Weź się i rusz się oraz… Link Party #10

Weź się i rusz się oraz… Link Party #10

Czy nie odnosicie czasem wrażenia, że czas przecieka Wam przez palce a Wy trwacie w jakimś dziwnym stanie zamrożenia i ani o milimetr nie jesteście w stanie się ruszyć? Świat dookoła pędzi, a Wy stoicie i tylko się temu pędowi przyglądacie?

Ostatnio odnoszę takie waśnie wrażenie w stosunku do swojej osoby. Odkąd zostałam mamą podwójną czas zaczął nagle przyśpieszać. Właśnie przyłapałam się na myśli… To ile Filip ma? Miesiąc? Nie… kur… już zaraz dwa… (20.01.2016 dokładnie dwa). A ja nie mogę się ogarnąć. Nie… nie tak całkowicie… To zupełnie inne macierzyństwo niż z Jankiem… Wtedy byłam totalnie spanikowaną nowicjuszką, która przez dwa pierwsze tygodnie życia swego dziecka nie potrafiła wyjść z domu… a o swobodnym wykąpaniu się nie wspominając. Teraz jest o niebo lepiej. Nawet jest świetnie… jeśli chodzi o ogarnianie dziecka. Nawet to dziecko samo w łóżeczku, gdy nie śpi, jestem w stanie zostawić i pójść wziąć prysznic a nawet nogi ogolić… Ale nie jest tak dobrze jak tego wcześniej, przed rozwiązaniem oczekiwałam. Bo właśnie ten czas przecieka mi przez palce a ja tkwię w miejscu z dzieckiem na rękach i nie idę do przodu, nie działam. Tak wiele sobie obiecywałam… a tu dupa… nie tu DUPA… po prostu. Tak wiele dziedzin mojej aktywności leży, że aż mi wstyd… i żal… a najbardziej żal mi, że nie mogę tyle pisać, ile bym chciała. I chciałabym się więcej ruszać. Mimo, że po ciąży moja figura wygląda lepiej niż przed (tak tak… niezła ze mnie laska :D)… kondycja zaś jak gdyby leży i kwiczy… Wiem, że zima jest tu dodatkową przeszkodą i wymówką jednocześnie…. Zimno, ciemno i ogólnie tak nie fajnie… w dodatku ja po prostu nie przepadam za zimą i tylko czekam na pierwsze oznaki wiosny, ale mimo wszystko już teraz muszę zacząć działać.

Wiadomo, że potomek jest sprawą priorytetową, ale… ale potrzebuję również działań zmierzających do rozwoju mojej własnej osoby… potrzebuję ruchu… nawet tego mentalnego… intelektualnego i działania. Potrzebuję połączyć dobre macierzyństwo z rozwojem własnej osoby, bo inaczej… zwariuję… Chyba po prostu taka ze mnie nadaktywna bestia, która nie potrafi usiedzieć w miejscu…

Obmyślam zatem plan… Chcę być dobrą, troskliwą i aktywną mamą podwójną i jednocześnie spełnioną… zarówno jeśli chodzi o aktywność fizyczną, jak i intelektualną a w zasadzie przede wszystkim intelektualną. Na razie zamierzam więcej spacerować… oczywiście z wózkiem. W miarę wieczornych możliwości będę ponownie napędzać swymi nogami rower stacjonarny i nieustanie próbować dojechać do kanapy 😉 A na wiosnę planuję zakuć moje nogi w rolki, które w końcu kupię… Przecież jazda na rolkach podobna jest do tej na łyżwach więc powinnam dać radę 🙂 Ja, rolki i wózek… całkiem fajna perspektywa. Już widzę siebie latem na plaży w bikini 🙂 Matka laska podwójna 😉

A poza tym planuję więcej czytać. Nie będą to jednak czytelnicze wyścigi. Już dawno zrozumiałam, że plany w stylu „przeczytam 100 książek w 2016” nie są dla mnie. Połykanie lektur jest nie dla mnie. Przyswajam słowa, ale całość historii gdzieś mi już za następnych 5 książek całkowicie umyka. Jaki w tym sens?

Już teraz zaś udaje mi się wracać do bardziej intensywnego oglądania filmów… czyli do czegoś, co kiedyś niesamowicie mnie wciągało, wstrząsało emocjonalnie i bardzo rozwijało. Gdzieś po drodze zgubiłam filmową pasję, lecz na szczęście teraz powoli ją odzyskuję 🙂

Więcej czasu chcę też poświęcić blogowi. Ostatnio czuję, że go zaniedbuję. Posty pisane na kolanie jakoś mnie nie satysfakcjonują. Myślę nad małą strategią… nad rozwojem… nie wszystko naraz… nie wszystko od razu, ale chcę działać, bo po prostu to lubię. Za chwil kilka ukaże się kilka moich postów na obcej ziemi 🙂 czyli wpisy gościnne z moim skromnym udziałem. Myślę, że kontynuacja serii wpisów gościnnych u mnie też jest dobrym pomysłem. I najpiękniejsze miejsca na dłużej zagoszczą na Krzywej Prostej… choć może nie tak intensywnie jak początkowo. No i muszę powywiązywać się ze wszelkich recenzenckich zobowiązań.

Niedawno pisałam, że nie robię w zasadzie noworocznych postanowień. I mocno się tego trzymam. Za to już teraz ruszam DUPĘ i zaczynam działać… Bo inaczej życie mi będzie przez palce przeciekać a ja się przecież coraz młodsza nie robię 😉

A na koniec… Link Party #10 🙂

Zapraszam Was do pozostawienia pod tym wpisem, z pomocą małego formularza, linków do wpisów z Waszych blogów z ostatniego tygodnia – max 2.
Nie bądźcie jednak obojętni na innych linkujących i zajrzyjcie przynajmniej do trzech innych blogerów i zostawcie po sobie komentarz.
Rozruszajmy nasze blogi. Nie bądźmy obojętni na twórczość innych. Zabawa trwa od dziś do 31 stycznia.

Może zainteresuje Cię również:

  • Najważniejsze to zrobić pierwszy krok, nam też się tak nic nie chce zimą, że to przegięcie, aczkolwiek niebawem wiosna, trzeba się zabrać do roboty 😉 Tym bardziej, że latka lecą 😀 Haha. Asia, na spokojnie, my to w ogóle byśmy od łóżka malucha nie odchodziły 😉

  • WciuchuBabka

    Też czuję coś w rodzaju zastoju. Jestem w ciąży i siedzę w domu. Czytam książki, oglądam filmy, chodzę na spacery i kontaktuje się z ludźmi ale chciałabym wykorzystać ten czas jeszcze bardziej. Nauczyć się czegoś, znaleźć nowe hobby (tyle się słyszy o ciężarnych lub młodych mamach które odkryły swoje pasje i nieźle przy tym zarabiają…szyją, dziergają, malują) albo własnie zarobić będąc w domu kilka groszy. Na razie nie mam na nic pomysłu…może mnie ktos zainspiruje:) link dodany:)

  • Kochana, najwazniejsze, że masz dobry plan, ba! nawet świetny, bo dokładnie określiłaś czego chcesz, a czego nie 🙂 A to połowa sukcesu!
    Powodzenia zycze i dużo wytrwałości. No i przesyłam buziaki dla dzieciaków :*

  • Piękny tekst. Świetnie, że masz świadomość własnych potrzeb, to pierwszy krok do zdrowego zrównoważonego rozwoju opartego na pogodzeniu roli matki i sowich potrzeb. Jako tata ośmiolatka często zastanawiałem się nad tym jaki ja mam być teraz gdy jest on na świecie? Kim mam się stać, by jak najpełniej zaspokoić jego potrzeby? Dosyć późno zrozumiałem, ale zrozumiałem, ze mam być przede wszystkim sobą, a jemu zapewniać poczucie bezpieczeństwa i miłość. Troskę, zainteresowanie, opiekę, nie zapominając o swoim czasie wolnym i swoich zainteresowaniach. W myśl zasady, że swojemu dziecku mogę dać tyle ile samo będzie chciało wziąć 🙂 Zatracając samego siebie nic mu jednak nie będę mógł zaoferować 🙂 Pozdrawiam Cię i dziękuję za ten wpis.

  • Brawo! Dobry plan to podstawa 🙂 Teraz życze jego zrealizowania 🙂 Filmy….uwielbiam wieczorkiem zasiąść z mężem i obejrzeć coś dobrego!!!!! Konto na filmwebie na szczęście pomaga ogarnąć temat 🙂

  • Ja też czekam już na wiosnę 🙂 Ewentualnie na prawdziwy śnieg, bo nie wiem czy u Ciebie tez tak jest, ale u mnie co zdąży napadać, to zaraz się zmienia w szarą breję spłukaną deszczem 🙁
    Odnośnie rolek, to potwierdzam – dość podobne do łyżew, ale tylko „dość” 😀 Życzę powodzenia w realizacji planów 😉

    • U mnie wszystko się topi i wygląda obrzydliwie… jednak do wiosny jest coraz bliżej z każdym dniem 🙂

  • Ja też chciałabym wrócić do rolek, bo leżą w szafie i się kurzą. A uwielbiam tę aktywność! Jeśli potrafisz na łyżwach to z rolkami nie powinno być problemu 🙂

  • Jeśli faktycznie potrzebujesz takich planów, to planuj 🙂 Ale sama wiesz jakie są początki macierzyństwa. Świetnie, że Ci się trafiło takie spokojne maleństwo 🙂 Moje pierwsze dwa miesiące z Juniorem to był jeden wielki krzyk i płacz…
    Ale żałuję, nawet bardzo żałuję, że nie odpuściłam. Że chciałam koniecznie od razu wychodzić sama (bez dziecka), wrócić do ćwiczeń etc. Teraz jak się zastanawiam to nie wiem o co mi chodziło. Chyba chciałam udowodnić, że dziecko nie ogranicza… Ale kurczę, ogranicza 🙂 No i teraz dałabym więcej na luz. Dłużej bym leżała z maleństwem w łóżku. Odpuściłabym sobie dużo więcej rzeczy 🙂
    Blog poczeka – nie musisz przecież publikować z niewiadomo jaką częstotliwością 🙂

    A jeśli brak Ci ruchu to słyszałaś o zajęciach BuggyGym? Ćwiczenia na dworze z wózkiem 🙂

  • Mysle, ze w ogole w miare, jak leca lata, czas umyka nam szybciej, a gdy sie jest mama, to po prostu trudno wygospodarowac czas na cokolwiek innego. Wydaje mi sie, ze zeby dobrze go wykorzystac, wazne jest ustalenie priorytetow i wyeliminowanie pierdol. Pozdrawiam serdecznie Beata

  • Ostatnio mocno się ścigam z czasem, mam wrażenie, że wraz z przybywaniem lat na moim liczniku, dni stają się coraz krótsze. Tylu wyzwań chciałabym się jeszcze podjąć, a doby nie wystarcza. 🙂

  • A ja zapraszam na własne link party 🙂 u mnie tematyczne – nie ważne z jakiego okresu, ważne by były w temacie 🙂 a temat to KULTURA 🙂 Mam nadzieję, że się skusisz 🙂 Pozdrawiam !

  • Ja mam ostatnio wieczne kłopoty z czasem. Głównie przez pracę. A Ciebie to naprawdę podziwiam, choć masz na głowie dwoje dzieci, prowadzisz blog i masz tyle ciekawych pasji. Życzę Ci powodzenia, żeby wszystko toczyło się wyznaczonym przez Ciebie torem 🙂

  • Ten uciekający czas jest straszny! Ozłocę tego, kto rozciągnie dobę do 48h 😉

  • Czasu ile by nie było- zawsze zabraknie. Ja po urodzeniu Młodej dużo spacerowałam- 15-20 km dziennie potrafiłam robić, bo moje dziecię spało tylko w wózku. Na inne aktywności nie miałam później ochoty. Ogarniesz wszystko dasz radę- trzymam kciuki:)