kino
Film,  Kultura

Klucz do wieczności (Self/less, 2015)

Znany i szanowany przedsiębiorca, rekin biznesu, który od kilkudziesięciu lat przyczynia się do rozwoju Nowego Jorku jest śmiertelnie chory. W jego przypadku rak to wyrok śmierci. Pewnego dnia w swej kieszeni odnajduje tajemniczą wizytówkę ze wskazówką, że są ludzie, którzy są w stanie mu pomóc. Działająca poza prawem klinika, za odpowiednio wysoką stawkę, proponuje swym klientom stanie się niemal nieśmiertelnymi. Ich ciała co prawda umrą, świat będzie przekonany, że nie żyją, ich umysły, świadomość znajdą zaś nowy dom w nowym, zdrowym, młodszym ciele. Zmienią tożsamość, lecz nadal będą cieszyć się życiem.

Damian (w tej roli Ben Kingsley) po wielu chwilach zwątpienia w końcu decyduje się na cudowne przedłużenie swego istnienia. Wybiera ciało, w którym już za chwilę będzie dalej żyć. Nie widzi w tym nic niemoralnego. W końcu ciała czekające na nowych mieszkańców to tylko puste naczynia. Po upozorowaniu swej nagłej śmierci trafia do kliniki, w której jego świadomość zostaje przeniesiona do nowego ciała. Rozpoczyna nowe życie w zupełnie nowym, trzydzieści lat młodszym ciele (Ryan Reynolds). Przenosi się do Nowego Orleanu i zaczyna na nowo odkrywać uroki życia. Dostaje również leki, które ma codziennie o stałej porze przyjmować, by nowe ciało nie odrzuciło jego świadomości niczym organu po przeszczepie. Wszystko wydaje się być w należytym porządku… do czasu, gdy młody Damian zapomina o jednej dawce leku. Do jego umysłu zaczynają wdzierać się obrazy czyjegoś życia … czyjaś świadomość stara się przejąć kontrolę nad ciałem…

Klucz do wieczności w reżyserii Tarsem Singh to dramat science-fiction, w którym pragnienie stania się nieśmiertelnym realizuje kolejny genialny, lecz szalony umysł. To film w czystej wersji rozrywkowy, w którym widz dostaje niezbyt skomplikowaną intrygę, ze sporą ilością ucieczek przed tymi złymi i w końcu szczęśliwym zakończeniem, w zasadzie prawie dla wszystkich postaci dramatu … prawie. Pomysł nie nowy. Ludzie od dawna szukają sposobu, by co najmniej wydłużyć sobie życie, a możni tego świata zrobią wiele, by wręcz uzyskać nieśmiertelność. Znajdzie się również na tyle wielki, co szalony umysł, który spróbuje pragnienie to zrealizować i to zupełnie nie oglądając się na to, jak straszne rzeczy będzie musiał po drodze zrobić. Niemniej film oglądało mi się całkiem przyjemnie i wcale nie byłam aż tak pewna, jakie reżyser zaserwuje zakończenie tej historii. Jeśli macie ochotę na rozrywkę w pełnym tego słowa znaczeniu, to film ten Wam polecam. Jeśli liczycie na większą dawkę refleksji nad ludzką kondycją, możecie być niestety rozczarowani. Wybór pozostawiam w Waszych rękach.

Obserwatorka i komentatorka życia. Z pasją o kulturze, podróżach, rodzicielstwie i życiu jako takim. Po ojcu M, po mężu P. Wiecznie zabiegana, nieustannie niewyspana...

8 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *