Calgary
Lifestyle,  Podróże

Najpiękniejsze miejsca – Calgary

Dziś trzeci odcinek z serii wpisów gościnnych na Krzywej Prostej. Głos i klawiaturę oddaję w ręce Moniki z bloga Przymiotnik. Czytajcie, zachwyćcie się i koniecznie zajrzyjcie na stronę autorki…

Niedawno dziewczyny z Sisters92 przedstawiły nam miasteczko rodem z westernu znajdujące się niedaleko Karpacza. Ja zabiorę Was dzisiaj w podróż po bardziej odległym zakątku świata, gdzie również poczujecie się jak na Dzikim Zachodzie.

Calgary

Calgary, największe miasto w kanadyjskiej prowincji Alberta. Położone w pobliżu Gór Skalistych, nad rzeką Bow. Piękne widoki, otwarci i uśmiechnięci ludzie o różnej narodowości, ciekawa architektura – to tylko część wspomnień, jakie przywiozłam ze sobą do Polski. Jest ich dużo dużo więcej i już za chwilę uchylę Wam rąbka tajemnicy.

Gdy patrzy się z daleka na centrum miasta, szczególną uwagę przykuwa wieża obserwacyjna. Wysoka na 191 metrów, jest znakiem rozpoznawczym tego miasta, a jednocześnie stanowi jedną z największych atrakcji turystycznych. Widoki, jakie można stamtąd podziwiać, zapierają dech w piersiach. Panorama miasta zwieńczona odległymi pasmami górskimi. Inny ciekawy obiekt w downtown to drzewa przyszłości.

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Miejsc, które warto odwiedzić, spędzając wakacje w Calgary, jest mnóstwo. W samym sercu miasta znajduje się ogród botaniczny i park. I nie byłoby to niczym aż tak dziwnym, gdyby nie fakt, że Devonian Gardens znajdują się na najwyższym piętrze sporego budynku należącego do centrum handlowego.

zdjęcie 3

Warto również udać się w góry, nie omijając urokliwego miasteczka Banff. Ten kurort wypoczynkowy znajduje się w Parku Narodowym Banff i jest miejscem naprawdę niezwykłym. Znajdują się tutaj gorące źródła termalne – można podziwiać przepiękne widoki pluskając się w wodzie o temperaturze 38 stopni. Banff zachwyca również architekturą. Na zdjęciu poniżej luksusowy XIX-wieczny Banff Springs Hotel stojący w pobliżu źródeł. Ma ciekawą historię, a do tego mówi się, że w nim straszy.

zdjęcie 4

Jednak prawdziwa, niezapomniana atrakcja, czeka na nas każdego roku w lipcu i to właśnie z tego przede wszystkim słynie Calgary. Istny Dziki Zachód w samym sercu miasta!

A mowa o Calgary Stampede. Jest to kowbojski festiwal, podczas którego odbywa się jedno z największych rodeo na świecie. Oprócz tego mamy okazję zobaczyć wyścigi chuckwagons, wystawę rolniczą, pokazy sceniczne, koncerty country, pokazy sztucznych ogni. Jest również wesołe miasteczko i mnóstwo zabawnych stoisk z grami losowymi.

Festiwal otwiera uroczysta parada. Ulicami miasta maszerują przeróżne grupy – kowboje, tancerze, orkiestry, klauni, Indianie, a także członkowie Kanadyjskiej Królewskiej Policji Konnej i wiele, wiele innych…

zdjęcie 5

zdjęcie 6

Podczas festiwalu warto również wstąpić do indiańskiej wioski, aby strzelić sobie fotę z najprawdziwszymi Indianami (First Nations – Pierwotne Narody), a także zobaczyć i nawet wejść do środka oryginalnych tipi.

zdjęcie 7

Najważniejszą częścią festiwalu jest rodeo, które składa się z kilku konkurencji: ujeżdżanie koni bez siodła oraz w siodle, ujeżdżanie byków, slalom na koniu wokół beczek, łapanie cielaka na lasso, a także skok z konia na byka i powalenie go za rogi na ziemię. Wygląda to niesamowicie!!! Podobne wrażenie robią wyścigi chuckwagons, czyli powozów zaprzężonych w 4 konie.

Tutaj składam podziękowania Terry’emu Andryo (wspaniałemu sąsiadowi podczas mojego pobytu w Calgary), który udostępnił mi 4 swoje zdjęcia z tych dwóch punktów imprezy – moje nie były za dobre… W Calgary byłam dwa razy, ale samo rodeo i wyścigi widziałam tylko w 2006 roku i używałam wówczas aparatu analogowego.

zdjęcie 8

zdjęcie 9

Dla relaksu po tym emocjonującym punkcie festiwalu można wybrać się na wesołe miasteczko.

zdjęcie 10

Idealne miejsce, by się zabawić i spróbować różnych ciekawych smakołyków. Ten ciąg stoisk, który widzicie powyżej, to porządna dawka śmiechu i fantastycznej zabawy. Przy każdym straganie można zagrać w jakąś grę zręcznościową. Do wygrania jest mnóstwo rzeczy.

Na przykład można wrócić do domu z ogromnym psiakiem.

zdjęcie 11

Calgary Stampede to impreza, którą zawsze miło wspominam. Mnóstwo kowbojów, nie tylko na terenie parku Stampede, ale w całym mieście. Wszyscy weseli, uśmiechnięci, przyjaźni. Przez 10 dni trwania festiwalu ludzie żyją tylko tym! Ale co ja tam będę Wam opowiadać… tego nie da się opisać – to trzeba po prostu zobaczyć na własne oczy!

Obserwatorka i komentatorka życia. Z pasją o kulturze, podróżach, rodzicielstwie i życiu jako takim. Po ojcu M, po mężu P. Wiecznie zabiegana, nieustannie niewyspana...

13 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *