Lifestyle

Zmęczenie materiału

Zmęczenie materiału, wypalenie. Stan, który dotyka ludzi stale pracujących w danym zawodzie, od lat, niezmiennie, ale też tych, którzy od dłuższego czasu zajmują się danym zagadnieniem nie tylko zawodowo. Wypalenie, zmęczenie materiału to stan permanentny, z którego zdaje się nie ma ucieczki, oprócz tej ostatecznej … polegającej na zmianie pracy, zajęcia. Czy wypalenie może dotknąć również blogera?

Bloger… człowiek, który pewnego pięknego dnia stwierdza, że ma coś do powiedzenia i chciałby ten swój słowotok zaprezentować nie tylko gronu najbliższej rodziny, przyjaciołom czy po prostu znajomym. Pewnego dnia dochodzi do wniosku, że chce w danym temacie dorzucić swoje przysłowiowe trzy grosze i zwyczajnie ogłosić je światu. Tworzy bloga. Początkowo jego blog to miejsce zupełnie ludzkości nieznane, jednak nowy bloger nie poddaje się, pisze i stara się do swego sieciowego miejsca przyciągnąć potencjalnych czytelników. Jeśli nie jest kompletnym gamoniem, tudzież idiotą, bez większych problemów przynajmniej garstka czytelników jego sieciowych przemyśleń się znajdzie.

Blogi mamy różne … zaczynając od kulturalnych, poprzez modowe, urodowe, specjalistyczne, parentingowe aż do choćby lifestylowych. Bloger zazwyczaj wybiera zagadnienie, które najbardziej go interesuje, w którym czuje się mocny i które w danym momencie stanowi ważny aspekt jego życia. Początkowo pisze z pasją, cieszy się każdym wpisem, każdym komentarzem, po pewnym czasie może również trafić się oferta współpracy ze strony jakiejś firmy i bloger może zacząć traktować swój blog trochę jak prywatną firmę. Wszystko cieszy … na razie wszystko jest w najlepszym porządku.

Mija jednak czas. I bloger zaczyna czuć, że mu jest coraz bardziej niewygodnie z całym tym blogowaniem. Może zacząć czuć się zmęczony, a nawet wręcz przytłoczony. Trzeba zrobić kolejny wpis, trzeba coś nowego wymyślić, trzeba wywiązać się ze współpracy, trzeba być bardziej kreatywnym niż inni, by przyciągnąć potencjalnych czytelników i sprawić, by zostali na dłużej. Często męczy już sama tematyka naszego wirtualnego zakątka. W czasie rozmów z innymi blogerami zauważyłam, że właśnie hermetyczne zamknięcie się w danym zagadnieniu, początkowo dające spore pole do popisu, zaczyna z czasem męczyć i blogowanie staje się przedłużaniem życia bloga a traci całkowicie swą naturalną radość. Jest to zjawisko dość powszechnie spotykane wśród blogerów parentingowych. Tak wielu spośród tych, których znałam już nie bloguje. Wielu boryka się z kryzysem twórczym. Bo ileż można pisać tylko o dziecku … Początkowo tematów jest bez liku … Ale z czasem, gdy dziecko podrasta, zdecydowanie pole do popisu się zawęża, a przecież nie będziemy bez przerwy pisać o gadżetach dla niemowlaków, gdy nasza własna pociecha ma już lat dziewięć.

Znam ten stan. Wiem to z własnego doświadczenia. Początkowo moje blogowanie skupiało się przede wszystkim na recenzowaniu książek. Cieszyły mnie kolejne lektury, możliwość podzielenia się z innymi moimi przemyśleniami, kolejne propozycje współpracy ze strony wydawnictw dawały motywacyjnego kopa. Jednak … w pewnym momencie zaczęłam czuć, że się duszę, że dalej tak nie mogę. Zrobiłam to, co zazwyczaj robi się w takiej sytuacji w pierwszej kolejności … Robiłam sobie mniejsze lub większe przerwy, ładowałam baterie i wracałam do blogowania recenzenckiego. W pewnym momencie to jednak nie wystarczyło. Pomyślałam albo zmienię tematykę diametralnie albo rzucam w cholerę blogowanie… I powstała nowa strona … Niby to kontynuacja dawnej blogującej Joanny, a jednak z czasem widzę, że z dawną ja obecne blogowanie ma tyle wspólnego co nic. Niby została kultura, niby jest na pierwszym miejscu, a jednak coś we mnie w głębi mówi, że najważniejsze jest teraz moje spojrzenie na świat, moje przemyślenia, moje doświadczenia. To tym wszystkim chcę się przede wszystkim z czytelnikami dzielić. I jest mi dobrze. I pozostałam przy blogowaniu. Wyrwałam się z matni jednotematowości i rozwinęłam się jako blogerka. Na razie zmęczenie materiału mi nie straszne.

A jak jest u Was? W jakim  kierunku podążają Wasze blogi? Trzymacie się jednego zagadnienia czy bardziej przemawia do Was multitematyczność, którą można ubrać w piękną nazwę bloga lifestylowego? Co robicie, by wypalenie Was nie dosięgło?

Obserwatorka i komentatorka życia. Z pasją o kulturze, podróżach, rodzicielstwie i życiu jako takim. Po ojcu M, po mężu P. Wiecznie zabiegana, nieustannie niewyspana...

69 komentarzy

  • Iwona blogerka

    Obok łóżka mam notatnik i długopis – zapisuję wszystkie pomysły, jakie pojawiają się w mojej głowie, a z którymi chciałabym się podzielić z ludźmi w sieci. Mam zapisanych kilka kartek, stale pojawiają się nowe idee. Trudno mówić o wypaleniu. Nie mam ciśnienia, by mnie masa ludzi czytała – jeśli jedna osoba przeczyta mój post i zechce zmienić coś w swoim życiu na lepsze – powiem “O to mi właśnie chodziło!”

    Może znajdź odpowiedź na pytanie, co Cię tak naprawdę wypaliło: ten sam temat czy brak wiadomości zwrotnej ze strony Czytelników (tzw.feedbacku) na którą liczyłaś?

    ps. Dzięki temu wpisowi mam pomysł na posta!
    Pozdrawiam i….powodzenia!

    • Joanna M.P.

      Na szczęście to u mnie już pieśń przeszłości i teraz mam mnóstwo zapału i pomysłów. Dla mnie kluczowe było poszerzenie tematyki bloga. Dobrze mi to zrobiło Też mam notatnik przy łóżku i zapisuję sobie pomysły … czasem jak idę na spacer to też notuję w telefonie, bo mnie tematy dopadają Cieszę się, że u Ciebie luz i kreatywność działa w pełni. Oby tak dalej

  • DominikaBr

    Ja póki co się trzymam blogowania recenzenckiego, ale pojawiają się dwa razy w tygodniu posty luźno związane z kulturą (albo wcale, jeśli piszę np. “Blogowe pogotowie”). Powoli zaczynam czuć, że to też nie do końca to i chętnie bym napisała posty na inny temat, jakieś przemyślenia… Ale nie wiem, czy to złapie

    • Joanna M.P.

      Nic na siłę i nic wbrew sobie Ja właśnie lubię takie urozmaicenia Można kogoś lepiej poznać. A pogotowie u Ciebie czytam z ogromną przyjemnością Nie tylko pogotowie zresztą

  • Marta | Zafascynowana życiem

    Gdy zakładałam swojego bloga miało być prawie zupełnie inaczej Kategorie mniej więcej zostały, ale sporo jest w zmienionej formie, zmieniła się też częstotliwość publikacji i rozkład postów co do tematyki. W tym momencie stawiam bardziej na lifestyle, ale kto wie dokąd mnie zaprowadzi dalsze blogowanie Myślę, że to jest właśnie w pisaniu fajne – takie bycie elastycznym. Co do wypalenia, to przeszłam przez nie kilka miesięcy temu- wystarczyła mi chwilowa przerwa, a chęci wróciły ze zdwojoną siłą

  • Ola oops!!

    Zaczelam od dosc szerokiej tematyki, bo tyyyle rzeczywiscie mnie ciekawi, interesuje. Jestem na poczatku drogi i spodziewam sie wybojow i dziur, ktore, mam nadzieje, uda mi sie polonais.

    • Joanna M.P.

      Myślę, że szeroka tematyka to bardzo dobry wybór. Gdy zmęczysz się jednym zagadnieniem, po prostu weźmiesz się za coś innego Życzę, by blogowanie pozostało jak najdłużej pasją i nigdy nie męczyło

  • Rosaline

    Ja skłaniam się do znalezienia tematu przewodniego bloga. Zauważyłam, że to właśnie blogi z tematem przewodnim zazwyczaj się wybijają. Niby określam swojego bloga jako lifestylowy, ale chcę zawęzić tematykę. Ludzie szukają na blogach konkretnych rzeczy, blogi “o czymś” mają większe szanse.

    • Joanna M.P.

      Temat przewodni jest dobry. Wydaje mi się, że trzeba jednak też mocno elastycznie podchodzić do blogowania, by nie wpaść w pułapkę przymusu. Temat przewodni i kilka pobocznych to kierunek, w którym chciałabym podążyć. Przerabiałam blog czysto recenzencki i odkryłam, że w moim przypadku, na dłuższą metę się to nie sprawdzi. Jest więcej tematów, choć i tak kultura – książki, kino – się mimo to wybijają. Nie czuję jednak takiego skrępowania i przymusu. Lubię podzielić się z Czytelnikami swą opinią o czymś, co mnie szczególnie poruszyło, co wzruszyło, zachwyciło lub po prostu co odkryłam, a chciałabym polecić innym

  • Joanna M.P.

    I nasz urozmaicenie. Książki i zdjęcia to bardzo faje połączenie, w dodatku dające mnóstwo satysfakcji. U mnie blogowanie trochę jak firma, ale nie chcę też się w takim odczuciu zagubić, bo boję się, że blogowanie straci wówczas swój niepowtarzalny urok robienia czegoś wyłącznie, by mieć frajdę

    • natanna/moje zaczytanie/

      Musisz o to zadbać, bo wtedy niestety to zmęczenie materiału też Cię może dopaść.
      Ja lubiłam w życiu zmiany. Dlatego gdy pracowałam zawodowo zmieniałam miejsce pracy, chociaż w ramach tej samej dziedziny, co kilka lat. I tak też mam z pasjami…zmieniają mi się co kilka lat. Tylko czytanie mi się nie nudzi, ale też z pewnych przyczyn miałam w nim przerwę.

  • Klaudia Chrapko

    U mnie to jest tak. że przede wszystkim tematem są wiersze, ale jest też i rysunek, malarstwo. mam także zachowawczo zakładkę inne techniki. W przyszłości myślę nad tym aby dać kilka porad dotyczących samego pisania (nie blogowania) także u mnie multitematyczność,jedyne co sobie narzuciłam to w miarę regularne dodawanie notek ale z malowaniem różnie bywa. Dobrze że tematyki do wiersza nie brak.

  • awiola

    Mój blog od czterech lat podąża w jednym kierunku, czyli książki. I wokół tego tematu się wyłącznie obracam. Póki co nie czuję wypalenia i mam nadzieję, że do tego nie dojdzie.

  • Ola | Mikmok blog

    Bardzo często wątpię, szczególnie, że na każdy wpis poświęcam sporo pracy, a później prawie nikt nawet na niego nie zajrzy Póki co trzymam się jednego wątku, ale możliwe, że z upływem czasu nieco rozszerzę tematykę – zobaczymy

  • Motheratorka

    Nie można się zamykać w jednym temacie, na dłuższą metę się nie da. O dziecku da się pisać jakieś 18 lat, nie dłużej A na poważnie, to gratuluję zmiany, bo na pewno wyjdzie na dobre!

  • Babskie pisanie

    Kiedyś, ktoś mi napisał, że każdy blog jest lifestylowy. Bo parenting to przecież styl życia, recenzje też. Także można to ze sobą połączyć. Mam czasami zmęczenie własnego “ja”, gdy dopada mnie świadomość bloga. Chciałam inaczej, wyszło inaczej. Ale najważniejsze jest to, że wszystko idzie w dobrym kierunku.

  • ewa

    Asia pisz, bo uwielbiam czytać Twoje przemyślenia. Dzieki Tobie jest mój blog, a jest on o wszystkim póki co. Pomysłów mam mnóstwo, póki co i tak jak piszesz na razie mam frajde ze wszystkiego, oby tak zostało

  • Monika Dudzik

    Temat zmęczenia materiału i wypalenia jest mi doskonale znany – na szczęście nie ze sfery blogowej. Czasem tylko czuję przesyt pewnymi treściami, ale to co innego. Myślę, że jeśli coś człowieka naprawdę kręci i chce się w tym kierunku ciagle rozwijać, nieustannie odkrywać nowe rzeczy, to wypalenie mu nie grozi. Grunt to tylko pamiętać o odpoczynku i zachowaniu psychicznej równowagi.

  • Renia Hanolajnen | Ronja

    Oj, nie strasz tym wypaleniem w parentingach Mam listę kilkudziesięciu tematów “do napisania”, więc na razie mój problem to nie brak pomysłów, ale brak czasu na ich realizację.
    Stawiam na multitematyczność. Właśnie przeniosłam bloga na nową, bardziej uniwersalną domenę (poprzednia kojarzyła się wyłącznie z blogiem kulinarnym). Mój blog z założenia dotyczy rodzicielstwa, ale raczej nie opisuję “co słychać u mojego dziecka” – jakoś źle się z tym czuję. O wiele chętniej przedstawiam moje przemyślenia zainspirowane obserwacjami na placu zabaw czy rozmową z rodzicami. Czasem polecę jakąś sprawdzoną książkę czy zabawkę. Jest też sporo tekstów dotyczących rodziców, ich rozwoju, czasu wolnego itd.
    Poza tym planuję sporo pisać o Skandynawii, głównie w kontekście praw dziecka, wychowania i literatury dziecięcej – to jest myśl przewodnia bloga
    Przepisy kulinarne, z którymi był kojarzony mój poprzedni blog, również będą się pojawiać, ale przede wszystkim jako ulubione potrawy dzieci i sposoby na przemycenie im warzyw i owoców

    • Joanna M.P.

      Twój blog na szczęście nie jest typowo parentingowy. Sporo w nim przemyśleń, ważnych tematów. Taki parenting mogę czytać zawsze i wszędzie I myślę, że z takim podejściem do tematu, wypalenie Ci nie straszne

  • Mara

    Dlatego też swoje miejsce pracy zmieniam średnio co dwa lata… To już nie tylko zmęczenie tematem, zakresem pracy, ale chyba i samymi ludźmi. Dostrzegany coraz więcej ich wad i przywar, coraz częściej nas denerwują drobnostki.
    A co do blogowania – mam tak wiele tematów, że chyba w tym zakresie to mi nie straszne
    Pozdrawiam

  • Olga Nina

    Hej! Bardzo miło się czyta ten wpis, poważny temat, ale ubrany w słowa w taki sposób, że czyta się jak jakiś artykuł Póki co problem mnie nie dotyczy, od roku prowadzę bloga o nauce francuskiego i motywacji – fakt, raczej monotematyczne, ale póki co nie czuję się ograniczona, mam listę chyba kilkudziesięciu tematów (jak koleżanka w komentarzu poniżej ), a moja wena nie pozwalała mi żyć spokojnie, więc założyłam drugiego bloga, na którym mam dopiero kilka wpisów, ale jest już bardziej lifestyle, o życiu w Hiszpanii i o podróżach (póki co tematyka bloga dopiero się określa, ale też mam już kilkadziesiąt pomysłów na wpisy :)))

    Wydaje mi się, że zrobiłaś najlepsze co mogłaś zrobić – poszerzyć tematykę, zmienić, żeby nie udusić się tylko w książkach. Jak sama piszesz, to oznacza też rozwój – i jeśli czujesz, że się rozwijasz, to na pewno wychodzi to na dobre, i Tobie i czytelnikom!

  • Ewa Olborska

    Mój blog istnieje od niespełna roku. Kilka miesięcy myślałam nad nazwą, bo nie chciałam właśnie, żeby za bardzo mnie ograniczała. Blog jest o małżeństwie, ale też o miłości, kobiecości, męskości, o książkach, ślubach, prezentach ślubnych, kiedyś na pewno pojawią się dziecięce tematy. W sumie taki rodzinny lifestyle, ale bez gotowania i urządzania domu.

  • Esencja

    Miałam obawy czy przeczytać ten artykuł, bo bałam się, że znajdę w nim coś co i mnie może spotkać. Bloga prowadzę od grudnia zeszłego roku i wciąż nie jest to blog, który sobie wymarzyłam. Mam nadal zbyt mały odzew z zewnątrz, bo nic tak nie motywuje jak świadomość, że ktoś Cię czyta lub lubi zaglądać na Twój blog. Mam wrażenie, że mam stale grono odbiorców, a chciałabym “wyjść na zewnątrz”. Nie chodzi o brak pomysłów na tematy, ani o motywację, tylko czas, którego brakuje. Piszę po nocach, jestem czasami bardzo zmęczona i widzę, że nie robię tyle ile inni. Wiem, nie powinnam oglądać się na innych, ale patrzę na tych najlepszych i podziwiam ile czasu poświęcają na swoją pracę, ile pomysłów realizują i jaką mają z tego radochę. Dążę do wypracowania takiego stylu pracy. Blogowanie sprawia mi ogromną przyjemność i bardzo chciałabym móc poświecić mu więcej czasu.

    • Joanna M.P.

      Powoli, bez pośpiechu, gdy jesteś dobra w tym co robisz, to zobaczysz rezultaty swych działań szybciej niż myślisz Ci, którzy teraz są na topie zaczynali też w innym momencie rozwoju blogosfery. Skorzystali na tym, że działali jako pierwsi i teraz zbierają tego owoce. Nie znaczy to jednak, że są aż tak dobrzy i właśnie tu jest dla nas pole do popisu Niestety z brakiem czasu trudno walczyć. Takie jest życie. Rób swoje, pisz i przypominaj mi czasem o sobie … bo ja mam sklerozę, to będziesz miała kolejną wierną czytelniczkę Dużo sukcesów życzę

      • Esencja

        Dziękuję Jestem tego wszystkiego świadoma, ale tak jak od innych, dużo wymagam również od siebie.
        Będę zaglądać i do Ciebie. Staram się zaglądać do wielu osób, a to dopiero zżera czas Jednak ta dziedzina jest naprawdę ciekawa, szczególnie jak widzę akcje i projekty, w które angażują się blogerzy. Bardzo mi też odpowiada ten styl pracy, jest kreatywny, pełen możliwości i wyzwań. Do zobaczyska.

  • JuliaHebdzyńska

    Mój blog istnieje od roku 2013, ale pod nazwą domeny hebdzynska.pl – dopiero kilka miesięcy. Czuję się z tą nazwą lepiej, tak “na swoim”.
    Staram się pisać o wszystkim, ale nie, żeby to wychodziło, że “o niczym”. Trochę kultury, trochę ZDROWEJ motywacji do działań. Na mnie samą to często dobrze wpływa. Mam nadzieję, że będzie ze mną i u mnie już tylko lepiej. Warto przecież pisać o tym, co się lubi. Wtedy widać efekty.

    • Joanna M.P.

      Oczywiście masz rację. O niczym nie można pisać na siłę, bo wtedy widać, że się właśnie pisze o niczym A zakres Twoich działań jest bardzo interesujący Warto też być na swoim. Zupełnie inny komfort działania

  • BasiaK

    Bloga założyłam z potrzeby pisania i dla własnej przyjemności. Piszę o tym o czym chcę, na co mam ochotę w danej chwili, nie mam założenia, że muszę mieć określoną ilość postów w miesiącu. Do bloga podchodzę na luzie. Ale prowadzę go dopiero pół roku, więc co ja mogę się wypowiadać. Jednak stwierdzam, że blogowanie jako całość zajmuje bardzo dużo czasu i z to mnie trochę niepokoi. Za to smak wypalenia poznałam w pracy. Nic fajnego.

    • Joanna M.P.

      No niestety wypalenie nigdy nie jest miłe. A półroczny blog to już coś. Nie rzuciłaś go po tygodniu, miesiącu, czy trzech i tworzysz dalej Luz jest potrzebny, bo jak coś robimy na siłę, to chyba nie jest z tym dobrze. No i blogowanie zajmuje cholernie sporo czasu, ale jeśli jest pasją, to chyba warto pasji ten czas poświęcić?

  • Ania Górecka

    U mnie też przez te 1,5 roku blog ewaluował. Miało być więcej mody, kosmetyków i podróży a coraz częściej robią się z tego porady, wpisy o blogowaniu i rozwoju własnym. Cóż my się zmieniamy i nasze blogi razem z nami. Chyba naturalne…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *