kino
Film,  Kultura

Child 44 i moja konsternacja

Zacznijmy z grubej rury… Ni cholery nie rozumiem dlaczego w amerykańskim filmie rosyjscy bohaterowie mówią po amerykańsku z udawanym rosyjskim akcentem. Trochę jak, a właściwie jak, w amerykańskim filmie o amerykańskich szpiegach, w których ręce dostał się szpieg rosyjski … albo coś w tym stylu. No pomyślcie … Rosja … najpierw lata trzydzieste XX w., potem okres II wojny światowej, a następnie czas stalinizmu. I ci wszyscy Rosjanie w Child 44 mówią po amerykańsku ze śmiesznym rosyjskim akcentem … No come on!

Ale od początku … Na Child 44 czyli u nas System mieliśmy z W. pójść wiosną do kina. Z różnych względów… zazwyczaj o imieniu Jan … a także Nepal … nie poszliśmy. I tak się złożyło, że film mieliśmy okazję zobaczyć dopiero teraz. Przyznam, że byłam do niego bardzo pozytywnie nastawiona. Bo i historia ciekawa, czasy budzące grozę i zestaw aktorski dość znany, lubiany i ceniony. A historia jest taka, że w Moskwie ginie tragicznie syn jednego z oficerów służby bezpieczeństwa. Oficjalną przyczyną śmierci dziecka jest potrącenie przez pociąg. Wszystko jednak wskazuje, że zostało brutalnie zamordowane. Ale ponieważ … nie ma morderstw w raju … sprawa zostaje zamknięta. Leonid Demidow (Tom Hardy) nie daje jednak za wygraną, postanawia zacząć działać na własną rękę. Jest wysoko postawionym oficerem i może sobie pozwolić na minimum samowoli. Do czasu jednak, gdy o szpiegostwo na rzecz wywiadu brytyjskiego zostaje oskarżona jego własna żona (Noomi Rapace) i to on ma “zająć się” tą sprawą. Nie pomagają również wcześniejsze niesnaski z jednym z młodszych oficerów. System zsyła Leo wraz z żoną do Wolska, gdzie oboje zostają zdegradowani zawodowo, lecz to właśnie tam Leo znajduje sprzymierzeńca dla swych poszukiwań okrutnego mordercy-zwyrodnialca – szefa miejscowej milicji (Gary Oldman).

Film znany ze zwiastunów, zakazany przez Kreml rozbudził moje oczekiwania. Film, który zobaczyłam bardzo te oczekiwania i entuzjazm ostudził. Przyznam, historia, której inspiracją był prawdziwy zwyrodnialec działający w okolicach Rostowa, osadzona w czasach tragicznych, strasznych, mrocznych była ciekawa, wciągająca, choć w mojej opinii zdecydowanie niedopracowana i ostatecznie potraktowana po macoszemu. Tło historyczne zostało pokazane wdzięcznie. Czasy stalinowskie w pełnej swej krasie budzą strach. Poczułam wręcz klimat znany mi do tej pory z książki Rok 1984. Niemniej wiele niuansów pozostało dla mnie bez odpowiedzi … dlaczego postąpiono tak i tak … dlaczego w sumie Leo i Raisa nie zostali rozstrzelani? … poza oczywistym faktem, że film by się skończył …

Filmowi mogę zarzucić to, że jego reżyser (Daniel Espinosa) zbyt wiele srok chciał złapać za ogon. Za dużo tu pomieszanych wątków, gdzieś znika mi na horyzoncie spójność, logika opowieści. A zakończenie w iście hollywoodzkim stylu. Nic dodać, nic ująć. I ten amerykański z rosyjskim akcentem … brrr. Film nie jest zły, nawet jest średni, lecz ja oczekiwałam o wiele, wiele więcej.

Widzieliście? Jak wrażenia?

Obserwatorka i komentatorka życia. Z pasją o kulturze, podróżach, rodzicielstwie i życiu jako takim. Po ojcu M, po mężu P. Wiecznie zabiegana, nieustannie niewyspana...

11 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *