kino
Film

Jak spać, gdy dzieje się historia… czyli Oscary

Rozdanie Oscarów było dla mnie zawsze momentem znaczącym. W liceum, a było to już dawno temu, jednym z przedmiotów, na marginesie budzącym sporą dawkę emocji – i tych pozytywnych i tych negatywnych, były warsztaty filmowe. Poznałam wówczas świat filmowy trochę od kuchni a znajomość obrazów zdobywających główne nagrody, w tym Oscary, była praktycznie obowiązkowa. A jak jest dziś?

Pamiętam jak zarywałam noc i z wypiekami na twarzy śledziłam transmisję z uroczystej oscarowej gali, złorzecząc przy okazji na dość średni poziom tłumaczenia z angielskiego na nasz rodzimy język. A że rozdanie Oscarów wypada zawsze w ostatnią lutową niedzielę danego roku, w dodatku w godzinach wieczornych czasu lokalnego, co sprawia, że u nas dosłownie jest środek nocy, to w czasach liceum kończyło się do z reguły opuszczeniem kilku pierwszych lekcji… Co zazwyczaj spotykało się ze zrozumieniem ze strony nauczycieli…

Czasy licealne dawno już minęły. Czas gdy rozdanie Oscarów pokazywała telewizyjna jedynka (bo chyba właśnie ona transmitowała tę relację) również. W tym roku, pomimo że polscy twórcy zostali wyróżnieni aż tak znaczną ilością nominacji do tej prestiżowej nagrody (nominacje dla Idy, Joanny i Naszej klątwy), nasz publiczny nadawca nie pokwapił się, by w tym zakresie poszerzyć horyzonty swych widzów… Gdzie ta misja? Mogli się zaś cieszyć posiadacze Canal+. Niestety do nich nie należę.

Cieszę się z sukcesu jaki odniosła Ida. Muszę przyznać szczerze i bez bicia, że jeszcze jej nie widziałam i już wkrótce będę odrabiała zaległości. Cieszy mnie również udział polskich filmowców w samej gali – pokazali 100% klasę.

Cieszy mnie również sukces jaki odniósł film Birdman. Niedawno Wam o nim pisałam i wówczas miałam cichą nadzieję, że właśnie on otrzyma statuetkę dla najlepszego filmu roku, dla najlepszego reżysera oraz za najlepsze zdjęcia, które w tym filmie są po prostu genialne.

Ogólnie odnoszę wrażenie, że ten rok pod względem tego, komu przypadły statuetki jest dość spokojny i wybór jury nie budzi większych kontrowersji. Ja jestem ukontentowana.

A Wy mieliście swego faworyta? Za kogo trzymaliście kciuki? A może któryś z wyborów bardzo Was rozczarował?

Obserwatorka i komentatorka życia. Z pasją o kulturze, podróżach, rodzicielstwie i życiu jako takim. Po ojcu M, po mężu P. Wiecznie zabiegana, nieustannie niewyspana...

4 komentarze

  • Dominika Br

    Ja poszłam spać, bo niestety nie jestem fanką nocnych posiedzeń, ale ranek zaczęłam od sprawdzenia informacji z Oscarów. Sukces “Idy” mnie niezmiernie cieszy! Teraz koniecznie muszę obejrzeć nasze oscarowe dzieło, bo dotychczas jakoś mi ciągle brakowało czasu!

  • Martyna i Paulina Kwiatkowskie

    Szczerze mówiąc, nie interesowałyśmy się tym za bardzo. Z nominowanych oglądałyśmy ,,Lewiatan”, całkiem fajny film.

  • Paulina Chmielewska

    O widzisz. Właśnie opublikowałam post dotyczący Idy, bo wczoraj się skusiłam, zarwałam troszkę nockę i obejrzałam, mówię sobie, a idę do Asi zerknąć, co tam na blogu słychać, bo zbyt długo nie zaglądałam i post powiązany tematycznie Ja niestety nie miałam możliwości oglądania gali rozdania z racji wczesnej pobudki w poniedziałek i trochę żałuję, ale niezmiernie cieszy mnie sukces naszej produkcji. Mimo, że jej wcześniej nie oglądałam, po opiniach i niezliczonych nagrodach liczyłam, że się uda, a sukces sprawił, że sama zapragnęłam film obejrzeć i wczoraj nadrobiłam zaległości

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *