kino
Film,  Kultura

Samba – opowieść o imigrantach

Samba (Omar Sy) pochodzi z Senegalu, lecz od dziesięciu lat mieszka we Francji. Chciałby zamieszkać tu na stałe, zdobyć legalną pracę, może nawet założyć rodzinę i wspomagać tę, która pozostała w rodzinnym kraju. Surowe przepisy, brak mocnych więzi z francuską ziemią, choćby poprzez francuską małżonkę, sprawiają, że jego wniosek o pobyt zostaje odrzucony a jako nielegalny imigrant trafia do aresztu. Tam dostaje się pod opiekę wolontariuszy, którzy starają się pomóc imigrantom w uregulowaniu ich sytuacji prawnej i zrobieniu wszystkiego, by pozostać we Francji.

Jedną z wolontariuszek jest Alice (Charlotte Gainsbourg), kobieta dość nerwowa, cierpiąca na depresję i bezsenność. Samba jest jej “pierwszym przypadkiem”. Wbrew temu, co radzi koleżanka po fachu Alice angażuje się uczuciowo w swoją pracę a przypadek Samby zaczyna traktować bardzo osobiście.

Czy uda się sprawić, by nielegalny imigrant w końcu odnalazł swoje miejsce na ziemi? I czy kiełkujące gdzieś podskórnie uczucie ma szansę stać się czymś więcej niż tylko przelotnym, chwilowym zauroczeniem? I kim tak naprawdę jest …. Ale tu nie udzielę Wam podpowiedzi … Przekonajcie się sami.

Samba w reżyserii Oliviera Nakache i Erica Toledano to film, który początkowo niezmiernie mnie przygnębił. Obraz nielegalnych imigrantów, którzy za wszelką cenę chcą zdobyć jakąkolwiek pracę, by móc żyć w kraju, który wybrali na swą drugą ojczyznę, jednocześnie wspomagając finansowo pozostałą w kraju rodzinę, którzy nie znają dnia ani godziny, kiedy zostaną aresztowani i deportowani do ojczyzny, żyjący w nieustannym stresie, bojący się złamać najdrobniejszy nawet przepis, by nie wpaść, niezmiernie mnie poruszył i sprawił, że zrobiło mi się zwyczajnie bardzo smutno. Z jednej strony pomyślałam o Polakach, którzy przez długie lata tak żyli, pracując nielegalnie np. na budowach w Niemczech. Z drugiej zaś strony na myśl przyszli mi wszyscy ci uciekinierzy z Syrii, którzy w Europie próbują teraz odnaleźć swe lepsze jutro.

Samba to jednak nie tylko opowieść o ciężkim i poruszającym losie imigranta. To też historia niosąca w sobie ogromną dawkę optymizmu, humoru, dająca nadzieję, że wszystko może się dobrze ułożyć, gdy sprzyjają temu dobrzy ludzie i mamy odrobinę szczęścia w życiu.

Są tu radość i gorycz. Jest rodzące się dość nieporadnie uczucie. Jest zagubienie życiowe, wypalenie i walka z własnymi słabościami. Jest śmiech, są łzy. To film bogaty, przykuwający uwagę i dający ogromnego kopa … najpierw moralnego, potem wypełnionego optymizmem i nadzieją. Polecam.

Obserwatorka i komentatorka życia. Z pasją o kulturze, podróżach, rodzicielstwie i życiu jako takim. Po ojcu M, po mężu P. Wiecznie zabiegana, nieustannie niewyspana...

11 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *