kino

Mission: Impossible. Rogue Nation

Czy zdajecie sobie sprawę z tego, że Mission: Impossible, film który znamy z ekranów kinowych i telewizyjnych, w którym nieodzownie króluje Tom Cruise i który doczekał się już piątej z kolei odsłony noszącej tytuł Mission: Impossible. Rogue Nation, nie jest projektem oryginalnym. W latach 1966-1973 widzowie mogli śledzić dokonania tajnych agentów w serialu telewizyjnym, który następnie był kontynuowany w latach 1988-1990. Serialu nie znam zupełnie. Za to za każdym razem, gdy na ekrany kin ma wejść kolejna część Mission: Impossible, czekam na nią z ogromną niecierpliwością. Czy tym razem moje oczekiwania zostały spełnione?

Mission: Impossible. Rogue Nation rozpoczyna się od przysłowiowego trzęsienia ziemi w postaci lotu na skrzydle wojskowego samolotu transportującego broń z terenu Białorusi i to trzęsienie ziemi pozostaje z widzem niemalże nieustannie i do samego końca. IMF popada w niełaskę. Sukcesy akcji prowadzonych przez tajną organizację zdają się być mocno kontrowersyjne i bardziej wyglądają na łut szczęścia, niż przemyślane operacje. Szef CIA (Alec Baldwin) dąży do likwidacji jednostki. Tymczasem Ethan Hunt (Tom Cruise) wpada w ręce innej tajnej organizacji, której celem nie jest bynajmniej dobro ludzkości. Z opresji ratuje go piękna nieznajoma, która zdaje się być co najmniej podwójnym agentem. Hunt postanawia dotrzeć do ludzi, którzy chcieli go zabić. Syndykat staje się celem wszelkich jego działań. Chce dotrzeć do szefa przestępczej siatki, która zdaje się skupiać w swych szeregach byłych tajnych agentów z całego świata. Tymczasem IMF zostaje rozwiązane a Hunt staje się celem numer jeden na liście CIA. Czy po raz kolejny świat zostanie uratowany?

Mission: Impossible. Rogue Nation to kino akcji, które zdecydowanie przypadło mi do gustu. Tempo filmu jest nieustannie podkręcane. Liczne są w nim pościgi, strzelaniny, wymiany ciosów bezpośrednich. Jest zagadka, tajemnica. Brak oczywistości. A wszystko to zatopione zostało w sporej dawce całkiem niezłego humory czy to słownego czy sytuacyjnego. Jest dowcipnie, jest szybko, jest groźnie, jest zaskakująco. Film ogląda się po prostu dobrze. Zupełnie nie czuje się upływającego czasu. Aktorzy nie zawodzą, są autentyczni i ani krzty w nich jakiegokolwiek patosu, który wyglądałby po prostu śmiesznie. Widać dystans do tematu i profesjonalne podejście do swej pracy. To doskonały film rozrywkowy, który nie działa na widza w żaden sposób ogłupiająco, wręcz przeciwnie. Polecam.

31 comments on “Mission: Impossible. Rogue Nation

  1. Nie często oglądam drugą część filmu. A już trzecią czy kolejną prawie nigdy. Wyjątkiem jest tutaj Kac Vegas, ale mówisz że Mission Impossible też daje rade. Muszę sprawdzić!

  2. Szczerze mówiąc, to oglądałam tylko pierwszą część Mission: Impossible. Jakoś nie trafia do mnie ten film, dlatego też omijam go szerokim łukiem. Lubię Toma jako aktora, ale tutaj mnie nie zadowolił

  3. Być może któreś części oglądałam, choć nie pamiętam. Co prawda nie szaleję na punkcie filmów akcji, aczkolwiek pozytywnie je oglądam w wolnym czasie, czy przy obiedzie. Prawdopodobnie go obejrzę jak wszystkie nowości ciekawsze. pozdrawiam

  4. O ile trzy pierwsze części były dobre, ale jakoś mnie nie powaliły o tyle Ghost Protocol po prostu wymiótł i rozwalił system. Nie wiem, jak to zrobili, ale IMO to była najlepsza część. Jak w porównaniu wygląda Rogue Nation? Lepiej, tak samo, gorzej?

    Z innej beczki. W zajawkach Tom wygląda bardzo staro i zmęczono. Faktycznie aż tak się posunąć w ciągu kilku lat czy to tylko charakteryzacja?

    1. Dla mnie ta część na zdecydowanie wysokim poziomie. Świetnie się oglądało, nie czułam zupełnie kiedy mijał czas. A Tom … no cóż nie da się ukryć, że się w latach posunął. Mam wrażenie, że wszyscy mocno chcieli to ukryć, ale się zwyczajnie nie da. Dla mnie nie ma to znaczenia, a nawet dodaje autentyczności. Zdecydowanie polecam Ci tą część. Powinieneś być zadowolony

      1. No cóż, przymierzę się. Zapowiada się smakowicie
        Co do Toma, to rozumiem, że wszyscy się starzeją. Ale przez tyle lat nieszczególnie było to widać. W Ghost Protocol wyglądał świetnie. A tutaj, na zajawkach widziałem strasznie zmęczonego człowieka. Pamiętam, że pierwszą myślą było “zapomnieli o charakteryzacji”

  5. Może to straszne, ale nie widziałam ani jednej części “Mission Impossible”! Za to kojarzę muzyczkę Wczoraj natknęłam się na artykuł rzewnie opisujący każdą z części i aż…. coś drgnęło we mnie, by jednak nadrobić

  6. Nie przepadam za kinem akcji, na Bonda patrzyłam jednym okiem, nie rejestrując za bardzo fabuły nawet. Z Mission Impossible było podobnie, w całości widziałam pierwszy film, bo swego czasu był kultowy i trzeba się było zapoznać dla wyrobienia zdania. Nie był zły, a muzyka naprawdę świetna! Z pozostałych widziałam tylko fragmenty. Natomiast nie dziwi mnie absolutnie, że miłośnicy gatunku będą z kolejnej części zadowoleni jeśli nie zachwyceni. To dobry kawałek kina, jak widzę

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *