Literatura

Dom Kalifa. Rok w Casablance – Tahir Shah

Co byście powiedzieli na przeprowadzkę? Powiedzmy z deszczowej i chmurnej Anglii do pełnego słońca, ciepła i egzotyki Maroka? Brzmi całkiem nieźle … ale czy na pewno?

Pewnego dnia pisarz Tahir Shah postanowił, że dosyć ma angielskiej szarugi, fatalnego jedzenia i wiktoriańskich obyczajów. Czy to jest kraj, w którym chce wychowywać swe dzieci? W głębi duszy tęsknił też bardzo za kulturą swych przodków – Afgańczyków. Nie mógł jednak przeprowadzić się do Afganistanu, który cały czas szarpany jest przez nieustające walki. Wybór padł zatem na Maroko. Tam swe ostatnie dni życia spędził również dziadek Tahira. Ale znaleźć odpowiedni dom w Maroku nie jest sprawą łatwą. Po długotrwałych, bezowocnych poszukiwaniach, szczęśliwym zbiegiem okoliczności Tahir trafił na okazję zakupu domu w Casablance. Dom Kalifa, wprawdzie bardzo zniszczony i wymagający natychmiastowego remontu, miał odtąd stać się jego ijego rodziny domem. Przygotowano papiery, najbliżsi zostali wraz z dobytkiem spakowani i kiedy Tahir podpisywał dokumenty kupna swego nowego domu, w pobliżu biura notarialnego wybuchła bomba. I to był dopiero początek historii nowego życia Tahira, Rachany, Ariany i małego Timura w Domu Kalifa. Czy Tahir, mieszkaniec do tej pory Europy Zachodniej, przywyknie do nowego stylu życia jakie w całej swej okazałości proponuje mu Maroko, w którym na porządku dziennym są przesądy, czary i złowrogie dżiny, a ludzie całkowicie podporządkowują swe życie kulturze i wierzeniom swych przodków? Czy wytrwa i czy wybór jakiego dokona stanie się najlepszym z możliwych?

Dom Kalifa. Rok w Casablance to zapis przeżyć autora Tahir’a Shah’a po przeprowadzce wraz z rodziną do Domu Kalifa położonego Casablance, w Maroku. To książka, którą przepełnia po brzegi zarówno dobry humor, jak i spora dawka refleksji nad życiem. Mamy tu codzienne zmagania autora nie tylko z marokańską biurokracją, marokańskimi rzemieślnikami czy tzw. złotymi rączkami, ale też z całym oceanem wierzeń, przesądów i zabobonów. Tahir Shah trafił bowiem nie tylko do innego kraju, trafił wprost do zupełnie innego kulturowego tygla. Mimo, że z uwagi na swe pochodzenie a także pochodzenie swej żony, bliżej mu jednak do kultury marokańskiej niż np. przeciętnemu Brytyjczykowi z dziada pradziada, świat, w którym postanowił zbudować na nowo swój dom rodzinny całkowicie go oszałamia i niemal zwala z nóg. Staje się to przyczynkiem mnóstwa zabawnych sytuacji, w których konsternacja pisarza nad tym, na czym świat marokański stoi jest ogromna. A czytelnik tylko szerzej otwiera oczy ze zdziwienia a uśmiech nieustannie zdobi jego usta. Autor pisze zgrabnie i z polotem. Mnóstwo tu śmiechu, sporo, jak już wspomniałam, też refleksji nad tym co w życiu jest najważniejsze, co liczy się przede wszystkim. Mnóstwo tu rozważań o tym jak ważni w życiu są bliscy, rodzina.

Dom Kalifa. Rok w Casablance to przede wszystkim opowieść o zderzeniu Europejczyka z całkowicie odmienną kulturą Maroka. Ta odmienność kulturowa oszałamia zarówno w momencie wielkich świąt, jak i w życiu codziennym. Słowami autora poznajemy Maroko, jego mieszkańców, a także marokańską sztukę czy kuchnię. Tahir Shah pisze barwnie i wciąga czytelnika całkowicie w marokański świat pełen światła, barw i nieodłącznych dżinów. Sprawia to, że książkę, choć sporych rozmiarów, czyta się błyskawicznie i zdziwienie budzi fakt, że następuje tak szybko koniec. Tahir Shah całkowicie mnie oczarował. Zaczarowało mnie również Maroko, aczkolwiek chyba nie zdecydowałabym się zamieszkać w nim na stałe…

Tahir Shah, Dom Kalifa. Rok w Casablance, Wydawnictwo Literackie

Obserwatorka i komentatorka życia. Z pasją o kulturze, podróżach, rodzicielstwie i życiu jako takim. Po ojcu M, po mężu P. Wiecznie zabiegana, nieustannie niewyspana...

20 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *