Herceg Novi
Podróże,  VIP

Najpiękniejsze miasta – Herceg Novi

Wakacje w Herceg Novi to były nasze pierwsze i jedyne jak dotąd wakacje w Czarnogórze. Był to niesamowicie magiczny czas. Od 2014 r. zakochałam się w tym maleńkim państwie na południu Europy wprost bezgranicznie. Mam nadzieję, że już niedługo do Czarnogóry wrócimy już w naszym czteroosobowym składzie i spędzimy kolejne niepowtarzalne wakacje.

DSC_0095

DSC_0128

W 2014 r. mieliśmy pojechać do Chorwacji, naszego ukochanego miejsca na ziemi. Kiedy jednak zaczęliśmy szukać miejscówki, jakoś nie mogliśmy znaleźć nic, co by nas w 100% satysfakcjonowało. W poszukiwaniach zaczęliśmy posuwać się coraz bardziej na południe. Wiedzieliśmy, że Dubrownik, mimo że jest miastem wspaniałym, zupełnie nie jest dla nas. Zresztą w Dubrowniku byliśmy w 2010 r. i postanowiliśmy, że chcemy zobaczyć ciut więcej niż dotąd. I tak w poszukiwaniach przekroczyliśmy granicę chorwacką i z palcem na mapie wylądowaliśmy w Czarnogórze.

DSC_0150

DSC_0167

O Czarnogórze wiedzieliśmy tyle co nic. To już nie była Unia Europejska a wszystkie informacje jakie znajdowaliśmy w przewodnikach i na forach podróżniczych wskazywały na to, że jest to wspaniały bałkański kraj… tylko taki trochę mniej oswojony niż będąca już w UE Chorwacja. I w zasadzie były to informacje jak najbardziej prawdziwe.

Czarnogóra? A gdzie to?

Rzuciliśmy się z 1,5 rocznym berbeciem w podróż szalenie długą. Pojechaliśmy przez całą Europę samochodem. Dwa dni, po kilkanaście godzin każdego dnia i czarnogórska ziemia przywitała nas swym pięknem i odrobiną dzikości. Najpierw jednak, będąc niemal na końcu Chorwacji, zwątpiliśmy czy jedziemy we właściwym kierunku i czy kiedykolwiek do Czarnogóry i Herceg Novi dotrzemy. Po opuszczeniu Dubrownika droga na południe prowadzi pomiędzy górami… i nigdzie nie widać jakiegokolwiek oznaczenia, że Chorwacja zaraz się skończy i za moment na podróżników czeka kolejna bałkańska granica. Wyglądało to tak jakby Chorwaci chcieli pokazać, że poza nimi nie ma już nic i nigdzie dalej jechać nie warto. Na szczęście już po kilkudziesięciu kilometrach naszym zmęczonym oczom ukazała się czarnogórska granica i straż graniczna pilnująca czy wszystkie wjeżdżające na teren Czarnogóry samochody posiadały zieloną kartę. I tak wjechaliśmy do kraju, o którym do tej pory mogliśmy tylko przeczytać.

DSC_0168

DSC_0169

Magiczny kraj z nutą dzikości.

Czarnogóra okazała się krajem pięknym i trochę jeszcze dzikim. Herceg Novi okazało się miastem z jednej strony pięknym, w którym coraz mocniej zaczyna się dbać nie tylko o zabytki, ale również o komfort turystów, z drugiej jeszcze miejscami bardzo zaniedbanym. Moje pierwsze wrażenie po przyjeździe nie było najlepsze. Widok zachodu słońca trochę psuły wysypujące się ze śmietników przyplażowych śmieci. Plaże nie należały do najlepiej zadbanych. Prysznice ze słodką wodą nie zawsze działały. A wiele budynków i konstrukcji sklepowych wzdłuż promenady nadmorskiej po prostu straszyło swą brzydotą. Po chwili jednak do wszelkich niedogodności można się było szybko przyzwyczaić i już wyłącznie cieszyć się pobytem w nadmorskim czarnogórskim Herceg Novi. Nawet czający się wszędzie turyści z pięknej Rusi, traktujący Czarnogórę jak swój południowy przyczółek, nie byli w stanie zepsuć naszych wakacji w Herceg Novi. Na palcach jednej dłoni można też było w mieście policzyć Polaków… A przypominam… My byliśmy we troje

DSC_0183

DSC_0192

DSC_0193

Miasto kwiatów.

Herceg Novi, zwane miastem kwiatów, to piękne i jeszcze nie aż tak oblegane… nie aż tak… miasto nad Adriatykiem, które ma w sobie cały ocean uroku. Bardzo długa promenada to cudowna ścieżka do nadmorskich spacerów, przy której można ujrzeć piękne luksusowe wille, bardziej zwyczajne nadmorskie apartamenty jak i zaniedbane domy miejscowych. To miasto, w którym powoli zaczyna się dbać o miejscowe zabytki, do których wejście kosztowało zaledwie jedno euro. Herceg Novi to mnóstwo maleńkich restauracji, w których oprócz pizzy można zjeść pyszną, tradycyjną rybę z grilla z ziemniakami i szpinakiem. I w dodatku zapłacić za to prawie o połowę mniej niż w Chorwacji. To miasto, które wspina się po skałach i które w słońcu i żarze wydaje się trudne do pokonania na własnych nogach. To miasto, w którym można spędzić całe wakacje. Można też uczynić z niego dogodną bazę wypadową… Jednak nie nastawiajmy się na wycieczki w odległe zakątki Czarnogóry, bo w niej autostrad brak a po zwykłych drogach krajowych jeździ się dość wolno.

DSC_0450

DSC_0579

DSC_0636

W Herceg Novi było swojsko. Gościnność Czarnogórców była odrobinę podszyta rezerwą, niemniej nie można im było niczego zarzucić. Po prostu nie była to taka otwartość jak w przypadku Chorwatów. Niemniej nasz gospodarz zawsze z uśmiechem na ustach nas pozdrawiam i podpowiadał jakie atrakcje w okolicy zobaczyć warto.

DSC_0685

Kiedyś tam wrócimy. Mam nadzieję, że niedługo.

Obserwatorka i komentatorka życia. Z pasją o kulturze, podróżach, rodzicielstwie i życiu jako takim. Po ojcu M, po mężu P. Wiecznie zabiegana, nieustannie niewyspana...

19 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *