literatura obyczajowa
Kultura,  Literatura

Akwarele i lawendy – Anna Strzelec

Leni czyli Leonia to dojrzała kobieta, która w swym kilkudziesięcioletnim już życiu przeżyła sporo, doczekała się najpierw córki a potem dwóch wnuczek. Przeszła z rodziną niejedno i nie po raz pierwszy z optymizmem patrzy w przyszłość. Ślepy losy a może jednak przeznaczenie rzuciły jej życie w daleki świat. Na stałe mieszka bowiem w Stanach Zjednoczonych, które w końcu stały się jej nowym domem. Tu też niedawno, po licznych życiowych zawirowaniach, zamieszkała jej córka Iwona wraz z dwiema córeczkami. Leni żyje spokojnie otoczona kilkorgiem wiernych przyjaciół. Jej życie zdaje się być poukładane. Rodzina, wszyscy jej bliscy, są w końcu blisko niej. Spokój zapewnia też wspaniały mężczyzna. Leni i Jeremiego łączy ciepłe, dojrzałe uczucie. Mężczyzna tęskni jednak do swego domu rodzinnego, słońca i zapachu prowansalskich pól lawendy. Dom w Stanach Zjednoczonych to dla niego nie do końca wymarzone miejsce na spędzenie reszty życia.

Również córka Leni znajduje szczęście w objęciach nowego mężczyzny. Związuje się z synem Jeremiego, Jacques’em. Związek ten nie jest jednak tak łatwy jak Leni i Jeremiego. Para skazana jest bowiem na ciągłą rozłąkę. Jacques jest znakomitym, niezwykle utalentowanym muzykiem, którego czas odmierzają kolejne światowe tournée. Czy Iwona, doświadczona w końcu przez życie, odnajdzie spokój w jego ramionach, tak jak matka odnalazła swe nowe życie w ramionach Jeremiego? I czy spokoju rodziny nie zmąci sporo starsza od Jacques’a wielbicielka? Czy dobre duchy i tym razem dopomogą Leni i jej rodzinie?

Akwarele i lawendy” autorstwa Anny Strzelecto trzeci, po Wizie do Nowego Jorku” i „Oknie z widokiem na Prowansję”, tom opowieści o życiu Leni i jej najbliższych. Kierowana całkowitą niewiedzą sięgnęłam po tę właśnie powieść, która stała się ukoronowaniem serii. Początkowo byłam zatem odrobinę zagubiona i trudno mi było rozeznać się w pojawiających się w powieści bohaterach. Zaatakowały mnie bowiem liczne imiona i ułamki nieznanych mi dotąd życiorysów. Stopniowo jednak coraz lepiej pojmowałam kto jest kim i jakie zajmuje miejsce w życiu głównej bohaterki powieści Anny Strzelec. I wtedy książka „Akwarele i lawendy” pochłonęła mnie całkowicie, nie pozwalając nawet na chwilę wytchnienia.

Akwarele i lawendy”należy do tej kategorii powieści, które nie atakują dynamizmem, lecz dawkują spokój przeplatany delikatnymi momentami zaskoczenia. Emanują zaś ciepłem, słońcem i pogodą ducha. Dodają otuchy i wywołują na ustach czytelnika uśmiech.

Anna Strzelec pięknie i malowniczo wyczarowuje świat ludzi dobrych, mądrych mądrością życiową, dających oparcie w trudnych chwilach i oczarowujących swą siłą spokoju. Autorka buduje świat, w którym chciałoby się żyć. Nie jest on idealny, tak jak i żyjący w nim bohaterowie do ideałów nie należą, są ze wszech miar ludzcy i prawdziwi, mają wady i zalety. Niemniej w świecie stworzonym przez pisarkę króluje ciepło, dobroć, troska o najbliższych i zapach kuchni, która roztacza dookoła aromat domowego ciasta.

Powieść Anny Strzelec oczarowuje. Autorka pięknie i mądrze maluje słowem pisanym, które budzi w czytelniku moc pozytywnych uczuć. Choć znam zakończenie losów Leni i jej najbliższych, nie mogę odmówić sobie lektury „Wizy do Nowego Jorku” i „Okna z widokiem na Prowansję”. Z przyjemnością zatopię się w piękny i mądry świat stworzony przez Annę Strzelec i dam się po raz kolejny zaczarować.

Anna Strzelec, Akwarele i lawendy, Wydawnictwo e-bookowo

Książkę do recenzji udostępnił Portal Sztukater.

Obserwatorka i komentatorka życia. Z pasją o kulturze, podróżach, rodzicielstwie i życiu jako takim. Po ojcu M, po mężu P. Wiecznie zabiegana, nieustannie niewyspana...

15 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *