Spectre
Film,  Kultura

Spectre czyli 24 licencja na zabijanie

Kiedy Ian Fleming w 1952 r. napisał pierwszą książkę o brytyjskim szpiegu, agencie Jej królewskiej Mości, w służbie brytyjskiego wywiadu wojskowego – MI6, Jamesie Bondzie, z pewnością nie spodziewał się, że stworzona przez niego postać już wkrótce stanie się bohaterem kultowym a zarówno książki, nie tylko zresztą Fleminga, jak i filmy o agencie Bondzie będą rozpalać wyobraźnię kolejnych pokoleń. Tydzień temu na ekrany polskich kin trafił 24 odcinek z cyklu o przygodach James’a Bonda, agenta z licencją na zabijanie, w którego po raz czwarty wcielił się niebieskooki Daniel Craig. Czy Spectre ma szansę zawładnąć szeroką publicznością i podbić jej serce?

Właśnie sobie uświadomiłam, że jestem na tyle stara, że za mego życia nakręcono aż 13 części James’a Bonda. Ominęły mnie tylko filmy z lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, kiedy to w postać boskiego agenta z nieograniczoną licencją na zabijanie wcielali się kolejno Sean Connery, George Lazenby i Roger Moore. Kolejnymi odtwórcami agenta 007 byli Timothy Dalton, Pierce Brosnan oraz Daniel Craig. Przyznam, że widziałam w swym życiu wszystkie części opowieści. Najbardziej zaś cenię te, w których w postać Bonda wcielili się Sean Connery, Roger Moore i ten najbardziej współczesny Daniel Craig. Wszyscy ci aktorzy dali Bondowi nie tylko niepowtarzalny wygląd ale i charakter. A współczesny Bond, w którego już po raz czwarty wcielił się Daniel Craig przyniósł widzom trochę bondowej historii, dał mu jeszcze bardziej ludzką twarz, z wszelkimi tego wadami i zaletami. Współczesny agent 007 to facet z trudną przeszłością, niepozbawiony ludzkich uczuć. A jednak nadal silny i widzący cel nadrzędny, którym jest walka ze złem. Bo Bond… zawsze będzie Bondem.

A jaki jest najnowszy odcinek Bonda – Spectre, w reżyserii Sam’a Mendes’a, odpowiedzialnego za sukces poprzedniej części Skyfall?

Moim zdaniem całkiem strawny i przyjemny w odbiorze. Tym razem James Bond będzie musiał stawić czoła swej przeszłości. Po raz kolejny przed widzem zostanie uchylony rąbek tajemnicy, kim tak naprawdę jest agent 007 i co sprawiło, że stał się takim a nie innym człowiekiem. Wszystko to oczywiście w bardzo okrojonym zakresie, ale i tak sprawia to, że James Bond staje się bardziej człowiekiem z krwi i kości, niż postacią bajkową.

Przeciwko Bondowi wystąpi człowiek, który jak się okazuje postanawia zawładnąć współczesnym światem, a że świat współczesny to przede wszystkim informacja, to właśnie ci, w których rękach się ona znajduje mogą praktycznie wszystko. Temat jak najbardziej na czasie. Każdym naszym dniem rządzi informacja. Wszyscy musimy być na czasie. Musimy znać i przekazywać dane. Internet, telefon, telewizja, radio, prasa… wszystko to nas otacza i wpływa nie tylko na pojedyncze jednostki, ale i całe społeczeństwa, państwa. Informacją można sprawnie zarządzać, można też nią doskonale manipulować… Kto jest w posiadaniu informacji, ten ma władzę…

Spectre to rozrywka połączona z odrobiną refleksji. Doskonale wpisuje się zatem w stylistykę opowieści o przygodach agenta 007. To wybuchy, pościgi i walka wręcz. To też piękne kobiety i martini z wódką, wstrząśnięte, nie zmieszane. Nie powiem… są w filmie niedociągnięcia. Czasem ma się wrażenie, że czegoś brakuje. Niemniej dla mnie Bond to przede wszystkim rozrywka. A bawiłam się na seansie całkiem nieźle.

Obserwatorka i komentatorka życia. Z pasją o kulturze, podróżach, rodzicielstwie i życiu jako takim. Po ojcu M, po mężu P. Wiecznie zabiegana, nieustannie niewyspana...

20 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *