Lifestyle,  Podróże

Autem w podróż marzeń?

U nas istnieje ostatnio wyłącznie jedna odpowiedź. Tak. Własnym autem. Od kilku lat kierunkiem naszych wakacyjnych wyjazdów pozostaje rejon Adriatyku. Razem z W. byliśmy do tej pory w Chorwacji i Czarnogórze. To też trzecie adriatyckie wakacje Janka. Po raz pierwszy wyruszyliśmy w chorwacką podróż z nim, gdy miał zaledwie 9 miesięcy, co jedni uważają za wyczyn. Dla reszty to rzecz naturalna i my też z W. jesteśmy tego zdania. Dziecko niczego z podróży nie zapamięta. Nie bez znaczenia są zaś zdobyte w podróży doświadczenia. Każda podróż kształci i rozwija, zwłaszcza takiego malucha.

Wracając jednak do sedna. Każda nasza podróż nad Adriatyk to wyprawa autem. Jadąc własnym autem nie musimy martwić się czy nasz termin rezerwacji będzie zgodny z planem lotów. Nie my musimy się dostosowywać. Wszystko zależy od nas.

Koszt wyprawy również nie należy do zbyt wysokich. Wszystko zależy od tego jaki samochód posiadamy, ile pali nasze auto i jak w danej chwili kształtują się ceny paliw. U nas to koszt rzędu 1.2 tyś. zł w obie strony. Biorąc pod uwagę, że to cena za 3 podróżników i sporą ilość bagażu, to nie jest to duży wydatek.

Wyruszamy kiedy chcemy i bierzemy ze sobą co chcemy. Nie płacimy za nadbagaż, nikt nie każe nam udowadniać, że mleko dla dziecka to rzeczywiście mleko a nie ładunek wybuchowy. Robimy przystanki, gdy mamy taką potrzebę. Zbaczamy z drogi, gdy mamy taki kaprys. A na miejscu mamy do dyspozycji auto więc wycieczki małe i duże są bez problemu w naszym zasięgu.

Fakt podróż trwa dłużej, lecz my cenimy każdy przebyty kilometr. Nad Adriatyk ruszamy z Gdańska. Biorąc pod uwagę odległość do celu wakacyjnego odpoczynku to całkiem daleko. W zeszłym roku mieliśmy do przebycia ponad 2200 km (w jedną stronę). W tym roku było to ponad 1800 km w jedną stronę. Zawsze jeździmy za dnia a kierowcą jest wyłącznie W. Jan nie wytrzyma w podróży więcej nich 14 h, wliczając w to przerwy. Konieczny jest zatem postój. W obecnej sytuacji drogowej – Polska z ograniczoną siatką autostrad, poza autostradami w nieustannej przebudowie i remontach – najbardziej korzystny postój na naszej trasie polsko-słowacko-węgiersko-chorwackiej wypada albo na Słowacji albo na Węgrzech. W tym roku zdecydowaliśmy się na opcję węgierską i nocleg zarezerwowaliśmy w miejscowości Tata. Rezerwację zrobiliśmy znacznie wcześniej, mailowo. W dobie internetu życie jest znacznie prostsze. Jak się okazuje Tata to miasto niezwykle malownicze. Jednak dokładnie zbadamy to w drodze powrotnej.

Nocleg w dłuższej podróży to podstawa. Tak samo ważne są dla nas krótkie postoje na zregenerowanie sił. Robimy je maksymalnie co 3 godziny, choć niespełna trzylatek często wymaga częstszych postojów. Na szczęście już w Polsce na autostradach są dobrze przygotowane miejsca odpoczynku. Na Węgrzech bywa różnie. Zawsze jednak znajdzie się choćby stolik z ławką i toaleta. Chorwacja ma bardzo rozbudowane autostradowe punkty wypoczynku, z placami zabaw i sklepami. Ale ostrzegam … Znajdą się też miejsca bez w zasadzie niczego. Zawsze jednak w razie czego można zrobić choćby krótką przerwę i rozprostować nogi. Na autostradach, w zasadzie wszystkich, stacje benzynowe są max co 40 km. Ceny paliw poza Polską są w tym roku nieznacznie wyższe niż u nas więc nie jest źle. Wszystko to sprawia, że znacznie wzrasta komfort podróży.

A jak przygotować auto do podróży? Tym w zasadzie zajmuje się W. W tym roku auto przed wyjazdem trafiło do mechanika, który miał naprawić wszelkie usterki. Na szczęście nie było tego dużo. W. uzupełnił też wszelkie płyny, których do szczęścia samochodowi potrzeba. Zostało zatankować i ruszać w drogę.

Jeśli zamierzamy pojechać np. do Bośni i Hercegowiny lub przez nią przejechać bądź wybrać się do Czarnogóry (będąc w Dubrowniku wręcz wypada to zrobić) warto wcześniej zaopatrzyć się w zieloną kartę. W naszym przypadku ubezpieczyciel wystawia ją na życzenie klienta, w ramach standardowego ubezpieczenia oc. Wykupiliśmy też dodatkowe ubezpieczenie na wypadek awarii auta – koszt ok. 160 zł.

A jeśli o ubezpieczeniach już mowa. Od kiedy Chorwacja jest w UE czyli od lipca 2014 r. obowiązują odmienne zasady udzielania pomocy medycznej. Po więcej informacji odsyłam na strony nfz. W skrócie – obecnie obowiązuje częściowe współfinansowanie pacjenta w kosztach leczenia. Tak mają Chorwaci. Jako obywatele UE powinniśmy posiadać przy sobie kartę ekuz i dokument potwierdzający tożsamość oraz środki finansowe. Z tego względu zdecydowaliśmy się również na dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne i od wypadków. Cena niewielka – za 3 osoby ok. 200 zł za dwa tygodnie… a komfort psychiczny większy.

I tak przygotowani ruszaliśmy w tym roku na podbój Breli.

Cdn…

Obserwatorka i komentatorka życia. Z pasją o kulturze, podróżach, rodzicielstwie i życiu jako takim. Po ojcu M, po mężu P. Wiecznie zabiegana, nieustannie niewyspana...

5 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *