Dziecko,  Lifestyle,  Wychowanie

A Ty… jak ośmieszysz swoje dziecko?

Ostatnio zmieniły się przepisy. Zostały bardziej zliberalizowane. Możemy nazywać swe dzieci w wersji mniej swojskiej niż Jan, Jakub, Mateusz, Katarzyna, Anna, Zofia itd. Nie ma problemu, by dać potomkowi na imię Kevin, Malcolm, Jessica czy Carmen. Mimo to wybieranie takich imion przez rodziców (o ile nie są obcokrajowcami, a przynajmniej jedno z nich) budzi we mnie, delikatnie rzec ujmując, mieszane uczucia. Zastanawiam się, co kieruje rodzicami, gdy podejmują decyzję o nadaniu takich właśnie imion?

Kiedy trzy lata temu oczekiwałam na narodziny mojego drogiego synka, decyzję o imieniu dla niego podejmowaliśmy razem z mężem w sposób szybki, łatwy i przyjemny. Ja miałam kilka wymarzonych, mąż albo je akceptował, albo z miejsca odrzucał. Zresztą nie było aż tak wiele propozycji. W. podobało się imię Jakub, ale jest na tyle popularne, że i w najbliższej rodzinie się znalazło więc z miejsca odpadło. Mi podobał się Paweł oraz Michał. Mąż mój wybór zbojkotował i po krótkim namyśle wpadłam na imię Jan. Jan kojarzył mi się ze starszym panem, wujem mojej mamy, który w czasach, gdy żyła jeszcze moja prababcia kilkakrotnie odwiedził mój rodzinny dom, a ja, jako kilkulatka, te wizyty bardzo pozytywnie wspominałam. Starszy pan z nienagannymi manierami, dobry i serdeczny. Padło więc na Jana. I od razu oboje z mężem zastrzegliśmy, że nie będzie żadnego Jasia, tylko Jan albo Janek. Po narodzinach młodego rodzina próbowała jeszcze „jasiować” ale ten durny pomysł szybko został przez nas spacyfikowany i teraz mój syn to Jan, Janek, ewentualnie Janeczek i mówię tak w zasadzie tylko ja.

Nie wyobrażam sobie, by dać dziecku na imię Kevin … jestem z tego pokolenia, które pamięta, a właściwie zna na pamięć niezapomnianą wigilijną produkcję amerykańską z postacią Kevina w roli głównej. Co tu dużo mówić, Wigilia bez Kevin sam w domu, to Wigilia stracona. Nie wyobrażam sobie, jak można nazwać dziewczynkę Jessica. No jak? Pamiętam rozmowę sprzed kilku lat… Dwie nastolatki czekały na tym samym przystanku autobusowym co ja … rozmawiały… „A ty sobie wyobrażasz – mówi jedna do koleżanki obok – Jessica, Jessica … kur … co to za imię? Ty sobie wyobrażasz mówić babcia Jessica?” i wybuchnęły gromki śmiechem. Nic dodać, nic ująć…

Zastanawiam się, co kieruje rodzicami przy wyborze takich imion, często w połączeniu jeszcze z nazwiskami, które już powodują delikatny uśmiech? No co? Chcą być oryginalni? To niech sobie tak psa nazwą, a nie dziecko. Nie wiem … może chcą, by dziecko było w przyszłości gwiazdą i lśniło w świetle reflektorów … To chyba lepiej zainwestować w rozwijanie talentów, aparat ortodontyczny i dobrą szkołę, niż na starcie aż tak kombinować. Jest tyle imion, mają różne korzenie, ale się przyjęły na naszym gruncie i brzmią dla wszystkich po prostu dobrze, budzą pozytywne skojarzenia, nie wywołują chichotu. Są imiona mniej swojskie niż Anna czy Zofia, obecnie dość modne jak Liwia, Lena, Amelia … i też brzmią ok. Ale Jessica? Brian? Mnie takie imiona, obce kulturowo, geograficznie i mentalnie, zasłyszane na placu zabaw, zwyczajnie śmieszą i nie mam o rodzicach najlepszego zdania. Może jestem ograniczona, może konserwatywna, ale Brian, Kevin, Jessica to dla mnie czysta pretensjonalność, wyraz niedojrzałości rodziców, leczenia kompleksów kosztem potomka. A już po prostu nie zdzierżę jak kiedyś na placu zabaw usłyszę mamusię wołającą swojego Karotena! WTF? Czy komuś rozum odebrało? Ale naprawdę? Na serio? Świat się kończy! I wybuchnę gromkim śmiechem…

 

 

Obserwatorka i komentatorka życia. Z pasją o kulturze, podróżach, rodzicielstwie i życiu jako takim. Po ojcu M, po mężu P. Wiecznie zabiegana, nieustannie niewyspana...

27 komentarzy

  • Sisters92

    Karoten przebija wszystkich. Same nie wiemy, dzieci nie muszą mieć tradycyjnych imion, bo te ,,nowsze” też są piękne, ale wszystko w granicach rozsądku i dobrego smaku. I co najważniejsze, czy rodzice z takim imieniem, jakie chcą nadać dziecku, sami czuliby się dobrze.

  • Aga CM

    Tylko współczuć takim dzieciom. Wiadomo – dzieciaki w szkole nie są wyrozumiałe…
    Jest wiele “normalnych” imion i nie rozumiem dlaczego rodzice nadają swoim dzieciom imiona typu “Grecja”. Ostatnio jak usłyszałam w sklepie takie imię to myślałam, że padnę…

  • Kasia

    Nie ma uniwersalnych imion, które podobałyby się wszystkim. Więc Brajany, Jessiki i inne takie wcale mi nie przeszkadzają. Imię to tylko imię, które zawsze można zmienić

  • Agnieszka Watkowska-Dorsz

    Trafiłaś tym tekstem idealnie w punkt, gdyż w rodzinie Dorsz pojawił się parę dni temu Ivo. NIc jeszcze zaabsorbowanym małym szczęściem rodzicom nie mówiłam, ale z Rafałem nieźle się uśmialiśmy z owego, durnego wyboru.
    Natomiast mamy przyjaciół, których córka ma akurat Jessica na imię i panna ma teraz 20 lat .
    Dziwnych imion jest bez liku. Sąsiada syn (nastolatek) ma Brajan (pisownia oryginalna ), coś strasznego. Chłopak kolokwialnie pisząc nieudany, jak i imię.

    Rodzice głupieją. Ok, zgodzę się, już mam dość Julii, Kacprów, Jakubów, Franków oraz Marceli (Syn Darka, choć lepsze niż pierwotny zamysł Konrad) Klaudii, ale na Boga , czy w Polsce nie ma pięknych imion?

    Jak sama wiesz, Amelia miała się nazywać Weronika Amelia Dorsz. Jednak z racji , że była taką małą kruszynką , to została Amelia Weronika Dorsz.
    Gdyby była chłopcem chciałam ją nazwać Szymon.
    Rafał stawał okoniem, gdyż kojarzyło mu się z synem szefa, który mawiał do niego “wujku ty hu…”.
    Tak więc na szczęście (żadnego alternatywnego imienia nie miałam) dziewięć lat temu na świat przyszła Amelka, potocznie Mela (choć panna kategorycznie nie życzy sobie , by tak na nią mawiać!).
    Teść do końca swoich dni mawiał “Nie mogliście dać na imię Kasia, Basia a najlepiej Krysia?

    Nie zdawał sobie sprawy, że Amelia to starogermańskie słowo oznaczające pracowity, niezmordowany.

    Imię w latach 2007+ stało się mega popularne. Gdy rodziłam córkę, wówczas były same Karoliny. Potem bum na Amelię nastąpił.

    Co do Macieja. Imię było wybrane dług przed jego poczęciem. Jakże była wielka radość i łzy Rafała, gdy lekarz na USG powiedział, że widzi ‘jaja jak donice”.
    Teoretycznie imię Maciej było zatwierdzone, choć nie ukrywam faktu, iż kusiło mnie, by potrzymać rodzinną tradycję i dać synowi imię po ojcu. (Teść Jan dostał jako najmłodsze dziecko imię po swoim ojcu Janie. Darek też miał być Janem).
    Na szczęście pomysł wywietrzał mi równie szybko, co się pojawił.
    Gdy nadszedł dzień porodu i już z mężem mogliśmy cieszyć się naszym najmłodszym potomkiem, dałam wybór “No to mężu wybieraj :Maciej, Dawid czy Krzysztof?”. Wybrał Maciej.

    I tak teraz, gdy ktokolwiek się mego ukochanego syna zapyta , jak się nazywasz? Dumnie odpowie: Maciej Józef Dorsz. Teraz pewnie bym dostał Józef na pierwsze imię. Ale, to może, gdy będę miała kolejnego syna.
    A jeśli kiedyś będę miała córkę, to otrzyma na imię Weronika Stefania.

    Aha.
    Do pani P- naprawdę dając dziecku na imię nikt nie szuka znaczenia medycznego. Rozumiem zawodowe “zboczenie”, ale na szczęście moja córka urodziła się cała i zdrowa, a co najważniejsze z kończynami.

  • Justyna

    Mi od czasu przeczytania “Serii Niefortunnych Zdarzeń” podoba się imię Beatrycze. Kłopot w tym, że nawet w tej spolszczonej wersji i tak nie da się go odmieniać przez przypadki, więc kiszka trochę.
    Zauważyłam, że ostatnio są dwa trendy wśród nadawania imion: albo takie na modłę zagraniczną albo staroświeckie i rzadko już spotykane, ale oba wynikają z tej samej intencji rodziców – by dziecko się wyróżniło, no, ale nie jestem do końca pewna, czy dziecko będzie podzielało to zdanie.

    • Joanna M.P.

      Warto wyróżniać się osobowością, talentem … ale imieniem? Często jeszcze takie dzieci mają jakieś fatalne nazwiska do tego … W mojej firmie pracował kiedyś facet, który synowi dał na imię Amadeusz … nazwisko do tego było tak dziwaczne, że w sumie dziecko nazywało się jak jakiś przybysz z innej planety. Masakra.

    • Joanna M.P.

      W którym roku życia Hermenegilda będzie się umiała przedstawić? Ja mam prawie 34 lata i bez patrzenia jak to jest napisane, nie potrafię tego wymówić. Zgroza. Powinno się rodziców na karnego jeżyka wysłać.

  • Introwertyczka

    Z jednej strony niby racja, przesadzają czasami z tymi zagranicznymi imionami, jednak z drugiej strony, gdy mnie matka nazwała Daria, to się ludzie dziwili, co to jest za imię dziwaczne, jakieś niepolskie, skąd ona je wzięła, czy nie ma już normalnych imion itd. Po kilkunastu latach okazało się nagle, że to imię zaczęło zdobywać uznanie, a teraz po 30 latach niemal co drugiej dziewczynce dają na imię Daria i nikt już się temu nie dziwi. Tak samo z Łukaszami i Michałami – 30 czy 40 lat temu te imiona były tak rzadkie i obciachowe, że mało kto zdecydowałby się nadać je dziecku, a teraz Łukaszów i Michałów jest jak mrówków. Tak samo “wyewoluowało” imię Nikola – kiedyś obcobrzmiące i obciachowe, a dzisiaj jest normalne i nikogo nie dziwi. Tak więc różnie to bywa z tymi imionami.

  • Asia Sołtysiak

    Pracuję w kadrach więc imiona mi nie obce.. zauważyłam, że w rocznikach 1993-1995 bardzo popularne jest imię Brajan…
    JA rozumiem, że ktoś chce “amerykańsko” nazwać dziecko, ale po co to spolszczać w takim razie? albo Andżelika…
    Najdziwniejsze z jakimi się spotkałam to Macjanna (WTF?) i Sulisław…

  • Yzoja

    Rocznik ’91, na imię mam Angelika. Przez G i K. Podobno to włoska odmiana czy jakoś tak. Cieszę się, że nie przez “dż” i generalnie nie umiałabym żyć z innym imieniem – uwielbiam je. Mój syn ma trzy lata i imię Amon. Niepopularne, trochę może brzmi egzotycznie, ale szczerze, nie widzę w tym imieniu kompletnie nic złego, wydaje mi się inne od Jessiki czy właśnie wspominanego Briana, w obojętne jakiej pisowni. To imię jest takie… fajne, tak myślę. Nie jest tandetne ani kiczowate, jak te na siłę spolszczane.

    Z urzędami jest różnie, Amon był pierwszym zarejestrowanym dzieckiem o takimi imieniu w Katowicach, musieliśmy więc ładnie na kartce w USC wyjaśnić dlaczego właśnie tak a nie inaczej nasz syn ma mieć na imię, podać skąd jest to imię, jaka jest jego historia. Świetna sprawa moim zdaniem, tym bardziej, że u mnie odpowiedź była prosta, jest muzyk, Amon Tobin, dość mało znany, którego każde z nas słuchało, zakochałam się w tym imieniu długo wcześniej, a kiedyś jak byliśmy razem w Katowicach, to właśnie Amona Tobina koncert towarzyszył nam przy spacerze.

    Szczerze, imię Amon jest kiczowate? Bo mi się wydaje, że nikt nie będzie się z niego śmiał w szkole.
    Z córką już były schody, myśleliśmy nad Anemoną, Flawią, Aurorą, rozważaliśmy Polę i Arabelę. A w końcu jest Matylda i pasuje.

  • Yzoja

    Zakochana jestem w imieniu Beatrycze, bardzo możliwe, ze właśnie przez te książki. Jest takie… świetne, po prostu. Od razu ma się wrażenie, że córka będzie stworzona do wielkich rzeczy. Jeszcze w Cieniu Wiatru jest Bea ♥ równie cudowna postać.

    • Joanna M.P.

      Mam kuzyna Ariela … jeszcze w Polsce nie było tego proszku. Ciotka była bardzo religijna … ale już wtedy to imię brzmiało co najmniej dziwnie i zupełnie nie pasowało do dzieciaka.

  • Joanna M.P.

    No nie jak powieść w Anglii to przecież nie będzie na przykład Stanisław no może Stanisław to jeszcze by przeszedł … zwłaszcza teraz, gdy Polaków tam sporo, ale u nas te Briany czy Jessiki to jednak nieporozumienie. A faktycznie Amon przywodzi na myśl arabskie korzenie, co w sumie samo w sobie też jest ciekawe, a nie śmieszne. Przy tych typowych szkaradkach wszyscy od razu wiedzą o co chodzi …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *