niezbędnik blogera
Blogowanie

Niezbędnik blogera – sprzęt

Pisać każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej … Ale nie o to chodzi … A może jednak?

Blogowanie zazwyczaj zaczyna się od dobrej zabawy. Zaczynamy blogować pod wpływem chwili. Zazwyczaj nie planujemy sobie tego, że nadejdzie pewien piękny poniedziałek i zakładamy bloga, na którym będziemy pisać o tym, o tamtym, o siamtym … Pełen spontan towarzyszy niemal chyba wszystkim początkującym blogerom. I niewiele do szczęścia wówczas potrzeba. Ot maszyna pisząca … znaczy komputer i głowa pełna pomysłów na swe sieciowe dziecko.

Z czasem jednak, gdy pisanie blogera coraz bardziej wciąga, okazuje się, że do pełni szczęścia, spełnienia i realizacji siebie w blogosferze potrzebuje coraz więcej. Jedna z potrzeb dotyczy sprzętu, który umożliwia a także ułatwia blogerowi życie i blogową pracę.

Ja również, gdy zaczynałam swe blogowe życie, nie potrzebowałam zbyt wiele. Komputer stacjonarny i blog na Bloggerze w zupełności mi wystarczały. Po pewnym jednak czasie okazało się, że do blogowania potrzebuję więcej, o wiele więcej.

Jak obecnie wygląda mój blogowy koszyk potrzeb? Za pomocą jakich sprzętów, gadżetów udaje się mi działać w blogosferze i tworzyć swoje własne sieciowe ja?

Oto moje zestawienie. Mój niezbędnik blogera to:

  • Laptop – początkowo blog powstawał na komputerze stacjonarnym. Jednak musiałam i dzieliłam z radością (tak mężu ) go z resztą mojej rodziny, która z komputera korzystała czyli z W. Sprawiało to, że niemiłosiernie okupywałam wirtualne domowe miejsce. Pisanie na komputerze stacjonarnym ograniczało mnie również jeśli chodzi o miejsce pracy, bo przecież nie będę komputera z monitorem i całą resztą co chwila przestawiać. Od kiedy powstała Krzywa Prosta, a ja zaczęłam coraz poważniej myśleć o blogowaniu na poważnie, w mej głowie kiełkował pomysł dotyczący własnego komputera. Zdecydowałam się na laptopa marki Dell. Nie jestem blogerką znaną, wielką, sławną, rozchwytywaną i na blogowaniu zarabiającą krocie. Ponoć prawdziwy bloger powinien mieć Maca … Mam to gdzieś … I jestem w pełni zadowolona z mego używanego w dodatku Della. W dodatku obecnie wyposażonego w Windows 10. Mam na nim wszelkie programy do blogowania potrzebne i jak dotąd mnie nie zawiódł. Nie tworzę nie wiadomo jakich grafik, nie muszę czytać jednocześnie pięćdziesięciu innych stron … Czy tak się w ogóle da? Dlatego mój laptop to zakup wręcz znakomity. I mogę teraz tworzyć, kiedy tylko chcę i gdziekolwiek zechcę.
  • Smartfon – kiedyś, kiedy smartfony dopiero wchodziły na nasz rynek, myślałam, że moda na tego typu telefony mnie nie dosięgnie. Jak bardzo się myliłam, przekonałam się dość szybko. A obecnie nie wyobrażam sobie blogowania i normalnego funkcjonowania bez tego typu telefonu z systemem Android. Mam w nim to, co jest w blogowej zabawie niezbędne … przeglądarkę internetową, skrzynkę pocztową, FB, menadżera stron FB, Messengera, Twittera, Pinterest, Instagrama, Google+, Vine, Wykop, Snapchat, Periscope (tak, tak mam Periscope), Bloglovin’, a także aplikację do obsługi WordPressa przez smartfona. I znowu nie jest to tak modny wśród śmietanki blogowej Iphone. I wiecie co? Czytaj jak wyżej. Mój mąż się czasem dziwi, że ten mój telefon non stop jakieś dźwięki wydaje … i albo jest to blog i wszystko dookoła bloga … albo dzwoni właśnie Mamusia … moja Mamusia No i jeszcze jedna ważna funkcja mojego smartfona … na nim słucham audiobooki. To też moje podstawowe narzędzie jeśli chodzi o Instagram, Snapchat i Vine. Dzięki niemu jestem w stałym kontakcie. Na smartfonie odwiedzam też inne blogi. Niedawno do smartfona za grosze dokupiłam zestaw mini obiektywów. Jest z tym sporo fajnej zabawy Smartfon służy mi też jako notatnik tematów wpisów, gdy akurat nie mam niczego do pisania pod ręką. A gdy byłam na wakacjach w Chorwacji to właśnie w smartfonie pisałam posty, leżąc na plaży i grzejąc się w słońcu.
  • Tablet – ma wszystkie te aplikacje, w które wyposażony jest mój smartfon, niemniej zupełnie z nich tam nie korzystam. Tablet służy mi wyłącznie do czytania ebooków. Rozważałam przez pewien czas zakup czytnika. Uznałam jednak to za zbędny wydatek.
  • Aparat fotograficzny – aparat fotograficzny towarzyszył mi na długo przed tym, nim rozpoczęłam przygodę z blogowaniem. Kocham swego półprofesjonalnego Nikona D5000 i ze wstydem przyznaję, że pomimo już paroletniej znajomości, nadal się go uczę. Wyposażony w dwa obiektywy jest doskonałym dopełnieniem mych blogowych wpisów. Uwielbiam robić zdjęcia i sporo spośród nich mogliście do tej pory na Krzywej Prostej oglądać.
  • Notatnik, kalendarz i długopis – zazwyczaj pod ręką, by zapisywać tematy postów, które wpadają do mojej głowy, by planować. Niby proste … a jakże potrzebne.

A bez czego Wy blogując nie możecie się obyć?

Obserwatorka i komentatorka życia. Z pasją o kulturze, podróżach, rodzicielstwie i życiu jako takim. Po ojcu M, po mężu P. Wiecznie zabiegana, nieustannie niewyspana...

94 komentarze

  • Ewa Hes

    A mnie ciężko bez kartki papieru, pióra, pędzelka, atramentu do… malowania (ulubiony to zmywalny Hero niebiesko-czarny) spodeczka z wodą i zakreślacza przynajmniej jednego. Potem jak już uelektroniczniam post przed publikacją szukam po necie czasem przykładów tego o czym piszę.

    • Joanna M.P.

      Dla mnie notatnik i długopis/pióro są również bardzo ważne. Staram się mieć zawsze pod ręką. Pobyt przed monitorem również staram się ograniczać, choć nie zawsze na tyle, ile bym chciała.

  • Andrzej Kidaj - blog.ad3.eu

    Akurat tablet jest wygodniejszy do robienia tego, co robisz na smartfonie i często szybszy. Ja np. telefonem łączę się z internetem, robię z niego router i działam już na tablecie. Tym bardziej pisanie. Tobie naprawdę wygodniej jest pisać na komórce niż tablecie? Hmmm…
    Co więcej, jeśli Twój aparat jest na karty SD, to możesz kupić kartę microSD i używać w aparacie przez przejściówkę. Potem ją po prostu wkładasz do tabletu (zakładam, że masz wejście na karty microSD, ja mam) i tu już sobie przeglądam, selekcjonuję i wrzucam na Instagram.
    Z całą resztą się zgadzam. No może poza laptopem. Ja jednak muszę mieć duży monitor i dużą, wygodną klawiaturę. No ale ja przy kompie też cały czas pracuję, więc nie ma problemu. Inna sprawa, że czasami próbuję wieczorami pisać na laptopie żony (akurat HP, do Della się mocno zraziliśmy) i… okropnie mi to idzie.

    • Joanna M.P.

      Mi zdecydowanie wygodniej na telefonie. Może to kwestia tego, że jestem non stop w ruchu. Telefon zawsze mam w kieszeni. Tablet jest za duży. No i nie jest to jakaś wysoka klasa więc… Telefon po prostu zawsze mam przy sobie. A w czasie wakacji nauczyłam się bardzo szybko klikać na nim całe posty. Też się temu mocno dziwiłam. Aparat mam na SD, ale standardowo używam microSD i przejściówkę. Wiesz… na Insta wrzucam zdjęcia z telefonu. I znowu telefon mam po prostu non stop pod ręką i nim robię sporo zdjęć Do laptopa i mniejszego ekranu musiałam się najpierw przyzwyczaić, a teraz bym go nie zamieniła na nic innego

      • Andrzej Kidaj - blog.ad3.eu

        Jeśli chodzi o zdjęcia, to mam świra na punkcie jakości, jakiej nie daje mi ani komórka ani tablet. JUż dawno nie wrzucałem nic z komórki
        Wiem, często jest szybciej a ja jestem dziwny i wolę znaleźć spokojne miejsce i przełożyć kartę
        Zresztą do pisania wpisu też potrzebuję spokoju, nie umiałbym nic wklepać na szybko z komórki.
        Do laptoka kiedyś się przyzwyczajałem. Nawet kupiłem całkiem wypasiony. Po miesiącu wróciłem do stacjonarki. Akurat w mojej branży (grafika) wygoda, duży monitor i szybkość (w podobnej cenie żaden laptop nie dorówna blaszakowi) to istotne rzeczy. A że pracuję na kompie od 17 lat (może nawet dłużej), to trudno teraz przyzywczajać się do małej klawiaturki, często bez wydzielonych klawiszy funkcyjnych i klawiatury numerycznej. Ja nawet miałem trudność, żeby przejść ze starej klawiatury z dużymi klawiszami na płaską, bezprzewodową

        • Joanna M.P.

          No, nie dziwię Ci się zupełnie jeśli chodzi o jakość zdjęć i warunki pracy na komputerze Gdybym była grafikiem, miałabym zapewne identyczne podejście. Insta traktuję jako moje migawki z codziennych życiowych potyczek Gdy zaś mam wrzucić swoje zdjęcie na bloga, to bezwzględnie lustrzanka. Bez dwóch zdań. Tu dla mnie ważna jest jakość.

    • Joanna M.P.

      Miałam identycznie. Długo powtarzałam sobie … po co mi smartfon? A teraz moja własna matka się ze mnie śmieje, że on jest przyrośnięty do mej dłoni. Ale przecież blogowanie to nie tylko wrzucenie posta na stronę… a do tego smartfon przydaje się znakomicie

  • Jan Machyński

    Ja chyba jestem stereotypowym blogerem – wszystko spod znaku japka. Jedynie mi brakuje laptopa – piszę, albo na iPadzie, albo na iMacu i, tak szczerze to laptop to taka bardziej fanaberia, ale czasem naprawdę odczuwam jego brak. Z papierowych notatników praktycznie nie korzystam, długopisem piszę tylko notatki do szkoły. Mam podobne aplikacje co Ty, poza Printerestem, Wykopem, Google+ i Snapchatem. W sumie nic więcej nie jest potrzebne do poprowadzenia ładnego, zorganizowanego i silnego bloga.

    PS. Mamy takie same aparaty :3

    • Joanna M.P.

      Najlepsze mam zdecydowanie w najmniej komfortowych okolicznościach i dlatego z notatnikiem się staram nie rozstawać, czasem ratuje mnie notatnik w telefonie, ale zdecydowanie bardziej lubię ten analogowy

  • Gradowa

    U mnie podobnie, choć wciąż dość często mój smartfon zastępuje mi aparat fotograficzny. Nie zawsze chce mi się brać ze sobą cięzki sprzęt, więc zdjęcia aparatem robię tylko w domu (jak na razie:) )

    • Joanna M.P.

      U mnie sesje z lustrzanką to zawsze działania zaplanowanie. Nie miałabym siły i ochoty bez przerwy go ze sobą taszczyć. Telefonem wychodzą całkiem fajne, zwłaszcza do wrzucenia na Insta. Na bloga staram się jednak używać lustrzanki

  • Monika Kilijańska

    Polecam jednak czytnik do ebooków. wprawdzie po nocach na nim nic nie przeczytasz, bo porządny jest niepodświetlany, ale oczy wcale się nie męczą, bo światło ich nie razi. A z tableta jednak daje światłem po oczach.

  • Babskie pisanie

    W moim wypadku komputer, telefon i notatnik to mój niezbędnik. Nie wyobrażam sobie pisania postów na telefonie. Może i się da ale ja jeszcze nie doszłam do tego jak. Więc ograniczam się do komputera. Choć nie przeczę, że na telefonie byłoby mi łatwiej, szczególnie w nocy, gdy natchnienie uderza z zaskoczenia a kompa się odpalać nie chce. Zawsze mam też pod ręką mój magiczny zeszyt, w którym zapisuję tytuły i tematy kolejnych postów. Czasami piszę tam też nowe posty a potem przepisuję do bloggera. Ale to tylko wtedy, gdy ktoś okupuje komputer. Obecnie rozważam zakup jakiegoś notebooka. Wiele mi do szczęścia nie potrzeba.

    • Joanna M.P.

      Ja się nauczyłam pisać w telefonie posty, gdy wena dopadała mnie na chorwackiej plaży i podczas kilkunastogodzinnych podróży samochodem. Zapisywałam je sobie w smartfonowym edytorze tekstowym a potem dopieszczałam na laptopie wena potrafi mnie dopaść w każdych okolicznościach

  • ekstrawagancka Klaudyna

    Podpisuję się obiema łapkami! Kurcze… i do tego pierwszy raz tutaj trafiłam. Udostępnienia przez innych mają moc! Super! Ostatnio odkrywam coraz to nowsze aplikacje na telefon ułatwiające mi pisanie bloga. Oprócz bloggera czy aplikacji do obróbki zdjęć najbardziej przydaje mi się… notatnik Takie kolorowe karteczki na ekranie mojego telefonu. Tam szybciutko wystukuję nowe pomysły, cytaty i tym podobne

    • Joanna M.P.

      Polecenia są świetne. Cieszę się, że trafiłaś na Krzywą Prostą Kiedy miałam bloggera również korzystałam ze smartfonowej apki. Przydała mi się, gdy jeszcze nie miałam lapka i posty pisałam będąc w szpitalu. Też mam takie karteczki mam też taki widżet na pulpicie laptopa

  • KasiaGosposia

    Ja też mam proste urządzenia i nie uważam, że potrzebuję wszystko z najwyższej półki. Zresztą – mój obecny smartfon (a może tylko fon, bo smart to on już chyba nie jest…) nie pozwala mi instalować ŻADNYCH programów. Służy mi tylko do pisania smsów, wysyłania mmsów, telefonowania i przeglądania internetu ;). Zbieram na nowy sprzęt już od kilku miesięcy, ale… jakoś słabo mi idzie ;).

    • Joanna M.P.

      Do pisania dobrych postów niewiele moim zdaniem potrzeba Przede wszystkim dobry pomysł i jakieś urządzenie piszące Dla mnie twierdzenie, że prawdziwy bloger musi mieć macka jest zupełnie niepoważne. U mnie telefon nowszej generacji zapewnia wyższy abonament miesięczny. Niestety.

  • Mr. Kaffeino

    Kalendarz, ale … kalendarz, który za grudniem ma sporo kartek z napisem notatki, alfabet a przy każdym dniu sporo miejsca na wpisy. Wiem, to wszystko ma smartfon. Klikanie z jednej aplikacji do drugiej, nawet na tablecie mnie irytowało. W wersji papierowej idzie mi to o wiele szybciej. Z kalendarza korzystam dłużej niż mam bloga, szybciej w nim potrafię dokonać analizy. Na początku roku wpisuje cele w kalendarz, pod koniec mogę sprawdzić ile z tego zrealizowałem, cały czas monitoruje ile brakuje mi do celu.

    Do zdjęć mam lustrzankę jednak nie zawsze się chce ją tachać ze sobą. Nabyłem kompakt, który zapisuje foty w formacie RAW.

    Telefon – zwykła Nokia na dwie karty – jedna ustawiona pod bloga.

    Tablet do przeglądania www, w tym blogi – od razu widać, które są responsywne.
    Laptop z duużym ekranem. Oczy mamy tylko jedne. A jak pewnie większość osób zauważyła, częściej wymieniamy bebechy niż monitor.

    Pozdrawiam

    • Joanna M.P.

      Mój kalendarz to typowy grubas Sporo miejsca na notowanie wszystkiego co ważne. Kalendarza w smartfonie czy na tablecie, a nawet kompie po prostu nie trawię. Widzę, że jesteś świetnie zorganizowany To w sumie bardzo ważne. Bałagan odbiera mnóstwo czasu, a tego nigdy za wiele

  • Wood Passion

    Hej, bardzo fajny tekst, ja jednocześnie prowadzą własną firmę, bloguję i obsługuję fb i różne takie sm i faktycznie laptop, smartfon i aparat fotograficzny są niezbędne Pozdrawiam ciepło.

  • Lifeholic

    Bez wygodnego krzesła/fotela, kubka z gorącą herbatą lub kawą i dobrym nastrojem do pisania postów nie zasiadam! Chyba dlatego więcej weny mam jesienią – wtedy jest jakoś tak przyjemniej i bardziej nastrojowo do tworzenia, przynajmniej dla mnie

  • One Step Closer

    Podstawa to notes i kalendarz. Pomysły na posty czy rozwój przychodzą czasem w najmniej spodziewanym momencie i czasem szybko znikają W kalendarzu mam osobny “dział” dedykowany dla bloga, jednak wraz z czasem przychodzą pomysły na jego modyfikację. Jak sobie z tym radzisz? Łączysz “prywatne” notatki z planami blogowymi w zwykłym kalendarzu?

    Jestem tu pierwszy raz i myślę, że zostanę na dłużej
    Klaudia

    • Joanna M.P.

      Cieszę się bardzo Mam nadzieję, że kolejne posty Cię nie zawiodą. W kalendarzu mam mało w zasadzie codzienności. Przeważa tam blog i rozplanowanie czasowe wpisów. W notatniku notuję na szybko pomysły na kolejne wpisy. Czasem dopadają mnie w najmniej oczekiwanych momentach i potrafią szybko z głowy wyparować.

  • Joanna Grams

    To nie jest prawda, że “prawdziwy bloger powinien mieć Maca” albo “iPhone’y są popularne wśród blogerów”. Guzik prawda. Prawdziwym blogerem (tak w ogóle to bardzo nie podoba mi się stwierdzenie “prawdziwy bloger”) może być każdy niezależnie od posiadanego sprzętu. Blogerem można być nawet korzystając z Windows 95, bo czemu nie? A sprzęt Apple jest popularny nie tylko wśród blogeró, nie ma zasady. Kto co lubi.

    Jeżeli chodzi o mój niezbędnik to zdecydowanie laptop, aparat (sama robię zdjęcia na mojego bloga) oraz notatnik/kalendarz (jestem tradycjonalistką i często tworzę wpisy najpierw na papierze, a potem je przepisuję na komputer).

    • Joanna M.P.

      Całkowicie się z Tobą zgadzam. Ani Mac ani iPhone nie zastąpi głowy pełnej pomysłów. Niestety spotkałam się już z opiniami tych Wielkich w blogosferze, że tylko te sprzęty czynią cię prawdziwym blogerem. Wiem … też dla mnie określenie niefajne. Nie o to jednak przecież w blogowaniu chodzi I jak z całej dyskusji tu wynika ludzie piszą, tworzą nawet na tabletach czy komórkach. Moim zdaniem należy się im szacunek wielki. Ja bym tak nie potrafiła.

  • Marta

    Moje narzędzia to iPad (odkąd zepsuł mi się laptop… Na nim było zdecydowanie lepiej), telefon i tradycyjny notes do zapisywania pomysłów oraz tworzenia “zarysu” wpisu.

  • Vandrer Uggle

    Z wymienionych przez Ciebie sprzętów Vandrer ma wszystkie poza tabletem, bo do czytania e-booków najlepszy jest czytnik:) e-papier nie męczy wzroku. To tak z sowiego doświadczenia:) Vandrer najchętniej pisałby bloga na papierze, ale stety niestety musi parać się cyfrowymi formami zapisu:)

  • Zielona Karuzela

    Też mam Dell’a i jest niezawodny. Za Mac, przynajmniej na razie (być moze mi się zmieni), nie zamierzam przepłacać Be z smartfona też nie wyobrażam sobie teraz blogowania, chociaż, żyłam bez niego i blogowałam latami. Do wygody jednak szybko się przyzwyczajamy

  • BJK

    Strasznie dużo tego masz. U mnie podstawą jest laptop i smartfon jeśli chcę coś na szybko dodać (pomysł w formie szkicu). I to wystarcza. A i muzyka w tle mi się przydaje W najbliższym czasie dołączy zapewne aparat, ale jak na razie większość zdjęć kupuję w serwisach stockowych…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *