędzone w tym mieście 15 miesięcy wydarzyły się w innym życiu. Całe szczęście, że są zdjęcia. Zawsze mogę na nie spojrzeć i wtedy znowu mięknie mi serce.

____________________________

A czy Wy macie też takie miejsce jak Natalia, takie, które skradło Wasze serce?

3 komentarze

  1. Natalia Jaranowska

    Dziękuję za publikację! Pozdrowienia

    22 . Lip . 2016
  2. Sabina Trzęsiok-Pinna

    To jedno z miast, które chciałabym kiedyś odwiedzić, tylko jak przeżyję długą podróż samolotem (nie znoszę latać) :).

    23 . Lip . 2016
  3. Jaranowska Alicja

    Pozdrowienia dla mojej ulubionej blogerki Natalii!

    26 . Lip . 2016

Zostaw komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *