Dziecko,  Lifestyle,  Wychowanie

Dziecko – wersja cyfrowa czy analogowa?

Kiedy myślę o swoim wieku zupełnie do mnie nie dociera, że mam już 34 lata. Jakoś w głębi swej duszy czuję się jak szesnastolatka. Prawda jest jednak taka, że urodziłam się w czerwcu 1981 r., w poprzednim wieku i mam wrażenie, że to nie tylko był inny czas … a zupełnie inny wszechświat. Kiedyś wszystkie dzieciaki były analogowe. A jak jest teraz?

Z wiekiem człowiek nabiera życiowej perspektywy i na wiele spraw zaczyna patrzeć nie tylko lokalnie, ale i globalnie. Dostrzega zmiany, które zachodzą nie tylko w nim samym, ale w całym otaczającym go świecie. Kiedy miałam naście lat nie potrafiłam w ten sposób postrzegać świata i ludzi. Granicę mojej percepcji stanowił koniuszek mojego nosa. Sytuacja zmieniła się, gdy zostałam studentką. Odkryłam swą małość wobec piętrzących się problemów nie tylko otaczających mnie bezpośrednio ludzi, ale i całych społeczeństw. Moje studia to czas, gdy świat cały jednocześnie się wystraszył i po latach otwierania się na inność, ponownie zaczął się zamykać, izolować. Ogromną rolę odegrały w tym zamachy z 11 września, gdy WTC przeszło do przeszłości.

Z wiekiem stajemy się bogatsi o wiedzę i doświadczenia. Czy wyobrażacie sobie, że można pamiętać świat sprzed internetu? Czy wyobrażacie sobie świat bez telefonów komórkowych, ba bez zwykłych telefonów stacjonarnych w każdym domu? Czy pamiętacie czasy, gdy nie było czegoś takiego jak kablówka? Ba … telewizja satelitarna w RP? Ba … nie było nawet RP, bo była PRL? W tej chwili wszystko to zdaje się niemal niemożliwe. Zupełnie nierzeczywiste zdaje się życie bez wiecznie grającego telewizora, konsoli do gier, internetu, który niby zbliżając ludzi … coraz bardziej zaczyna ich od siebie oddalać. A jednak taki był świat, polski świat jeszcze … 25-30 lat temu. Wtedy wszystkie dzieciaki były analogowe. Nie znały świata z komputerem, internetem, konsolą do gier czy komórką wypakowaną po brzegi grami. Na porządku dziennym było uprawianie sportu. Nie, to nie były czasy powszechnego tenisa, karate czy judo … Grało się w nogę, czasem siatkę … piłka do kosza bywała luksusem. W powszechnym użyciu były rowery … bez przerzutek, które stanowiły najbardziej wyczekiwany prezent komunijny, bo na komunię można było jeszcze dostać zegarek. Kto z Was nosi dziś na ręce zegarek? To chyba uchodzić zaczyna współcześnie za swego rodzaju snobizm…

Dzieciaki spędzały mnóstwo czasu w swym wzajemnym towarzystwie. Razem jeździły na rowerach, wspinały się na drzewa, wspólnie włóczyły się po mieście robiąc psikusy komu popadnie. I o dziwo się nie nudziły.

Odkąd zostałam mamą z większą uwagą przyglądam się rodzicom i ich dzieciom. Z przykrością stwierdzam, że coraz więcej dzieci z analogu przechodzi w tryb cyfrowy. Wyposażone w przeróżne elektroniczne gadżety, stają się coraz mniej ruchliwą i coraz mniej kreatywną wersją kolejnego pokolenia. Na porządku dziennym jest, że dziecko ma swój telewizor, nieograniczoną wręcz dostępność do konsoli, a główną karą staje się brak do niej dostępu na jakiś czas … Kiedyś dziecko za karę nie mogło wyjść na dwór, by pobawić się z kolegami. Nawet siedmiolatki … a nawet dzieci młodsze mają swoje własne komputery. Standardem jest komórka, tablet.

I coraz bardziej mnie to przeraża. Oczywiście nie można się od techniki izolować. Prędzej czy później dziecko również wstąpi na tę drogę. Wolę jednak, żeby nastąpiło to zdecydowanie później. Mój synek ma trzy lata … W przeciwieństwie do sporego grona swych rówieśników nie ma pojęcia jak posługiwać się tabletem czy smartfonem. Zupełnie nie interesują go piszcząco-grające gierki dla najmłodszych, których w sklepie Google jest bez liku. Konsola do gier to dla niego element dekoracji salonu. Nie interesuje go. Za to uwielbia grę w piłkę, jazdę na rowerze, jazdę na hulajnodze, za chwilę rozpocznie pierwsze ćwiczenia tenisowe z tatą, a już teraz oswaja się ze swą rakietą, kocha lepienie plasteliną, malowanie farbami, rysowanie kredkami, budowanie z klocków przeróżnych konstrukcji, wyścigi swoich ukochanych samochodzików, kocha swe kolejki – drewnianą i elektryczną, ubóstwia kąpiele w morzu i basenie, zabawy w piaskownicy, wreszcie pała miłością wielką do czytania książek … na razie przez rodziców. Jest całkowicie wykluczony cyfrowo. W jego świecie jedynym przejawem rozwoju technologicznego są kreskówki … I myślę sobie, że to dobrze.

A Wasze dzieci to wersje cyfrowe czy analogowe?

Obserwatorka i komentatorka życia. Z pasją o kulturze, podróżach, rodzicielstwie i życiu jako takim. Po ojcu M, po mężu P. Wiecznie zabiegana, nieustannie niewyspana...

27 komentarzy

  • Head Divided

    Muszę się nie zgodzić co do zegarka: ja noszę! I to jeszcze taki, który Babcia mi kiedyś pożyczyła na obóz, a potem już jej nie chciałam oddać i teraz jest u mnie
    Natomiast mimo, że nie mam dziecka, to myślę, że to czy dzieci są “cyfrowe czy analogowe” zależy w dużej mierze od rodzica, od tgo czy pozwala, czy się często zajmuje dzieckiem, czy chce tylko mieć spokój
    Nie wyobrażam sobie, żeby trzylatek miał własny tablet, bo wydaje mi się, że to jeszcze może być trochę szkodliwe dla jego oczu?

    • Joanna M.P.

      Niestety trzylatkowie już mają tablety, dostają telefony rodziców do zabawy, przesiadują przed komputerem i grają w gierki. Święty spokój rodziców najważniejszy. Na szczęście nie wszyscy rodzice mają takie podejście.

  • Dakota

    No dobra, ja nie mam dzieci, ale sama wiem jakim byłam. Największą frajdę sprawiało mi spotykanie się z rówieśnikami, zabawa w chowanego wokół takiej starej remizy, jazda na rowerze lub gra w piłkę nożną (wariowałam, gdy pies jeszcze dodatkowo za mną biegał :D). To najlepsze czasy! Bez komórek, tabletów, komputerów. Wiem, że swój pierwszy komputer dostałam dopiero, gdy byłam w 5-6 klasie szkoły podstawowej. Więc nie groziło mi cyfrowe dzieciństwo. Wystarczy tylko teraz spojrzeć, jak zachowują się dzieciaki wychowane na tabletach lub innych urządzeniach. Spójrzmy na dzieci z gimnazjum… alkohol, używki, najnowsze smartfony i markowe ubrania. Po co to wszystko? Do tej pory się zastanawiam. Jednak prawda jest taka, że gdyby rodzice nie rozpieszczali swoich dzieci takimi zabaweczkami, to do tego by nie doszło. Zgadzam się, że nie można odizolować się od technologii, ale w znacznym stopniu można ją ograniczyć. I zamiast dawać dzieciom w prezencie tableta/konsolę lub cokolwiek innego, można sprawić mu przyjemność czymś innym; nową piłką, rowerem.

    Pozdrawiam, Dakota

    • Joanna M.P.

      Oj tak wszystko jest w rękach rodziców. Ja wolę mojemu młodemu kupić rowerek, rakietę do tenisa, piłkę do nogi. Zawsze były problemy z dziećmi czy młodzieżą, nie wszystkie były przykładem aniołków, lecz wydaje mi się, że teraz wszystkie problemy ulegają zwielokrotnieniu. A rodzice chyba nawet nie chcą aż tak bardzo dzieci rozpieszczać. Raczej chcą mieć święty spokój. Powody są różne, ale kończy się to zazwyczaj podobnie. Niestety.

  • Karlita

    W dużej mierze zależy to od rodziców, teraz mamy inne czasy, inne technologie ale nie oznacza to, że na 3 urodziny trzeba kupić tablet i zapomnieć o grach planszowych tu potrzebny jest balans😄

  • Sisters92

    Komputer dostałyśmy na komunię, miałyśmy wtedy 9 lat. Wtedy jeszcze chyba aż tak nas nie pochłonął. Pamiętamy bieganie z koleżankami po osiedlu, rolki, skakanki, gumę do skakania, wypady na grilla. Chyba nie było z nami tak źle. Nie da się jednak wykluczyć, że z każdym rokiem świat cyfrowy odgrywa w naszym życiu coraz większą rolę i trudno się od niego odciąć. Niemniej, nie chciałybyśmy chyba, żeby dzieciaki prawie że od urodzenia siedziały na tabletach i innych smartfonach.

  • bedekims.pl

    Mam nadzieję, że moje dzieci będą głównie analogowe. Sama taka byłam i wiem, że nadal się da – choć nie jest to proste. Cyfryzacja ma swoje plusy, internet daje nieograniczone możliwości o ile wie się, jak z niego korzystać. Ja staram się korzystać z niego w sposób umiarkowany, kontrolowany i mam nadzieję, że kiedyś będzie tak samo z moimi dziećmi. I jak obserwuję znajomych, którzy dzieci już mają, sama zauważam, że nadal da się unikać nadmiernej ilości komputera czy telewizora, trzeba mieć jedynie sporo pomysłów i cierpliwości.

  • kasjeusz

    “Zupełnie nierzeczywiste zdaje się życie bez wiecznie grającego telewizora, konsoli do gier, internetu” – Teraz chyba coraz więcej osób odczuwa przesyt; często poznaję (wirtualnie oczywiście) blogerki, które nie mają (lub nie oglądają) już telewizora. Moi rodzice też wyrzucili stary, nie kupili nowego i w zasadzie nie odczuwamy jego braku. Ale komputera na pewno się nie pozbędziemy.
    “Kto z Was nosi dziś na ręce zegarek?” – Dziadek był zegarmistrzem, jego sklep (+ warsztat) przejął teraz wujek i klientów ma rzeczywiście coraz mniej.

  • ewa

    Asia bardzo dobrze Moja Zuzka jest zdecydowanie cyfrowa :), bo ma to wszystko, ale bardzo cieszę się, bo sama – o dziwo – potrafi zachować w tym wszystkim równowagę. Oprócz grania, oglądanie itp czyta książki, maluje, jeździ na rowerze i ma to wszystko z dzieciństwa, co i ja miałam i co wspominam za najwspanialsze :).

  • TosiMama

    Analogowe – książki, książki, książki i puzzle, to jej świat. Ostatnio podsunęłam jej grę na telefonie, żeby tak zupełnie nie izolować jej od techniki. Zagrała trzy razy i tyle było jej fascynacji techniką…
    Nie narzekam jednak, bo dzięki książkom ma niesamowity zasób słownictwa i bardzo bogatą wyobraźnię.

  • Ewa Olborska

    Jestem ciekawa jak to będzie z naszymi dziećmi. Ja pracuję z domu na komputerze (pisze, projektuję koszulki i ślubne zaproszenia), a mąż jest programistą w dużej firmie, ale po powrocie do domu lubi grać na komputerze. Nie chcę, żeby nasze dzieci po przebudzeniu myślały o włączeniu komputera, ale będzie się to wiązało ze zmianą naszych nawyków… A to nie będzie takie proste…

    • Joanna M.P.

      Warto już teraz nad tym zacząć pracować. Może spacer, wypad za miasto bez wszechogarniającej techniki … Nam to pomaga, gdy się technologicznie zagalopujemy, bo przecież zdarza się to każdemu

  • Joanna M.P.

    Niestety takie są skutki wszechobecnej technologii … Rodzice mają wolne. Nie muszą się dzieckiem zajmować, uczyć, pokazywać świat. Dzieciaki po odcięciu prądu stają się bezbronne wobec świata.

  • Ola | Mikmok blog

    Nie mam jeszcze dzieci, ale mam nadzieję, że będą o wiele bardziej analogowe niż cyfrowe Martwi mnie tylko, czy spotkam rodziców o podobnym do mojego podejściu, którzy wychowają równie analogowe dzieci, żeby te moje nie były takie samotne w tym cyfrowym świecie.

  • Mali Agenci

    Również boję się tej cyfrowej przyszłości, jako matka 2 maluszków a już niebawem 3, myślę o tym dość często. Media nie ułatwiają zadania rodzicowi, zachęcają dzieci do sięgania po coraz to nowsze wynalazki, cuda techniki. Trzepak poszedł w odstawkę, o tyle o ile można mieć jeszcze kontrolę nad dzieckiem do około 8-9 lat tak już te starsze niechętnie zamieniają tablety na skakanki, przecież w szkole każdy ma tableta…

  • The Natural Minimalism

    Teraz świat cyfrowy zawładnął naszym życiem a tym bardziej życiem dzieci, ciężko będzie to zmienić ale zawsze można się starać. Nie mam dzieci ale przeraża mnie to trochę że ten świat się zmienia aż tak bardzo i to tak szybko postępuje.

  • Esencja

    Myślę, że technologii i tzw. new media nie obejdziemy, ale jako rodzice możemy je rozsądnie dzieciom dawkować. Nie jestem ich totalną przeciwniczką, bo widzę, że moje dzieci czerpią z nich również korzyści/uczą się, ale może wynika to z tego, że sięgają po nie wtedy kiedy szukają jakiejś informacji, chcą poszerzyć swoją wiedzę lub poćwiczyć (moja 8-letnia córka ćwiczy ostatnio na specjalnym programie tabliczkę mnożenia i widzę, że łatwiej ją opanowuje), a nie zabijając wolny czas. Mam trójkę w wieku 4, 8 i 15 lat i żadne nie ma problemu z nadużywaniem komputera, ipada, komórki itp Jakoś się udało Za to uwielbiają sport, preferują zabawy na świeżym powietrzu z rówieśnikami, dużo czytają i lubią wszelkie kreatywne prace.

  • Zielona Karuzela Kasia

    Ja dokładnie pamiętam najcudowniejsze wakacje u babci, bez telewizora, gier, komputerów. Najzwyczajniej nie było czasu na takie “atrakcje”. I przyznam, że trochę żal mi dzisiejszych dzieciaków jednak z drugiej strony dla nich teraźniejszy świat – cyfrowy- jest tym normalnym. I znowu zaczynam myśleć, że jestem stara Ja również uważam, że to dobrze, że Twój maluszek jest wykluczony cyfrowo…jeszcze zdąży się nacieszyć wszystkimi gadżetami

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *