detektyw
Film,  Kultura

Detektyw – serial, który mnie wciągnął?

Nie jestem serialową dziewczyną. Kiedyś sprawa wyglądała zupełnie inaczej. W czasach studiów i tuż po nich oglądałam sporo seriali. Z zapartym tchem oglądałam kolejne odcinki Ostrego dyżuru, CSI: Kryminalne zagadki Las Vegas, Lost czy Gotowe na wszystko. Początkowo mój serialowy entuzjazm był ogromny, każdy odcinek wyczekiwany, a konieczność czekania np. do następnego wtorku na następną część była po prostu bolesna bardzo. Z czasem jednak każdy serial tracił posmak nowości, pomysły scenarzystów zdawały się coraz bardziej niedorzeczne i pasjonujący początkowo tasiemiec zjadał swój własny ogon, stawał się coraz bardziej niestrawny a ja pozostawałam z pytaniem, które traciło coraz bardziej na znaczeniu czyli jak to się wszystko skończyło. I tak jakoś się stało, że po prostu przestałam oglądać seriale. Co zatem skłoniło mnie do obejrzenia serialu Detektyw?

Pytanie ma bardzo prostą odpowiedź… Moja niechęć do seriali została przełamana przez bardzo pozytywne opinie tych, którzy serial Detektyw, a w każdym razie jego pierwszą serię, mają już za sobą. Czy i ja wpadłam w zachwyt?

W 1995 r., w Luizjanie dochodzi do makabrycznego morderstwa. Ginie młoda kobieta, a jej ciało wygląda jakby zostało poddane jakimś rytualnym obrządkom. Śledztwo w tej sprawie prowadzi dwóch detektywów Martin Hartow (Woody Harrelson), z pozoru całkiem przeciętny policjant o ustabilizowanym życiu osobistym, i Rust Cohle (Matthew McConaughey), bardzo skryty, kryjący morze tajemnic, bardzo bystry i ambitny nowy członek policyjnego zespołu. Dość szybko udaje się im namierzyć sprawcę makabrycznej zbrodni. Jak się jednak okazuje po siedemnastu latach dochodzi do bardzo podobnego zabójstwa, a prowadzący obecnie śledztwo mają ogromne wątpliwości co do tego, kto faktycznie dokonał zbrodni sprzed lat. Przy okazji nowego śledztwa wychodzą też na jaw okoliczności prowadzące do końca przyjaźni pomiędzy dawnymi detektywami i przyczynami odejścia obu ze służby w policji.

Detektyw to serial, który od samego swego początku pochłonął całkowicie moją uwagę. To w zasadzie coś na miarę miniserialu. Zaledwie 8 odcinków pozwala w niemal perfekcyjny sposób skonstruować fabułę, która nie jest w stanie zmęczyć i znudzić widza. Serial Detektyw to obraz wielowątkowy. Tu praca policjantów, nie zawsze najbardziej wzorowa, często niemal stojąca na granicy dobra i zła, czasem tę granicę przekraczająca, miesza się z polityką, układami, religijnymi kultami a nie rzadko miejscowym okultyzmem. To obraz, gdzie nie ma wyraźnych granic pomiędzy dobrem a złem. Nikt nie może o sobie powiedzieć, że jest czysty jak łza, nieskazitelny i jedyny sprawiedliwy. Wszyscy mają sporo na sumieniu, niektórzy jednak znacznie więcej od drugich. Detektyw to dwa silne policyjne charaktery, dwa podejścia do życia, dwie postaci, które gdzieś po drodze się zwyczajnie pogubiły. Jest do tego jeszcze świetnie skonstruowana kryminalna zagadka, która budzi mnóstwo wątpliwości i nie pozwala porzucić serialu przed ostatnim kadrem. Polecam.

Detektyw, True Detective, seria I

Obserwatorka i komentatorka życia. Z pasją o kulturze, podróżach, rodzicielstwie i życiu jako takim. Po ojcu M, po mężu P. Wiecznie zabiegana, nieustannie niewyspana...

20 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *