dieta bezglutenowa
Kuchnia,  Lifestyle

Nie pytaj mnie jak wykastrować sernik

To jest mój trzeci rok na diecie bezglutenowej. Wiadomość, że muszę bezdyskusyjnie porzucić ukochane pieczywo, pyszne drożdżówki czy pizzę, była dla mnie niezmiernie przykra i bardzo trudno było mi się z tym faktem pogodzić. I początkowo nie potrafiłam się diety bezglutenowej trzymać bezwzględnie, co niestety bardzo szybko i bardzo poważnie odbiło się na moim zdrowiu.

W końcu jednak poszłam po rozum do głowy i gluten przestał być moim codziennym towarzyszem. Wtedy też zaczęłam kombinować, by jeść zdrowo czyli bezglutenowo i jednocześnie smacznie. Zaczęłam eksperymentować z tradycyjnymi, pełnymi glutenu przepisami, które do tej pory wykorzystywałam w kuchni. Początki nie były proste. Nie wszystko się udawało. Niemniej odkryłam, że spora grupa przepisów jest w pełni wykonalna i w dodatku daje smaczne rezultaty również w wersji bez glutenu. To nigdy nie będzie to samo. Nie mam jednak wyboru, a rezultaty są bardzo smaczne. Powoli też zaczynam zapominać jak smakowały pełne glutenu bułki… ciasta. I to też bardzo sprawę ułatwia.

Dzięki Bogu mój organizm jak diabeł na święconą wodę reaguje tylko na gluten. Początkowo istniała sugestia bym i z laktozy zrezygnowała, ale szybko okazało się, że jest to zupełnie zbędne. Dieta bezglutenowa stawia przede mną już wystarczająco dużo żywieniowych ograniczeń, bym jeszcze rezygnowałam z kolejnego składnika diety. Bo dieta bezglutenowa to ciągła kontrola siebie i produktów, które przyswajam. Muszę być nieustannie uważna, bo gluten można znaleźć choćby w jogurcie, nektarach owocowych a nawet w przyprawach czyli tam, gdzie go przecież być nie powinno. W zasadzie powinnam spożywać wyłącznie produkty nieprzetworzone lub przetworzone w minimalnym zakresie, nieustanie kontrolując ich skład oraz produkty oznaczone znakiem przekreślonego kłosa, które często do najzdrowszych nie należą.

Gotuję więc sobie i piekę radośnie wykorzystując wszelkie dostępne mi składniki żywieniowe, unikając jak ognia jedynie glutenu. I wersjami bezglutenowymi wersji dość tradycyjnych dzielę się z ludzkością. Lubię przepisy proste, łatwe, przyjemne, do przygotowania których będziemy potrzebować składników powszechnie dostępnych. Nie lubię wydziwiania, kombinowania i miliona składników, które w dodatku bardzo mocno potrafią wydrenować kieszeń. I tu zbliżam się do sedna sprawy….

Kiedy przepis ląduje w internecie od razu spotyka się ze sporą grupą oporu, tudzież wujków dobra rada. Nagle otrzymuję mnóstwo pytań czym zastąpić cukier, masło, jajka, twaróg… czasem to wszystko w jednym pytaniu dotyczącym jednego przepisu. Albo otrzymuję rady jak uzdrowić przepis zamieniając cukier na ksylitol czy stewię, masło zastępując olejem kokosowym, a twaróg kaszą jaglaną. Rozumiem, że ktoś może nie tolerować laktozy, być uczulonym na jajka czy mieć cukrzycę. Ale… najczęściej pytania i dobre rady nie wynikają z problemów zdrowotnych a aktualnie panującej mody żywieniowej.

Kiedyś widziałam świetny mem… Został pokazany produkt wegański, bezglutenowy, bezlaktozowy, bezjajeczny, bezcukrowy, beztłuszczowy. Wiecie co to było? Lód…

Możecie piec i gotować bezglutenowo, bezlaktozowo, bezjajecznie, bezcukrowo czy beztłuszczowo. Ja powiem Wam tylko jak uniknąć glutenu i zjeść smacznie i wcale nie tak niezdrowo jak się niektórym wydaje. Nie znam przepisu na wykastrowany sernik i chyba nie chcę poznać, póki nie będę musiała.

Obserwatorka i komentatorka życia. Z pasją o kulturze, podróżach, rodzicielstwie i życiu jako takim. Po ojcu M, po mężu P. Wiecznie zabiegana, nieustannie niewyspana...

9 komentarzy

  • Lu

    No cóż, powiem szczerze, że ja się zgadzam. Ludzie, którzy chorują na celiakię często przeginają w drugą stronę -> wykluczają tyle ważnych produktów ze swoich diet, mimo że im nie szkodzą. Bez sensu. Nie dość, że mają problem z szukaniem bezglutenowych produktów to jeszcze cała reszta… Pamiętam swoje pierwsze bezglutenowe zakupy. Było strasznie, ale nadal potrafię wyjść zła ze sklepu, bo nie znajdę bezpiecznego produktu, który potrzebuję

    • Joanna Misiak-Piotrowska

      Mam podobnie. Po prostu ręce mi opadają, gdy wchodzę do małego sklepiku, chcę kupić cokolwiek, bo padam z głodu a tam wszystko nafaszerowane glutenem. Często zdarzało mi się wychodzić, bo już dość miałam lektury. Najgorzej było na początku. Teraz wystarczy szybkie rzucenie okiem po półach i wiem, że może coś się dla mnie jednak znajdzie.

  • Gaba - Turlu Tutu

    To jest tak przykre, że mimo że wszystko jest niby w zasięgu ręki i tak ciężko się czasem żyje…dobrze, ze społeczeństwo robi się co raz bardziej świadome:)
    P.S. Szablon piękny:) Mam nadzizeję, że zmiany natchnęły Cię nową energią:) Pozdrawiam!

  • Ewa

    Bardzo dobrze powiedziane. Mam takie samo zdanie. Póki nie mam koniecznoście rezygnowania z jakiś składników, nie rezygnuję. Mam wrażenie, że w pogoni za modą połowa społeczeństwa została weganami. A jak na insta zamieścisz zdjęcie hamburgera, to jakbyś przestępstwo popełniła Osobiście współczuję Ci diety bezglutenowej i podziwiam, że potrafisz ją z taką łatwością i smakiem dostosować do siebie.

  • Gabriela

    Bliska mi osoba nie toleruje glutenu, dlatego dzięki niej mogę śmiało próbować nowych dla mnie smaków. Musze się przyznać, że od wielu mnie odrzuca, jednak szaleję szczególnie za deserami bezglutenowymi
    Wiem, że do smaków można się już w pełni przyzwyczaić po 2 tygodniach codziennych prób. Wystarczy chcieć

    Pozdrawiam serdecznie!

  • Motyw Kobiety

    Próbowałam – dla bardziej z ciekawości i nagłego pędu do “zdrowego” odzywiania, jeść bezglutenowo i…wymiękłam po 2 dniach. Współczuję każdemu, kto musi na taką dietę przejść.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *