Uporządkuj swe życie – zacznij od szafy

W powietrzu wyraźnie czuję wiosnę. Wiem, wiem… Dopiero co były mrozy, nawet spore mrozy. Ziemię otulał biały puch. Dopiero przed chwilą zaczęły się roztopy. Niemniej ja zwyczajnie i po prostu czuję już wiosnę i nic na to nie poradzę. Od kilku dni obudził się we mnie potwór czyściciel, który całkowicie mną zawładnął. Opanowała mnie magia sprzątania i zaczęłam uskuteczniać minimalizm po polsku. Marzy mi się czystka kompletna, lecz wiem, że będzie to dość trudne…

Od czego zacząć?

Zaczęłam czystki od szafy. Każda z nas czy tego chce czy nie, czy sobie to uświadamia czy nie, ma w szafie za dużo ubrań. Nie znam żadnej ubraniowej minimalistki, która ma w szafie tylko tyle ubrań, ile potrzebuje i ani sztuki więcej. Wiem, że takie kobiety istnieją, ba nawet piszą o tym książki, lecz ja jeszcze takiej na swej życiowej drodze osobiście nie spotkałam. Jeśli istniejesz… ujawnij się w tej chwili…

Czy i Ty należysz do tej grupy?

No więc… każda… niemal każda z nas ma w swej szafie za dużo ubrań. Jeśli mamy na swych barkach już lat kilkadziesiąt, nieważne czy dwadzieścia trzy czy trzydzieści pięć, to nasza szafa w mniejszym lub większym stopniu zaopatrzona jest w całkiem pokaźny zasób ubrań. W dodatku często są to ubrania nigdy nie założone, kupione np. na letniej wyprzedaży i czekające na kolejny sezon… a w następnym sezonie coś zupełnie innego się przecież nosi… Wiele z nas, tak jak i ja, przechodzi w swym życiu liczne rozmiarowe metamorfozy. A to chudnie, a to tyje… I nie oszukujmy się, jak już utyje to zdecydowanie rzadziej wraca do rozmiaru mniejszego niż odwrotnie… I tak w szafie wiszą, a na półkach leżą, ciuchy w rozmiarach i o krojach rozmaitych. Wiele z nas, w tym ja, uparcie wierzy, że jak utyło to schudnie, więc równie uparcie trzyma na półkach ubrania, które założyć może co najwyżej na jeden pośladek… No dobra tak było u mnie do niedawna… I teraz możecie mnie za te słowa znienawidzić… SCHUDŁAM 🙂 Nieważne zresztą, bo ciuchy, które trzymałam w ściśle tajnych pudłach, a które czekały na lepsze czasy, jakoś przestały wraz z czasem pasować do panującej mody a może bardziej do mnie… Wiem, moda wraca i to niejednokrotnie… A ja?

Niemniej doszłam do jednego właściwego wniosku… Czuję wiosnę. Muszę uporządkować swe życie i zacznę właśnie od szafy. I postanowiłam w końcu, bez żalu pożegnać się z tymi wszystkimi ciuchami, które najpierw czekały na to, by moje gabaryty się zmniejszyły, a gdy to nastąpiło, okazało się, że jakoś tak mi jednak z nimi nie po drodze… Może to nawet nie kwestia mody… Wiele spośród nich da się ładnie skomponować z bardziej „współczesnymi elementami”. To raczej ja przez te kilka lat stałam się już zupełnie inną wersją siebie samej. I dobrze mi z tym. Zmiany są przecież dobre…

Do wszystkiego trzeba kiedyś dorosnąć.

Dorosłam w końcu do chwili, gdy mogę śmiało tych nienoszonych od dawna ubrań bez żalu się pozbyć. I myślę, że zacznę od teraz stosować jedną mądrą zasadę… Jeśli danego ubrania nie zakładam przynajmniej przez rok… może potem ten okres się skróci… to po prostu się go pozbywam. Bez łez i żalu. Po prostu przestaje być elementem mojej garderoby i zajmować niepotrzebnie miejsce. Jeśli jest w dobrym stanie to albo przekazuję na cele charytatywne albo w ramach ciuchowej wymiany zamieniam moje nienoszone szmatki na inne, które bardziej pasują do obecnej mnie. W wielu miastach są organizowane publiczne ciuchowe wymiany. Czasem na zasadzie ciuch za ciuch… Czasem można fajne używki zdobyć za kilka złotych, przy okazji się swoich pozbywając i również otrzymując za nie drobną rekompensatę.

Nie warto kisić ubrań w szafie w oczekiwaniu na powrót do wcześniejszej wagi czy chęci, by po dane ubranie sięgnąć. Ta chwila może nigdy nie nastąpić a my nie mamy się w co ubrać, mimo że nasza szafa pęka w szwach. Nie warto w nieskończoność trzymać w szafie ubrań, których tak naprawdę nigdy nie założymy. Lepiej pozbyć się tych zbędnych i zaopatrzyć szafę w te, które będą nas zdobić i podkreślać naszą urodę tu i teraz a nie w bliżej nieokreślonej przyszłości…

Podejmij wyzwanie!

Czy i Ty jesteś jedną z takich kobiet? Ty też masz mnóstwo ubrań, których nigdy nie założysz? Może i Ty dokonasz w swej szafie zmian i zrobisz miejsce dla ubrań, które pokochasz i będziesz w końcu nosić? Warto! Uporządkuj swe życie i zacznij to robić porządkując najpierw szafę.

Poniżej widzisz ubrania, z którymi po latach się żegnam. Jeśli i Ty zdecydowałaś się uporządkować w końcu swą szafę i pozbyć się bez żalu ubrań, których nigdy nie założysz, zrób im zdjęcie i pochwal się nim w komentarzu. Razem będzie raźniej zerwać z przeszłością i pójść naprzód 🙂

ubrania

57 total views, 11 views today

  • My w szafie mamy mnóstwo ubrań, jeszcze chyba większość z czasów gimnazjum/liceum. Owszem, przydałoby się to uporządkować, ale jakoś zawsze braknie chęci 🙂

    • Marta Re

      O rany to ja jestem albo BIAŁY KRUK albo z zaburzeniami…. bo ja co jakiś czas robię przegląd szafy i w tej chwili mam tylko 20 ubrań ( nie licząc bielizny, szlafroków, kurtek i marynarek) czyli bluzki, spodnie, spódnice, polary itp

  • Ja to mam w szafie ubrania za duże. I ciągle się łudzę, że przytyję. Tym czasem muszę kupować mniejszy rozmiar. Wyobraź sobie ile tego jest.

  • kurde.. ja to mam to samo.. tzn miałam, bo niby też dorosłąm juz do pozbycia sie nienoszonych od dawna ubrań ale… jakoś tak ruszyć mi się nie chce 😀 jak słyszę ” posprzątaj w szafie” to mam ciary 😀

  • Wyrzucanie to nielatwe wyzwanie. Ja staram sie stare ubrania sprzedawac. Teraz mam problem z tymi, które sie nie sprzedaly, bo leza w worze i czekaja na nastepny targ. Ale to juz problem braku miejsca.

  • U mnie właśnie włącza się taki tryb rozpoczynania porządkowania życia właśnie od szafy, coś w tym jest, że im czystsze otoczenie wokół mnie, tym więcej energii i chęci mam na zmierzenie się z życiowymi problemami. 🙂 A przyznaję, że ze mnie taki kolekcjoner staroci, ciężko rozstaję się z rzeczami, i dlatego jak już mnie weźmie na porządkowanie szaf to robię to szybko i bezlitośnie. 🙂

  • Ja ostatnio robiłam porządki, na razie na półce ze spodniami i powstał worek „jak schudnę”. Co jest dość uzasadnione w tej chwili, bo z racji ciąży zwiększam masę jakby wbrew swojej woli 😉 Także to bardziej na „po ciąży”. Czekają mnie jeszcze porządki na pozostałych półkach w najbliższym czasie i to nie tylko w ubraniach 🙂
    Lubię robić takie czystki od czasu do czasu, ale jestem w tym średnio skuteczna, bo dusza zbieracza zawsze wygrywa i wyrzucam/oddaję mniej niż powinnam. Nie mniej jednak wierzę, że w końcu uda mi się osiągnąć stan idealny 🙂

  • Ja szafę ogarniam co 3 miesiące mniej więcej, wywalam bez żalu, żeby zrobić miejsce na nowości 🙂

  • najlepiej kupic mniejsza szafę, wprowadzić się do małego mieszakania i wtedy nie będzie problemy z przetrzymywaniem zbyt wielu niepotrzenych rzeczy.
    chociaż ja jestem osobą, która przywiązuje się do rzeczy, nie mam za wielu nowych, rzadko kupuje sobie coś nowego, a latami użwywam tych, do którym się przyzwyczaiłam

  • mam takie podejścia co jakiś czas, całkiem regularnie. z tym, że nadal garderoba pęka w szwach a ja nie bardzo mam co na siebie włozyć.
    juz nawet nie kombinuje, wywalam to w czym nie chodzę, ale kupuje cos nowego jesli mi wpadnie w oko. i tak kupuje jedno w miejsce pięciu, a jednak ciągle tego za duzo…
    chyba spróbuję jeszcze raz…

  • Przypomniałaś mi, że zbliżają się wiosenne porządki w szafach 😉

  • Ja ostatnio oddałam kilka ubrań które przeleżały wiele lat w mojej szafie. Ja mam zawsze problem w tym, że od liceum noszę ten sam rozmiar, więc szkoda mi pozbywać się rzeczy, bo „może kiedyś do nich wrócę”. Zwykle nie wracam, bo chcę nowości i kupuję 😛

  • Pozbyliśmy się niedawno całej siatki ubrań. W moim przypadku były to rzeczy, których i tak nie nosiłem. Mam nadzieję, że zyskają dzięki temu nowe życie.

  • Także mam taką czystkę szafy w planach. Ale w naszym życiu potrzebnych jest więcej takich „czystek” – oczywiście w pozytywnym znaczeniu tego słowa. 😉

  • Bibi

    Ostatnio zrobiłam podobnie. Pozbyłam się. I robię to dość regularnie.
    Choć niektórzy twierdzą, że może jednak warto wracać do tych ubrań sprzed lat, bawić się nimi.

  • Pingback: Podsumowanie stycznia na Krzywej Prostej - Krzywa Prosta()