Film,  Kultura

Gdy budzi się furia – Dzikie historie (Relatos salvajes, 2014)

Co się wydarzy, gdy zwykły, przeciętny, niczym nie wyróżniający się człowiek trafi na kogoś/coś, co wywoła w nim gniew… gniew niezwykły, niepowstrzymany, wszechogarniający, potężny niczym lawina w górach i równie jak ona niszczycielski… Wtedy, właśnie uwolnić się mogą tłumione dotąd pokłady agresji, nastąpić może erupcja i lepiej wówczas nie stać takiemu zwykłemu, acz totalnie wściekłemu osobnikowi na drodze … Wtedy wydarzyć się właśnie mogą “Dzikie historie”.

Agresja w człowieku się rozprzestrzenia, rozrasta się niczym plenny chwast … Agresja zbiera krwawe żniwo. Agresja dotyczy nas…

Damian Szifron (reżyser i scenarzysta w jednej osobie) w „Dzikich historiach” snuje opowieść o ludzkim gniewie, o tym, że czasem przepełnia się czara goryczy i wtedy zdarzyć się może dosłownie wszystko. Krótkie historie o zdecydowanie humorystycznej wymowie bawią, przerażają, zadziwiają. Bestia tkwi przecież w każdym z nas… potrzebujemy tylko katalizatora, by ujrzeli ją inni, ba poczuli na swej skórze jej gniew i niszczycielską moc. Wybuchamy często i gęsto w najbardziej absurdalnych momentach, rzecz by można, że czasem absolutnie bez powodu… Bo frustracje potrafią narastać latami … A do wybuchu prowadzi czasem tylko jedno słowo, gest… Muzyk – beztalencie, którego nikt nie docenia, wszyscy krytykują, zdradza najlepszy przyjaciel, dziewczyna zdradza z tymże najlepszym przyjacielem; milioner, który chcąc uratować syna musi się mierzyć z korupcją o niespotykanych rozmiarach; panna młoda, która na własnym weselu odkrywa, że ukochany coś ukrywa; biznesmen, który spotyka na swej drodze zawalidrogę; kelnerka, której mafiozo zniszczył rodzinę; specjalista od materiałów wybuchowych, który nieprawidłowo zaparkował swój samochód – wszyscy tacy spokojni, ułożeni, niesprawiający problemów … a jednak przychodzi taki moment, że puszczają im nerwy i nic (prawie nic) nie jest w stanie zatrzymać powodzi przemocy.

Film znakomity, zabawny, dający do myślenia, niepozostawiający widza obojętnym. Może zagrozić polskiej „Idzie” w zdobyciu Oscara. Na mnie zrobił ogromne, pozytywne wrażenie. Polecam gorąco „Dzikie historie”. Nikt nie powinien opuścić kina nieusatysfakcjonowany.

Obserwatorka i komentatorka życia. Z pasją o kulturze, podróżach, rodzicielstwie i życiu jako takim. Po ojcu M, po mężu P. Wiecznie zabiegana, nieustannie niewyspana...

4 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *