blogowy wyścig szczurów
Blogowanie,  Lifestyle

Blogowy wyścig szczurów

Blogów jak mrówek… i każdy chce być czytany, oglądany, komentowany i udostępniany dalej. Każdy chce coś przekazać i by ten przekaz poszedł w świat. Ale blogów… jest jak mrówek… Typowy korpowyścig szczurów nie omija zatem również blogosfery. Blogowy wyścig szczurów? To już przecież fakt.

Mam wrażenie, że w blogosferze zapanowało istne szaleństwo. Każdy chce być znany, popularny, czytany już teraz natychmiast. Każdy goni… pędzi wręcz. Trzeba się wybić już teraz, od zaraz, na starcie. Każdy zaprzęga maksimum swych umiejętności, zdolności, czasu i energii. Blog otoczony jest prężnie działającymi social media. Każdy działa wielopłaszczyznowo. Bo przecież nie ma czasu, trzeba się wybić. Trzeba pokazać, że jest się kimś od samego początku. Nie wolno tracić czasu, bo zaraz wyprzedzą nas inni. Zaraz ktoś będzie lepszy, będzie miał więcej komentarzy, więcej unikalnych użytkowników strony, więcej fanów na fanpage’u, więcej, więcej, więcej…

Blog i social media już nie wystarczają. Standardem zaczyna być tworzenie webinarów… na jakikolwiek temat. Każdy chce pisać ebooka i najlepiej już teraz na nim zacząć zarabiać, popularne stają się plannery… każdy chce zorganizować coś, co przyciągnie tłumy… Popularność, popularność, popularność… Już teraz, natychmiast, bo inaczej przecież się zginie, przepadnie w morzu a nawet oceanie innych blogów i blogerów. Trzeba być lepszym, bardziej skutecznym, efektywnym, efektownym… Wyścig szczurów na dobre zadomowił się w blogosferze i pewnie na długo tu zostanie.

Nie powiem… blogowy wyścig szczurów dopadł i mnie… I tak sobie myślę… Ale po co? Jaki w tym sens? Co mi to da? Czy będę przez to lepszym człowiekiem? Czy chwała i sława… w takiej formie jest rzeczywiście czymś wartościowym? Może chodzi o pieniądze? Pewnie po części… Ale czy jednak jest to ta forma pracy, która mnie uszczęśliwi? A co z kosztami? Bo koszty są przecież spore… A życie… a życie toczy się poza internetem… Tam ono jest a nie w zero jedynkowym świecie zamkniętym w malusich pudełkach…

A Ty? Po co to robisz?

Obserwatorka i komentatorka życia. Z pasją o kulturze, podróżach, rodzicielstwie i życiu jako takim. Po ojcu M, po mężu P. Wiecznie zabiegana, nieustannie niewyspana...

56 komentarzy

  • Dakota

    To takie… głupie. Mam na myśli ten cały wyścig szczurów. Popularność popularnością, ale jestem zdania, że jak jakiś blog ma stać się popularny, to prędzej czy później to nastąpi. Wymaga to tylko cierpliwości i realizowania celów. Ja prowadzę blog z przyjemności, a nie dla jakichkolwiek zysków. Jeżeli ktoś na niego zagląda, to super – cieszy mnie to. Jeśli nie – trudno, nie wszystkim da się dogodzić i nie każdemu przypadnie do gustu.

    Pozdrawiam, Dakota.

  • Sisters92

    Wiesz co, nie ukrywamy, że chciałybyśmy z bloga czerpać jakieś finansowe profity, bo tak naprawdę po to po części to robimy. Z drugiej strony, gdyby nie blog, nie ruszyłybyśmy się z domu, bo po co? A tak mamy motywację. A poza tym przy tym wyścigu szczurów (my chyba w nim aż tak nie bierzemy udziału) idzie się wiele informacji dowiedzieć, o social media, o pr, to taka wiedza przydatna nie tylko w blogowaniu, więc akurat

  • Aga CM

    Pisanie, że każdy blogujący bierze udział w wyścigu szczurów to zbytnie uogólnienie i myślę, że lekka przesada. Z pewnością wielu tak właśnie postępuje, ale nie wszyscy.

  • Marzena

    Mimo, że prowadzę swojego bloga już od ponad dwóch lat, nadal uczę się, jak to robić, żeby było dobrze. Ciągle wpadam na artykuły dotyczące właściwego pisania postów, tematów, itp. Niemniej jednak nie mam powalających statystyk, setki komentarzy, czy jeszcze większej liczby obserwatorów. Prawdę powiedziawszy nie ubolewam nad tym jakoś specjalnie, bo tak, jak mówisz – blogów jest jak mrówek i nie sposób, żeby każdy został zauważony, zyskał rzecze fanów, którzy będą bili się o wpisy drzwiami i oknami. Czytanie komentarzy jest bardzo przyjemne, ale z drugiej strony trzeba sobie na nie zasłużyć i w jakiś sposób zachęcić swoich gości.
    Pozdrawiam serdecznie!

  • Sisters92

    My ogólnie jesteśmy za takim samorozwojem i rozwojem osobistym, ale jak widzimy ceny kursów, czy produktów wypuszczonych przez blogerów to łapiemy się za głowę, bo kogo na to stać.

  • Iwona blogerka

    Bardzo wartościowy post. Myślę podobnie od jakiegoś czasu.
    “Jaki w tym sens? Co mi to da? Czy będę przez to lepszym człowiekiem? Czy chwała i sława… w takiej formie jest rzeczywiście czymś wartościowym? ” – otóż to.

    No ale…. w blogosferze zapanował kapitalizm, ‘From rags to riches’

    Kto może, niechaj korzysta, mnie się nie chce konta na twiterze nawet zakładać. Bauzję na tym, w czym dobrze się czuję, co mogę ogarnąć i nie zamierzam się oszukiwać.
    Powodzenia w dalszym blogowaniu!

  • MisCatalina

    Ano właśnie… Po co? Ja bloguję żeby coś przekazać światu, ludziom… podzielić się swoją wiedzą, zainteresowaniami… o profitach nie myślę bo to nie ten etap A czy uda mi się zainteresować swoim blogiem czytelników? Mam nadzieję, że tak! W wyścigu szczurów nigdy udziału nie brałam, na żadnej płaszczyźnie mojego życia, dla bloga wyjątków robiła też nie będę.

  • Young Wife

    Zgadzam się w stu procentach. Kiedyś trafiłam na post jakiegoś bardzo ważnego blogera (z przymrużeniem oka, oczywiście ;-)), w którym krytykował tytuły postów, nazwy blogów, zdjęcia i wpisy początkujących. I my, startujący teraz, mamy o milion razy trudniej. Dlaczego? Bo musimy być naj od pierwszego wpisu. Nie możemy sobie pozwolić na błędy, próby, różne drogi dochodzenia do własnego stylu i kierunku naszego bloga. Oni mogli, bo było ich niewielu. Wszyscy czekali na ich rozwój, a my mamy być już dawno za tym etapem. Tak jakbyś kazała niemowlakowi czytać i pisać, bo przecież umiejętności takie jak chodzenie, jedzenie sztućcami i robienie do nocnika powinien wynieść już z łona matki…

  • Spełniona Optymistka

    Blogowanie daje kopniaka! Motywuje mnie do działania. Długi czas motywowałam się innymi blogami i owszem dawało to rezultaty, ale jeżeli napiszę coś u siebie, to znaczy, że są to moje słowa i moje życie i moja opinia, wiec jeszcze bardziej motywuje mnie to gdy tej motywacji potrzebuje Jestem początkująca i mało wiem o blogowaniu, ale ciesze się z tego, z mam swoje miejsce w sieci Pozdrawiam!

  • Hai Le

    Ja nie mam takich odczuć, ja znów patrzę na to zjawisko nie jak na wyścig szczurów, tylko na układanie sobie komfortowej sytuacji finansowej. Bo jasne, że można zapieprzać gdzieś 8 godzin, a później jeszcze “dla relasku” zarwać noc, aby prowadzić bloga. Tylko po co, skoro można blogowanie uczynić całkiem przyjemną pracą. A, że trzeba się przy tym starać? No trzeba, zawsze trzeba się starać, jeśli chce się tworzyć dobrą jakość.

  • Gender Gosposia

    Głód sukcesu. Na dłuższą mete tempo nie do utrzymania. Efekt nowości wyczerpuje się szybko. Im więcej pojawia podobnych blogów tym nastąpi ten koniec szybciej. Pozostaną Ci którzy budowali zasięg powoli, kontentem-treścią bloga.

    Co do webinariów to … hmmmm …… Jest niewielu blogerów, o których mogę powiedzieć, że maja autoorytet. Decyduje kryterium profesjonalizmu. Własne doświadczenia, ciekawie opowiedziane to jedno, Podstawą zawsze zostanie wiedza jak działa mechanizm. Prowadzący który nie zna zasad działania mechanizmu o którym mówi ? To pieniądze stracone. Lepiej wejść do ksiegarni i kupić ksiażkę Przewodnik po WordPress lub innej platformie blogowej czy pozycję o marketingu mobilnym.

  • Monika Dudzik

    Nie postrzegam tego w kategoriach wyścigu szczurów. Zresztą, wiele w tym momencie zależy od podejścia. Jeśli ktoś ma parcie na szkło i na kasę, to będzie na inne blogi patrzeć w kategoriach niezwykle groźnej konkurencji. Myślę jednak, że większość z nas robi to , bo autentycznie to kocha – a jeśli z czasem przyniesie to wymierne korzyści materialne, to cóż w tym złego? Naprawdę nie mam ciśnienia, by żebrać o każdy lajk. Wychodzę z założenia, by po prostu robić swoje i iść w wyznaczonym przez sobie kierunku.

  • Poligon Domowy - Kaśka

    sporo w tym prawdy… ja piszę dla siebie, sprawia mi to przyjemność, ale jednak każdy komentarz, każde wejscie cieszy… ale ebooków pisac nie bede, krecic filmikow tym bardziej. a żyję w świecie realnym, z dzieckiem na rękach, na bloga zakradam się wieczorem by wyhamować po całym dniu…

  • Zielona Karuzela

    Ja mam to szczęście, ze pisząc 9 lat bloga miałam szansę by zeszło ze mnie ciśnienie. Blog powstał 9 lat temu, czyli w czasach gdy w środowisku blogerskim wszyscy się znali, a post raz na tydzień to było wydarzenie Nie było fb, ig czy twittera a i tak mieliśmy szansę być na bieżąco. Ciesze sie że tyle wytrzymałam i mam ochotę na więcej i tylko to się dla mnie liczy. Nie banery czy kampanie reklamowe, ilości lajków na fb czy miliony komentarzy. Oczywiście to wszystko miłe ale nie najważniejsze

  • Lovedomowe

    ehhh…taki świat – wszyscy na każdym polu się ścigają. Zaczynamy od szkoły, gdzie chcemy mieć lepsze oceny, fajniejszego chłopaka/dziewczynę, potem szybciej niż inni osiągnąć sukces itd. Oby tylko w tym biegu do wyznaczonego celu nie zgubić samych siebie.
    Osobiście jestem zwolenniczką zachowania zdrowego umiaru we wszystkim, a co za tym idzie i w sferze ścigania się w poczynaniach biznesowych i blogowych. Nie wyobrażam sobie robić coś na siłę, czego zupełnie nie czuję i co nie pokrywa się z moją wizją rozwoju firmy, na dodatek tylko dlatego, że wszyscy to robią albo że na to jest moda. Wiem, że niektóre rzeczy są nie dla mnie (choćby webinary) i dlatego nie zamierzam zmuszać się do nich, nawet jeśli przez to miałabym dłużej dochodzić do wyznaczonego celu. Druga sprawa nie każdy rodzaj działań pasuje do każdego rodzaju bloga czy biznesu.

  • Marta Kor z OkiemMK.com

    ja kiedyś miałam ogromne chęci by być czytaną, by mieć sporo komentarzy, jednak teraz już nie czuję tej presji. Bałam się, ze blogowanie przestanie mi sprawiać przyjemność, poza tym upragniona ciąża zmieniła moje postrzeganie, nie mówiąc już o tym, że rodzina jest dla mnie ważniejsza i podziwiam osoby publikujące coś codziennie. Ja publikuję kiedy mam czas, siły i możliwości.

  • Marta Kraszewska(Elaine Blath)

    Każdy ma pewne ambicje i ciężko, aby tak nie było. Ja osobiście lubię pisać, dzielić się tym, co czytam z tymi, którzy chcą mnie przeczytać. Ale nie potrafię tak na siłę, kosztem mojego życia osobistego:) Od jakiegoś czasu wkręciłam się w social media dopiero.. jakoś z takim małym zapłonem mi to idzie:P być może nie mam tej iskierki, ale nie przejmuję się tym. Cieszę się z każdego czytelnika, każdej interakcji, niskiego progu odrzuceń i długiego czasu przebywania na blogu, pomimo tego, że odsłon mogłoby być więcej. Jednak gratuluję i cieszy zaparcie, motywacja i praca włożona przez innych – tych którzy w 3 miesiące są w stanie zrobić tak dużo dla bloga.

  • Esencja

    Piszę dla przyjemności, ale też po to, żeby uporządkować tematy, które chodzą mi po głowie. Ćwiczę też nową dla mnie umiejętność pisania do praktycznie obcych ludzi, zwracania się do nich, nawiązywania z nimi kontaktu. Poza tym dzięki blogowaniu poznaję mnóstwo ciekawych ludzi w realu, podnoszę swoje kwalifikacje, rozwijam własne pasje. Mam też nadzieję, że podsunę czasem komuś jakiś pomysł, sprawię, że inaczej spojrzy na swoje życie, może zatrzyma się na chwilę i pomyśli co jest dla niego dobre, a czym nie warto zawracać sobie głowy.

  • Ania Górecka

    To co poruszyłaś to ważne spostrzeżenie i ten podziwiam osoby, które od początku są super profesjonalne i w 2 miesiące mają po 1000 lajków. Sama tyle nie mam. Ciesze się, że przeszłam powoli przez wszystkie etapy, a blog powstał nie z chęci uczestniczenia w tym wyścigu, ale z potrzeby serca. Oczywiście od początku wiązałam z nim jakieś nadzieje w przyszłości, ta forma ,,pracy” bardzo mi odpowiada, także staram się rozwijać w temacie jak umiem najlepiej. Fakt jest jednak taki, że bardzo tłumnie się zrobiło w ostatnich miesiącach.

  • Wood Passion

    Tak, a najśmieszniejsze jest to że często ci bloggerzy rezygnują z pracy w korpo żeby właśnie nie brać udziału w wyścigu szczurów że chcą spokojnie coś robić po swojemu, nie mieć szefa, a okazuje się że narzucają sobie tempo większe niż w korpo bo 48h/dobę….. i są to często bloggerzy promujący tzw. slow life……

  • Bartek z rodzinawpraktyce.pl

    Podobno najważniejsze w blogowaniu są emocje. Podobno równie ważny unikalny “content”. Podobno… Nie ma człowieka, a więc i blogera, który nie chciałby być “pierwszy”, “lepszy” i nie zagląda przez płot na podwórko sąsiada. Tak już jest, chociażby dlatego, że jako naród tak mamy. Ale… jest na to rada. Współpraca zamiast wyścigu. W brew pozorom to bardzo trudne, ale mam wrażenie, że męskiej części parentingowej blogosfery to wychodzi.

    • Artur

      Podłączam się pod koncepcją współpracy. Zacząłem prowadzić swój blog kilka tygodni temu i mając na uwadze wartość i jakość już obecnych w sieci publikacji od razu przyjąłem współpracę za nadrzędną zasadę mojej internetowej egzystencji. Wiem, że nie ma sensu walczyć czy się ścigać. Bo po prostu nie ma o co! To pozbawione najmniejszego sensu. Natomiast tworzenie sieci powiązań opartych nie tylko na linkach, ale również na sympatii i szacunku da na pewno jeden efekt, który moim zdaniem jest najważniejszy: radość z prowadzenia bloga i ogromną satysfakcję. Nie zazdroszczę i nie mam aspiracji. Chcę robić swoje. W myśl idei powstania mojego bloga: powoli, po prostu, nie spiesząc się donikąd. Niezależnie od tego czy mi to wychodzi, czy nie

  • Martyna Szkołyk

    Uwielbiam pisać i znajdować ciekawych ludzi, na przekór temu, co się sądzi – że wokół tylko chamstwo i malkontenctwo. Poza tym zwyczajnie interesuje mnie blogosfera jako taka. No i Partyzantka to dla mnie forma myślodsiewni. Achh dużo tych powodów! Gdybym postrzegała blogosferę jako wyścig szczurów, to dawno bym ją rzuciła. Są jej gorsze “zakamarki”, ale takie uogólnienie może być krzywdzące.

  • Blogierka

    Ja się nie ścigam- mam tego przesyt w życiu codziennym. Blog to takie przełożenie osobowości i charakteru w wirtualna przestrzeń. Poznaje ludzi, uczę się, jestem sobą-takie hobby. Co z tego bedzie- nie wiem, ale póki co wciągnęłam się ;).

  • Beata Redzimska

    Oj masz racje, zycie toczy sie poza internetem, ja tez mam wrazenie, ze blogow jest coraz wiecej, coraz lepiej prowadzonych (tzn nie tak hobbystycznie, ale z duzym zaangazowaniem czasu i srodkow). Istne szalenstwo. Pozdrawiam serdecznie Beata

    • Iwona blogerka

      Prowadzenie bloga -sami przyznacie- zabiera dużo czasu; przygotowując co czwartek (teraz to już chyba piątek, bo w czwartek nie mam czasu na to) Film Tygodnia spędzam nad tym sporo czasu, bo często film oglądam ponownie, by sobie przypomnieć, zatrzymując gdy wyłowię ciekawy cytat. No i tak: czego powinnam chcieć się spodziewać? Nikt mi za to ani nie zapłaci, ani nie podziękuje, ale jakby napisał; Obejrzałem i wywarło to pozytywny wpływ na moje myślenie – byłabym szczęśliwa.

      Tak sobie myślę, że często właśnie oczekujemy wymarzonego feedbacku, który przecież niekoniecznie czują inni I musimy zdecydować; piszę, bo mi to sprawia przyjemność i chcę się podzielić, a nuż!…. albo będziemy zdeprymowani, porównując się do innych.

  • Yzoja

    Wiesz, jakby ktoś chciał pisać do szuflady, to by pisał do szuflady, jak już pisze publicznie, to jednak chciałby dyskutować z ludźmi i chciałby, żeby ktoś go czytał, tak po prostu.

    Ja to robię dla siebie, lubie pisać, sprawia mi to przyjemność, to taka chwila dla mnie, pisanie, szkolę “warsztat”, zapamiętuję przez to te ważniejsze rzeczy. Nie chcę być najlepsza, bo wtedy presja jest zbyt duża i nadal mam tremę, jak wiem, że ktoś taki “łał” wchodzi i czyta mojego bloga, To jest takie moje i ma być moje, ładne. Przez tremę czasem myślę, żeby coś zrobić ‘bo tak się robi’, mimo, że kompletnie to do mnie nie pasuje ;( zawsze potem mam wyrzuty sumienia.

    Blogów jest za dużo, a najgorsze jest to, że ciężko tak naprawdę znaleźć jakiś egzemplarz, który czyta się zawsze od deski do deski. Często kręcę nosem, a bo się źle czyta, a bo cośtam i sama piszę bloga, ale czytam niewiele…

  • Dotee

    Też zauważyłam ten wyścig. Myślę, że trochę chodzi o kasę. A przynajmniej o to, żeby mieć swoje pięć minut. Ale co w tym złego w sumie? Jeżeli ktoś poświęca zbyt wiele, np szczęście rodzinne czy osobiste, bo chce za wszelką cenę zarabiać i błyszczeć, no to faktycznie źle się dzieje. Ale jeśli ktoś jara się tym, co robi, całe dnie zlatują mu na pasjonującym tworzeniu i nikt przez to nie cierpi, to trudno go potępiać. Dla mnie najważniejsze, żeby wszystko dało się zrobić w przyjaznej atmosferze, a nie z zaglądaniem przez ramię, że ten to jest lepszy a ten gorszy ode mnie. I wierzę, że mimo wszystko we własnym tempie też się da, bo nie lubię wyścigów

  • Marta | Zafascynowana życiem

    Kilka dni temu naszła mnie taka refleksja – a po co mi to, jakby to było jakby zamknąć bloga … a dzisiaj trafiłam na Twój tekst i aż ciarki mi przeszły po plecach, że pewnie i ja wpadłam poniekąd w ten blogerski wir. Jakiś czas temu przechodziłam poważny kryzys blogowy i blisko było zakończenia pisania, ale wytrwałam – dostałam nowych sił i przede wszystkim zluzowałam. Robię to teraz, bo lubię a jak przyjdzie dzień, w którym kolejny post będzie na siłę i okupiony sporym wysiłkiem, to pójdę dalej. Nie będzie mi żal, bo i po co – przecież życie mamy jedno i szkoda czasu na żale

  • Natalia Szumska

    Ojej, chyba ciut mnie wyścig ominął, bo dopiero z Twojego wpisu dowiedziałam się o istnieniu webinarów
    A tak całkiem poważnie – bloger to nie celebryta, a jeśli zaczyna gwiazdorzyć, może powinien zmienić branżę? Czy nie jest piękniej robić to, co się lubi? Czy wszystko musi się opłacać?

  • Sylwiowe Kolorove

    Właśnie – działanie wielopłaszczyznowe. Facebook, Instagram, Pinterest, Google +, Bloglovin, You Tube, Snapchat… I jak tu mieć czas na pisanie postów, kiedy pochłania nas tak bardzo promocja w social media?

  • Werka tu i tam

    Też to zauważyłam, też to mnie męczy… staram się żyć swoim blogowym życiem i nie patrzeć na innych, choć czasem ciężko… Nie staję do konkurencji z innymi, bo i tak nie mam szans. Czasami jestem zdumiona jak inni dają rade działać na tylu frontach i być ekspertem od wszystkiego. Tam gdzie czuć pasję, humor i mądrość chętnie wracam inne sobie daruję

  • Vika Nova

    Wiele miesięcy temu na swoim blogu napisałam post: Dlaczego bloguję? choć blogerką nie jestem, a mój blog jest narzędziem biznesowym, częścią strony firmowej. Osobiście uważam, ze to intencja jest najważniejsza. Ktoś kto chce być sławny i ma taką zajwkę nie ma znaczenia czy w świecie online czy offline, będzie do tego dążył. Właśnie to “dlaczego” jest dla mnie najważniejsze. Czemu to robisz? Po co ten cały blog? Co do współpracy, w Akademii Kreatorek odważnie i na szeroką skalę szerzę ideę działań opartych na inteligencji kolektywnej. W kupie siła! Nie chcę być utożsamiana z blogosferą, bo dość czasu spędziłam w niej, by zauważyć, że przypomina ona wspomnianą przez Ciebie korporację, a ja od 15 lat mam swój biznes, po to by czuć się wolną i nie uczestniczyć w żadnych wyścigach Jestem na to i za stara i za bardzo świadoma. Zachęcam, by tworzyć wspólne projekty, by wspierać się i promować nawzajem, zamiast tracić czas i energię na dokuczanie sobie i podcinanie skrzydeł. Owocna współpraca, a nie rywalizacja. Już w styczniu opublikuję raport z współpracy 7 kobiet, które współtworzą projekt Ekspertki Akademii Kreatorek, by dać dowód czarno na białym, że takie wspólne działania odnoszą niesamowity skutek Pozdrawiam

  • Teresa M. Ebis

    Widzisz, właśnie nie robię

    Nie zarabiam na blogu, bo pracuję w “standardowy” sposób.
    Nie zależy mi by być czytanym przez tysiące, wystarczy wąskie grono osób, które NAPRAWDĘ są zainteresowane tematem i lubią mnie czytać.
    Bo w sumie nie uważam, ze w tym wszystkim jest najważniejszy bloger.
    Lecz czytelnik – to dla niego to wszystko powinno być, by się dobrze czuł u nas, by się czegoś ciekawego dowiedział, trochę zadumał, może i przemyślał temat…
    A bloger? Jest dla czytelnika, nigdy odwrotnie

    Pozdrawiam

  • Magdalena Rolnik

    Ja piszę po swojemu. I ostatnio bardzo mocno doświadczyłam tego o czym piszesz. Nie dlatego, że biorę udział w wyścigu (za stara jestem i za dużo miałam z korpo do czynienia – uraz mam ), ale właśnie dlatego, że jestem trochę na bakier. Wielu to się nie podoba. Trudno. Uznałam, że to ich problem, bo moi czytelnicy wracają. A to oznacza, że im się podoba

  • Maqw

    Z jednej strony masz rację, bo każda praca oprócz zysków przynosi też koszty. Jednak ci, którzy w perspektywie mają w planie profesjonalizację bloga i utrzymywanie się właśnie z niego doskonale wiedzą, na co się piszą. Hobbystyczne blogowanie wciąż jest obecne, ale nie da się ukryć, że większość blogów rodzi się teraz w celu czysto zarobkowym. Ciężko jest kogoś krytykować za to, że ma pomysł i chce wyciągnąć z niego pieniądze. Mam nadzięję, że jak największej liczbie się uda

  • Vandrer Uggle

    Vandrer jako sowa w wyścigu szczurów nie uczestniczy raczej spokojnie sobie egzystuje biorąc czasem dłuższe wolne od bloga. Wiadomo że jeśli piszemy bloga po to by ktoś nas czytał to chcemy mieć tych czytelników jak najwięcej. Jeśli robimy to z wyczuciem i poszanowaniem innych to super. Vandrera denerwują jednak pewne zachowania które jako element takiego negatywnego wyścigu można postrzegać. Np. Oszukany udział w liniowych party – ktoś wrzuca swój link ale do innych blogów już nie zagląda. Mało tego link jest nie na temat. Ale taki zachowanie to jedynie kropla w morzu cudowności bo sówka odczuwa jakaś naturalną współpracę:)

  • yakie-fayne.pl

    prawdę mówiąc mój blog jest prowadzony w sumie to dla mnie, do zapisania tego co mi się podoba czy żeby coś zapamiętać, mam tylko jedną akcję Blogerki dla kobiet ale to tez tylko po to aby wspomagać kobiety
    jeśli prowadzę bloga i już ktoś mnie czyta to chcę aby te treści mogły też kogoś zainspirować i pomóc o ile zajdzie taka potrzeba
    Co tam fejm jak można pomagać i cieszyć się z tego

  • Aleksandra Stromecka

    Ja kocham pisać bloga i wszystko co jest związane z blogowaniem mnie po prostu wciąga, zachwyca. Jakoś nigdy nie zwróciłam uwagi na wyścig szczurów, bo dla mnie liczy się nawet powolne osiąganie własnych sukcesów. Nigdy nie patrzyłam na inne blogi z poziomu konkurencji, bo uważam, że i dla mnie znajdą się czytelnicy.

  • Zwykła Matka

    Bo lubię Wywalam tu swoje emocje, dzielę się spostrzeżeniami na temat odwiedzanych miejsc i swoja opinią o książkach i grach Prowadzę FP na FB , mam konto na Insta, ale na tym poprzestaję

  • PigOut

    Przyjdzie czas konkursu na “Bloga Roku” to się okaże kto ma ciśnienie, a kto jest pasjonatem. W zeszłym roku dostawałem maile z sugestią, żebym zagłosował, albo chociaż udostępnił info, bo osoba pisząca puściła kiedyś szera mojego posta i teraz mam dług. Oczywiście przesłanie ukryte między wierszami, ale i tak mega słaba akcja. Dało mi to do myślenia i wiem jedno, nie chce być blogerem, który żyje ze sztamy z innymi blogerami – ja polubię was, wy mnie i jakoś się to kręci. Cenię fakt, że mam kilku wracających czytelników, a od reszty się odcinam.

  • www.kilkuetatowamama.com

    U mnie koncepcja blogowania zmieniła się w trakcie blogowania, choć przyznaję, że mam ochotę skonsolidować oryginalne podejście z tym, które teraz uprawiam. Ale to musiałby być nowy produkt, na który niestety nie mam czasu, ehh Ta cholerna zależność chęci od czasu! Nie działam wielokanałowo – mam tylko blog i fanpage na FB i tyle. Na resztę – znowu nie mam czasu. A i jestem technically challeneged Ups, czy powiedziałam to na głos!
    Wydaje mi się, że każdy się z kimś ściga i porównuje się do innych tylko z różnych pobudek. Jedni z zazdrości i zawiści, inni z podziwu, jeszcze inni żeby się nauczyć czegoś lub wręcz podpatrzeć. Lub po prostu ktoś kogoś lubi. Jeśli chodzi o współpracę to nie widzę tego zbyt często, choć też przyznam, że nie śledzę z wypiekami na policzkach aż tak blogosfery… Ups, znowu to powiedziałam na głos!!

  • Agnieszka Jezierska|Agumama.pl

    Myślę, że jest coś takiego jak blogowy wyścig szczurów, ale nie można pod to podciągać wszystkiego.
    Internet ma pewne zasady: zasięg, pozycjonowanie, wyszukiwanie. Dlatego, jeżeli ktoś buduje bloga i traktuje go poważnie, czasami wręcz jako potencjalne narzędzie do generowania dochodu to musi z tym blogiem istnieć, musi się czymś wyróżniać.
    Niestety blogów innowacyjnych jest jak na lekarstwo. Ale to pewnie z powodu dostępności.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *