Moje najpiękniejsze świąteczne wspomnienie z dzieciństwa
Lifestyle

Moje najpiękniejsze świąteczne wspomnienie z dzieciństwa

W dzieciństwie wszystko odbieramy inaczej. Wszelkie uczucia są przeżywane bardziej. Wszystko co nas otacza jest większe, wyższe, robi o wiele większe wrażenie. Kolory są bardziej intensywne a zwykłe proste pudełko po butach może urosnąć z łatwością do rangi willi dla laki Barbie. Wszystko jest bardziej… Bardziej też czekamy na Święta, na przyjście Mikołaja, Dziadka Mroza czy Dzieciątka… Bardziej cieszą nas prezenty… a świąteczne potrawy pachną i smakują znacznie intensywniej… No i bardziej nas cieszy obecność bliskich… Święta spędzone w towarzystwie najbliższych to wspaniały, niezapomniany czas… Mama, tata, ciocie… babcie i dziadkowie blisko to spełnienie dziecięcych marzeń… To bezcenny czas szczęśliwego dzieciństwa…

I te Święta z dzieciństwa wspominamy potem, już w życiu dorosłym najradośniej… To one budzą nasz uśmiech, skłaniają do refleksji, zatrzymania nas na chwilę w codziennej gonitwie za sławą i chwałą. To one wywołują wzruszenie… Bo mama to… a babcia tamto… A pamiętasz jak tata… To chwile, które nas tworzą, budują naszą wrażliwość. To ważne chwile, które potem wracają w naszej dorosłej codzienności, a my często nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy… Te chwile już na zawsze są w nas…

A jakie jest moje najpiękniejsze świąteczne wspomnienie z dzieciństwa?

To ostatnie Święta Bożego Narodzenia, kiedy żyła jeszcze moja prababcia Weronika. Prababcia to osoba, która współwychowywała mnie przez niemal pięć lat mojego życia. Gdy moja mama wróciła do pracy po urlopie wychowawczym, to ona przejęła opiekę nade mną przez większość dnia. To ona wpływała na mój sposób patrzenia na świat, to ona kształtowała moją wrażliwość, budowała moją osobowość. To ona się ze mną bawiła, gdy rodziców nie było w domu, to ona uczyła, że zawsze po zabawie należy posprzątać zabawki. To ona trzymała na babcinych kolanach a potem pozwalała zjeżdżać po swych schorowanych już nogach niczym po ślizgawce…

Tak naprawdę to z tych ostatnich Świąt z prababcią pamiętam przede wszystkim uczucia. Miałam 4 lata… był rok 1985… Święta w Polsce czasów PRL nie były takie jak teraz. Powszechne kolejki, brak towarów na półkach… to wszystko wpływało na to, że nie było obowiązującego obecnie przepychu… Było skromnie… ale mimo to radośnie a klimat Świąt tworzyli przede wszystkim ludzie. Człowiek cieszył się z tego, co miał, choć miał tak niewiele… Niewiele potrzeba było do szczęścia…

Pamiętam uczucie szczęścia, że spędzam Święta z rodzicami i prababcią. Pamiętam rozpakowywanie prezentów… choć co dostałam wówczas, zupełnie umknęło z mej pamięci… Pamiętam zapach pomarańczy i orzechów włoskich. Pamiętam przekomarzanie się z prababcią… Każda z nas chciała dostać fajniejszy prezent… i wedle każdej jej prezent był lepszy… Pamiętam śmiech… pamiętam aromat skromnych, wigilijnych potraw… zawsze jednak było ich dwanaście…

I to wspomnienie mogę sobie odtworzyć jeszcze bardziej intensywnie… Kawałek tych ostatnich Świąt z prababcią moja mama nagrała na taśmie magnetofonowej… Słychać mój piskliwy głosik, stateczny i ciepły głos prababci Weroniki i nasze babskie przekomarzania… Nie trwa to zbyt długo… wrażenie jest jednak niesamowite… A potem na długo zapada cisza… Kiedy opuściłyśmy pokój, w którym mama nas nagrywała… zapomniała wyłączyć przed wyjściem nagrywanie… Na długo zapanowała cisza, przerywana tylko co jakiś czas delikatnym szumem… Następne Święta spędziliśmy już tylko we troje… Prababcia umarła tuż przed moimi piątymi urodzinami. To były już zupełnie inne Święta… Dlatego te ostatnie z prababcią Weroniką to moje najpiękniejsze świąteczne wspomnienie z dzieciństwa…

A jakie są Wasze najpiękniejsze świąteczne wspomnienia?

Obserwatorka i komentatorka życia. Z pasją o kulturze, podróżach, rodzicielstwie i życiu jako takim. Po ojcu M, po mężu P. Wiecznie zabiegana, nieustannie niewyspana...

13 komentarzy

  • Nieobiektywny

    Ja odbiegnę od tematu i zapytam o wtyczkę – wiget “W liczbach”. Czy mogłabyś zdradzić co to za wtyczka? Zaglądam do Ciebie dość regularnie i pojawiła się ona chyba niedawno?

  • Sisters92

    Chyba najpiękniejsze są te Święta, podczas których spędzaliśmy czas z bliskimi, którzy potem odeszli. Wpisu nie napiszemy, ale same nie możemy się zdecydować, czy najlepsze było leżenie razem z Babcią na jednej w miarę wąskiej kanapie, to jak zostawała do Nowego Roku, rodzice szli na zabawę, a my opychałyśmy się cukierkami, czy ostatni Sylwester, kiedy jadłyśmy sałatkę z ananasa. A może Święta, kiedy wpadłyśmy na szalony pomysł obejrzenia 5 wtedy sezonów ,,Czasu honoru” w 5 dni. Wstawałyśmy rano i oglądałyśmy jeden odcinek za drugim. Rodzice ostentacyjnie pukali się w czoło, a my razem z Nią oglądałyśmy kilkadziesiąt godzin tę produkcję. I to jak udawała, że wcale nie śpi, choć ma zamknięte oczka. Tak, to były piękne czasy.

  • Gaja

    … jak się cieszę, że tutaj trafiłam. Bardzo mnie wzruszył Twoj post. Piękna, prawdziwa historia. Prababci już nie ma, ale masz wspomnienia, które mogą rozjasnić nawet najchmurniejszy dzień.

    Życzę Ci przyjemnych i słodkich przygotowań do Świąt Bożego Narodzenia.

    Z pewnością będę tutaj częściej zaglądać

  • Turlu Tutu

    Mam liczną rodzinę moje babcia miała 6 sióstr i 5 braci:) Kiedy miałam 6 lat całe rodzeństwo mojej babci wraz ze swoimi dziećmi i wnukami, które już chodziły po świecie (czyli na przykład ze ) zjechało się do wielkiego domu jednego z braci mej babci, by spędzić Święta ze swoimi rodzicami – moimi pradziadkami (nikt wtedy jeszcze nie wiedział, że będą to ostanie Święta z prababcia i pradziadkiem). Na tej Wigilii było około 40 osób. Było cudownie i choć byłam mała pamiętam wszystko – wigilijny stół, jak z kuzynostwem wypatrywaliśmy pierwszej gwiazdki, ogromną choinkę, której ozdoby robiliśmy sami (bibuła, papier kolorowy i te sprawy:P ), dwanaście potraw! To były niezapomniane Święta i w zasadzie nie do powtórzenia, dlatego cieszę się, że zaznałam jeszcze takiej Wigilii bez komercji, bez blichtru i nowoczesności. To była Wigilia jak z sprzed 100 lat – niezapomniana do końca mych dni:)

  • Mamusia Lolusia

    Uwielbiam wpisy, w których pojawiają się wspomnienia z dzieciństwa. Tym bardziej, gdy w tych wspomnieniach pojawiają się nasi bliscy. Ja pamiętam, że mój dziadek płakał na wigilii, tak jakby czuł, że za rok już go z nami nie będzie. Pomimo tego, że to dość smutne wspomnienie, ja myślę o nim z nostalgią…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *