Jak zwiększyć zasięg bloga

Niedawno szanowny Tomasz T., dawniej zwany Kominkiem, teraz kryjący się pod pseudonimem Jason Hunt, opublikował listę najbardziej popularnych polskich blogerów, którzy królują w blogosferze albo królować zaraz zaczną. Ostatnio wiele się również mówi, o kierunkach w których podąży blogosfera. Przeciętny, mało znany bloger może jedynie czytać, podziwiać i starać się dopasować. I marzy mu się wypłynięcie na powierzchnię i pływanie z grubymi rybami tuż przy brzegu sławy i chwały.

W ostatnim czasie można znaleźć w internecie sporo postów traktujących o tym, jak zwiększać swoje zasięgi, jak przyciągać nowych czytelników, jak budować społeczność dookoła bloga, jak rozbudowywać fanpejdże i poszerzać grono lubiących naszą facebookową stronę, bo może ona zaprowadzić kogoś na naszego bloga. Takie rady możemy znaleźć na przykład u Urszuli Phelep czy Beaty Redzimskiej. Radzą, by tworzyć dobre treści, na które czytelnik może zareagować, mówią o zaangażowaniu, radzą by fanpejdż na Facebooku był ciekawy, kreatywny, angażujący potencjalnego odbiorcę. Wymaga to nieustannej pracy nad treścią, poświęcenia czasu, zaangażowania się na maksa. I… może dać znikome wręcz rezultaty…

A przecież jest łatwiejszy sposób.

Praca nad blogiem. Tworzenie miejsca przyjaznego, zwyczajnie ładnego i ciekawego nie jest łatwe. Zabiera nam czas, siły i zazwyczaj trochę kosztuje. Jak zatem możemy poszerzać nasze blogowe horyzonty i nie dawać od siebie zbyt wiele?

1. Twórzmy treści kontrowersyjne. Stawajmy okoniem do wszystkich i wszystkiego. Piszmy totalne głupoty… Podobno wielcy blogowego świata tego nie zalecają. Jednak zwiedzając różne blogowe zakątki, zauważyłam, że głupota jest w cenie i procentuje. Bądźmy więc głupi.

2. Epatujmy wizerunkiem naszych dzieci na prawo i lewo. Kiedyś o tym popełniłam wpis I podtrzymuję swe twierdzenia. W blogosferze kwitnie wręcz sprzedaż wizerunku a nawet intymnych problemów pociech blogerów… A właściwie przodują w tym blogerki. Kto nie pokocha mnie za śliczną buźkę mojego dziecka? Sprzedawajmy więc nasze dzieci.

3. Podłączmy się pod kogoś znanego, on nas wywinduje na sam szczyt. Nawet na chwilę, ale przecież 5 minut sławy też się liczy. A nóż widelec uda się na dłużej. Ponoć można już sobie takie wywindowanie nawet u znanych kupić… Lansujmy się w cudzym blasku. Zapłaćmy za to nawet.

4. Chcesz mieć od ręki 1000 dodatkowych lajków na FP? Nic trudnego. Zorganizuj konkurs. Ale nie taki zwyczajny. To potrafi przeciętny idiota. Musisz podłączyć się pod jakąś znaną konkursową stronkę, która się w tym specjalizuje i ma już cały ocean lubisiów, które z utęsknieniem czekają na kolejny konkursik i zalajkują bez oporów. Jej/jego lubisie z pewnością pokochają cię za możliwość wygrania w losowaniu ciuszka dla dziecka/maskary/kremu z filtrem czy zestawu do obcinania paznokci. Zasada jest prosta. Chcesz wygrać? Polub nas i podaj dalej… Zróbmy więc konkurs, kupmy na masową skalę misie lubisie.

5. Klasyką gatunku jest też regularne biadolenie, zwłaszcza, gdy padają zasięgi, że jest trudno, że nie ma się już sił, że rzuca się w cholerę i nie wraca. A gdy odpowiednia ilość ludzi pocieszy, popieści, popiszczy, że nie można się poddawać, można już w blasku chwały powrócić i powiedzieć, że zaciska się dupę specjalnie dla ukochanych czytelników/fanów. Jęczmy więc a potem łechtajmy naszych misiaczków czytelniaczków, że oni uratowali nas od zguby…

A Ty jaki sposób wybierasz?

1,016 total views, 5 views today

  • To ja chyba wolę zostać przy znikomych rezultatach 😉 Choć najbardziej polecam działanie bez spiny na rezultat, swobodniej się tworzy i cieszy każdy krok do przodu 🙂

  • Chyba zamykam bloga 😉

  • Marta

    Czytam i nie wierzę… Słowa tak trafione w mój poranny nastrój do blogowania. Przeglądam właśnie blogi innych i zastanawiam się, gdzie podziała się wartościowa treść, jakakolwiek jakość… Podawanie kupy gówna o tym, że byłam dzisiaj na zakupach, zrobiłam parę foteczek, zjadłam pizzę, itd. nie wzbudza w nas żadnego znudzenia, bo takie teksty i takie zdjęcia zbierają w internecie dziesiątki komentarzy. A komentarze to nie opinie tylko zachęta do tego, żeby się komentarzem odwdzięczyć. Tak naprawdę z dobrze przemyślaną treścią trudno jest się przebić. Dlatego chyba nigdy nie zrozumiem, jakimi zasadami rządzi się ten świat.

    • O, to jest pomysł: KUPA GÓWNA! To się sprzeda!!!

      • Marta

        To się już sprzedaje bez żenady!

      • Yesss! Jest nadzieja dla mojego bloga 😀
        Idę dziś na jakiś zawalony strych pozbierać trochę wysokogatunkowego gołębiego guano 😉
        I opiszę jako walkę o przeżycie w warunkach szkodliwych 😉

        • Jak mawiał Stanisław Jerzy Lec „nie każdemu gówno dane być na starość cennym guanem” 😉

  • masz rację sporo tego dookoła ale plebs to lubi, karmi się tym. I to się sprzedaje. JA tam lubię swoje małe grono osób wokół swojego bloga.

  • Ja lubię konkretne, wartościowe treści. Bo szczerze mówiąc jak widzę selfie z przebieralni a galerii, to załamuję ręce…Co do zdjęć dzieci – też się dziwię tym fotorelacjom, (sama kilka razy wrzuciłam zdjęcia dzieci, ale nie kompromitujące:-) albo całym opisom dialogów z dziećmi, te zabawne nie są złe, ale ile jest żałosnych, nie zliczę….

  • Ja najbardziej i tak lubię kółka wzajemnej adoracji nastoletnich blogerek modowych proszących o obs/obs oraz klikanie w linki… jak widać każdy sposób dobry byle skuteczny…

  • To ze swoimi projektowymi Menelami z Biura nawet nie mam podskakiwać :/
    Nie łażę po sklepach, nie wciskam na bloga podsumowań, nie mam na Insta zdjęć ze sztucznym przyklejonym uśmiechem.

    Jedyne co jest u mnie nadzieją to ptasie wysokogatunkowe guano ze strychów lub gruz z zawalonych piwnic 😉

    Ach, ale ludzie lubią proste treści, a nie takie, przy których trzeba myśleć.

  • Niestety recepta jest prostsza. Trzeba dużo pisać, karmić swoich fanów niemal codziennie i trafić w temat. Potem w drugi temat, a potem samo poleci… Pisałaś ostatnio, że w samym styczniu napisałaś 19 postów. Otóż jest to jeden z powodów, dla których osiągnęłaś sukces. Nie wielu blogerów tak może i sam nad tym ubolewam, ale trudno. Blog będzie zawsze gdzieś dalej, bo najważniejsze czego ja muszę pilnować, to rodzina i praca. To dlatego tak wielu blogujących ojców zamyka swoje blogi. Ja skupiam się na bezpieczeństwie dzieci, czymś bardzo ważnym i użytecznym, ale zauważyłem, że te tematy choć bardzo wartościowe, to nie cieszą się popularnością. A szkoda…

    • Blog to nieustanna praca. Sama się sobie dziwię, że aż tyle udaje mi się pisać i być w blogosferze. Mam dwóch synków – jeden 3 lata, drugi prawie 3 miesiące – i piszę w zasadzie wtedy, gdy śpią. Rodzina najważniejsza. Trzeba też ogarniać dom. Na szczęście ratuje mnie trochę urlop macierzyński… bo, gdy regularnie chodziłam do pracy, to postów było trochę mniej. Bloguję już trzy lata i w sumie mam wrażenie, że niewiele osiągnęłam… o sukcesie nie wspominając. Jestem zaś wdzięczna za tych wszystkich ludzi, którzy mnie czytają. Szkoda właśnie, że jest tak niewielu blogujących ojców, bo rodzina z ich punktu widzenia jest o wiele ciekawsza 🙂 Nie jest tak typowo jak u blogujących mam…. Mam nadzieję, że nie macie mi tego za złe 🙂

  • Nie znoszę blogów modowych (bez urazy dla tych dziewczyn!), sama pisze sporo recenzji, ale nie lubię robic takich, do których nie jestem przekonana i ich po prostu nie robię, więc nie czytam u innych postów, które ewidentnie są tak zrobione-wbrew sobie 🙁 Miałam dwa konkursy u siebie i nie planuje kolejnych, zdjęcia córki są, ale nigdy nie widać całej buzi, bo nie o to mi chodzi, zdjęcia są po to, by było widać, że to o czym piszę dzieje się naprawdę 🙂

  • ejotek

    To ja ….hmmm… dalej robię swoje 🙂

  • A ja wybieram wziac sie do roboty, bo ostatnio pustki takie u mnie, ze az wstyd. Ale nie idzie mi. No, nie idzie. ?

  • No weź… Teraz mi będzie wstyd zrobić konkurs na blogu. A miałam w planach.

    • Dominika, ale to nie o takie konkursy chodzi. Sama takie robię. To chodzi o masówkę ściągającą lajkujących, którzy są dokładnie tacy sami jak ci kupieni na allegro.

  • Zapomniałaś jeszcze o jednym banalnym sposobie. Obs za obs i komć za komcia 😉 To co, ja Ciebie a Ty mnie? 😉

    A tak serio- przed chwilą czytałam mądry wpis o tym, że pisanie bloga to nie tylko sława i duże zarobki. To przede wszystkim ciężka praca a niejednokrotnie dokształcanie się w zakresie technologii związanych z blogiem. Trzeba po prostu robić swoje i nie patrzeć na innych. Wychodzę z założenia, że jeśli będę autentyczna to zostaną ze mną ci, którym ta autentyczność się podoba. A takich ludzi najbardziej cenię. Bo po co kreować się na kogoś kim się nie jest i udawać? Prawda i tak w końcu wyjdzie na jaw.

  • No przeciez obs za obs zapomniałaś;)

  • Do teraz nie potrafię zrozumieć jak Dżejson H. mógł mnie pominąć w rankingu? Czego nie mam, co mają inni? Pod względem lajków bez szału, ale stabilnie – średnio 8 pod każdą fejsbukową wrzutą. Czytelników liczę w dziesiątkach – ostatni było nawet lepiej i dobiło do 13 osób. Nie boję się trudnych tematów – relacjonowałem wizytę w azjatyckim klubie ze striptizem, nadawałem na żywo po przedawkowaniu muffinków z haszem w Holandii, zrecenzowałem „50 twarzy Greya”, darłem łacha z promocji w H&M i przeciągu na lotnisku w Radomiu, podpowiadałem, gdzie dają najlepsze burgery i najbardziej zmrożoną wódkę. Nie unikałem nawet polityki, obrażając po równo wszystkie opcje. Co jeszcze muszę zrobić, żeby dostawać milion lajków za zamieszczenie samej smutnej buźki 🙁 , jak Mafaszyzm? Życie jest niesprawiedliwe i w dodatku nie wszyscy łapią sarkazm.

    • Zdecydowanie Twój komentarz zasługuje na wyróżnienie 🙂 Wiesz… powiem Ci w sekrecie… połowa społeczeństwa nie łapie sarkazmu… Ot co 😀

      • I to jest klucz. Im bardziej „Pudelkowe” treści tym lepsze statystyki. Pracuję właśnie nad blogowym odpowiednikiem „Ona tańczy dla mnie” 😉

      • To by wyjaśniało dlaczego mam mało czytelników 😀 😀 😀
        Sarkastyczny blog w świecie, w którym ludzie nie łapią sarkazmu <3 typowa ja.

    • Zapomniałeś napisać post „7 odmian jabłka, po zjedzeniu których Twoje dziecko będzie mądrzejsze od swoich rówieśników” 😉 Krzywa Prosta, świetny wpis – coś, o czym chciałam napisać, ale mi jako raczkującej w blogowaniu jeszcze nie wypada. Pozdrowionka!

      • O właśnie zahaczyłaś o ciekawy temat – tytuły postów. Ja rozumiem, że wszelkie wyliczanki się sprzedają, ale powinny być jakieś granice, a najlepiej paragrafy. Wszedłem na jeden „obiecujący” blog z kominkowej listy, a tam na dzień dobry wpis „30 powodów dlaczego warto spać”? Pominę banał i oczywistość tego tematu, ale co to za bezpłciowy tytuł? Zasnąłem zanim zdążyłem kliknąć „czytaj dalej”. Tak się nie pisze bloga. Prawidłowo powinno lecieć tak: „Dlaczego warto wyspać się jak Szpilka po walce z Wilderem?”. Dajmy w to takiej emocje.

      • Aleksandra Szymańska

        Chętnie przeczytałabym taki wpis 😀 chociaż.. pewnie już się taki gdzieś znajdzie.. 😉

    • obrażam się totalnie bo nie dbasz o mnie jako o swojego fana. ja ci komentuje te twoje wypociny, nie staram sie wymyślać niczego kreatywnego…no cóz może powinieneś wszędzie atakować mnie newsletterem, klikaniem lubie to, przypominaniem jaki jestes fajny i jaka ja jestem fajna, bo przecież oboje jestesmy fajni, ze blogujemy i ciągle powinniśmy się spotykać i robić sobie zdjecia, ze blogerzy razem się spotykają. No fala hejtu przelana…ale niestety gdzie się wejdzie to ciagle te dzieci, jakie słodkie, ładne, jaką śliczna kupe zrobiły i jakie niesamowite zabawy im matka proponuje- facezbok, blogoafera, wszędzie te dzieci….może by trzeba sobie jedno kupić, to wtedy by się coś więcej ruszyło….btw musze do ciebie wpaść i obczaić co tam ostatnio pisałeś. bay

      • Prawda. PigOut to najgorsza rzecz jaka spotkała blogosferę. Nie głaszczę czytelników, piszę brzydkie rzeczy, nie mam wyskakujących okienek „polub to”, nie handluje udostępnieniami, nie robię nawet tygodniowych podsumowań najlepszych zdjęć z instagrama. Dziwię się, że w ogóle do mnie zajrzałaś i skomentowałaś. Szacun.

    • Dżejson pewnie polskiego nie zna i Twojego bloga nie czyta. Nie przejmuj się 😉

  • Mój sposób jest prosty – kiedy mam parcie na statystyki nie patrzę na nie, a jak już patrzę na nie to wyobrażam sobie salę na której znajdują się wszyscy moi czytelnicy.

    Prawda jest taka, że dziś liczy się zaangażowanie nie zaś liczba UU 😉

  • no to chyba nie mam najmniejszych szans na sukces…. 😉

  • Wiesz Asiu jak patrzę na popularność niektórych blogów to widzę wykorzystanie wszystkich „zasad” promocji, o których mówisz. Albo głupota, krytyka wszystkiego, albo żebrolajki, albo konkursy niezgodne z regulaminem FB (bo zakazane jest przecież nakładanie na ludzi obowiązku udostępniania czegokolwiek na swoje tablicy), albo traktowanie swoich dzieci jak małpek na wybiegu…może dlatego ani fanpage mojej pracowni, ani też mojego bloga nie zalewa masa ludzi…jeśli ktoś ma do mnie trafić to dlatego, że podoba się mu to co robię, lubi czytać moje pomysły DIY itd. a nie ze względu na to, że smęcę czy spamuję fotkami mojego blond aniołka o niebieskich oczkach. To po prostu nie JA, a siebie nie wyrzeknę się nawet jeśli miałabym się dzięki temu pogrzać przez chwilę w blasku sławy. Sorry, ćmą nie jestem co by pędzić zaślepiona w stronę światła.

  • Brawo! Brawo! Ja sama żyje w blogosferze jako czytelnik już ładnych parę lat i jestem szczerze załamana tym, w która stronę płyną niektóre blogi, które kiedyś lubiłam czytać. Wydaje mi się, że w blogowaniu najważniejsza jest rozmowa, dawanie impulsu do rozważań…mnie spora cześć blogowych tekstów nakłoniło do głębszej analizy wielu tematów, a nawet spowodowało zmianę mojego zdania! To właśnie spotkanie z wartościowymi ludźmi kiedyś stanowiło dla mnie dla mnie sens blogowania, dziś wszystko się zmieniło… i sumie trochę żal. Świetny tekst i mam nadzieję, że wielu osobom, które „kliknęły” go, bo rzeczywiście chciały powiększyć zasięgi, otworzył oczy:)

  • Rzetelność, ciekawe posty, zaangażowanie itp itd oczywiście musi być, ale chyba, żeby przetrwać w dzisiejszym wirtualnym świecie to od czasu do czasu któryś z twoich sposobów trzeba przemycić;) Pół żartem, pół serio oczywiście – jakby ktoś nie odczytał ironii twojego wpisu i mojego komentarza;)

  • Ja stawiam na cierpliwość.Ufam, że mój czas jeszcze nadejdzie 🙂

    • Twój czas jest cały czas, Wiola. A pieniądze też się kiedyś pojawią.

  • Twoje porady bierzemy w ciemno. Wszystkie przedstawione przykłady i działania przedsięwziemy od dnia jutrzejszego. Dziś jeszcze poudajemy przykładne blogerki 😉 A na serio, nie wątpimy, że świetlana przyszłość czeka każdego, kto pracuje jak malutka mrówka przez długi czas.

  • Aż puściłam tęczowego miniaturowego pawia jak pomyślałam o tych sposobach promowania się. Bleh, bleh, bleh! Jestem uczulona na blogerów, którzy organizują konkursy zbyt często. Jeżeli ktoś więcej pisze o konkursach niż ogólnych treści bloga to robi się dziwnie. Albo pomysł kupowania lajków brrrr….kolega z pracy opowiedział mi, że są strony, na których można kupić „czas”, żeby udostępnili twój link na kilka godzin…straciłam wiarę w ludzkość 🙁 ze mnie romantyczka chyba, ja tylko piszę, komentuję, wrzucam swoje głupoty na fanpage i nie wpadłabym w życiu na sztuczne wyszarpywanie lajków.

  • Coś w te klimaty w czasach błędów młodości już próbowałam. Dobre działanie, ale nie na dłuższa metę. Teraz stawiam na cierpliwe tworzenie wartościowych treści. Miejsce w rankingu mniej ważne. Ważni są zaangażowani czytelnicy.

  • Kobietapo30

    hehe…i już Cię lubię. 🙂 jestem misiem lubisiem 🙂 chociaz na chwilę, a może dłużej, zobaczymy, ile tego typu inspirujących treści będzie u Ciebie. No pokaż jak zatrzymać Czytelniczkę 😉

  • Nie ma to jak dobre sposoby, a każdy lepszy od kolejnego. Tylko pogratulować jeśli ktoś potrafi użyć wszystkich jednocześnie. 😉

  • Tyle dobrego no sama nie wiem co wybrać może dzieci pokaże ale w sumie wole psa ? tylko prawdę mówiąc to nie pomyślałam żeby się Thora zapytać co on na to? chyba tylko to mi zostaje bo skąd ja wezmę kogoś sławnego kto mnie poleci? wielkie firmy nie chcą u mnie robić konkursów? ej no jak żyć? Bo odchodzić nie mam zamiaru?. Dzięki za ten post dawno nic mi się tak fajnie nie czytało? Pozdrawiam?

  • Żaden 🙂 mnie nikt nie czyta, więc nie muszę się napinać tylko pisać to, co chcę, o czym chcę 🙂 Trafiłaś w samo sedno z tymi przykładami.

  • To ja już wolę nie istnieć.
    A tak serio. Wszystko jest dla ludzi tylko z umiarem.

  • Dodaj do tego jeszcze okienko facebooka wyskakujące gdy wchodzisz na jakąś stronę i nijak można znaleźć krzyżyk, żeby to zamknąć. I nawet jak byłaby to niezwykle ciekawa strona to nie kliknę tego lajka własnie za to okienko 🙂 Zdjęcia dzieciaków to jest już kompletna porażka, ciekawa jestem co te dzieci powiedzą za kilka lat jak zobaczą, że mamusia notorycznie wrzucała ich nagie pupy do sieci. Ale przecież teraz moda na blogi parentingowe. Świetny wpis 🙂

  • Podpisuję się pod ostatni punkt. Bo nawet ostatnio mówiłam, że mam chwile zwątpienia i choć od razu powiedziałam, że nie zamierzam porzucić bloga ani pisania w ogóle, to jak ktoś pobieżnie przeczytał to w sumie mógł wyciągnąć taki wniosek jak opisany w punkcie piątym.

    Najbardziej wkurza mnie jednak punkt pierwszy, brrr. W sensie, blogi, które lansują się właśnie w ten sposób. No niby fajnie, no niby lajki się zgadzają a statystyki skaczą jak pojebane. Ale potem w sumie wstyd się przyznać przed znajomymi, że się jest właśnie tym autorem… Albo przynajmniej mi by było. Ale może ja jestem dziwna, a oni mają jakieś wypaczone granice moralności?

  • A ja Ci powiem, że czasami nie rozumiem fenomenu niektórych blogów. Widzę, że sa popularne, mają duży ruch, FB szaleje, ale tak na prawdę blog ani nie ma ciekawego wyglądu, ani ciekawych treści. Sama nie wiem od czego to zależy, chyba trzeba trafic w moment i grupę ludzi, którym sie akurat podoba.

  • Kurde…. powinnam kupic lajki na allegro moze mi sie samoocena podniesie 🙂

  • A ja wybieram sposób „robić swoje i po swojemu” 🙂

  • Szkoda, że to nie działa. Co prawda punkt #1 ma szanse, ale trzeba mieć szczęście, żeby się wstrzelić. I działa to na którką metę. Wiem, bo sam miałem 5 minut chwały i na tym się skończyło.

    W punktach brakuje Ci jeszcze napisanie książki. Może być tak durna jak ta Hunta, byle by była o tym, jak zostać blogerem w tydzień przy zerowym nakładzie pracy.

    A jak już zwiększysz zasięg to zacznij na nim zarabiać, że tak pozwolę sobie bezczelnie zalinkować mój wpis 🙂
    http://blog.ad3.eu/jak_zarabiac_na_blogu.html

  • Od dzisiaj wdrażam pakiet wszystkich pięciu. Drżyj blogosfero. 😉

  • ale pojechałaś;))) faktycznie, dobre proste sposoby. skuteczne? pewnie tak, ale wydaje mi się, że na chwilę.

  • A ja mam sposób taki, że nie napinam się, lubię to co robię, a że nie robię tak jak inni albo tak jak powinnam, to już kwestia mojego wyboru. Dopóki czerpię z tego przyjemność, dopóty mnie to bawi. Pomału się rozkręcam, na pewno wielu nowych rzeczy nauczyłam przez ten rok, a poznawanie ludzi z blogosfery to wartość dodana blogowania, bo niektóre znajomości przeradzają się w fajne przyjaźnie.
    Tak, dzieci i koty są w cenie. Działają widzę magicznie. Well…

  • Kontrowersyjny chłam owszem działa, ale na krótką metę. Można zaistnieć na 5 minut, nawet kilkukrotnie, a potem już nie ma czym nawet szokować;)

  • www.kasiaekiert.pl

    ojej masz racje… sprzedaje sie prywatność a niestety prawdziwa kultura czy na prawdę porządne teksty giną w otchłani czasem 🙁

  • Nie robię żadnej z tych rzeczy, a moje zasięgi stanęły w miejscu 🙁