Niezwykłe miejsca – Borne Sulinowo, Kłomino, Brzeźnica-Kolonia

DSC_0126-min

Dziś Krzywą Prostą oddaję we władanie Zawadiaki, autorki bloga Noszę Razy Kilka. Czeka Was niezwykła podróż. Usiądźcie wygodnie i posłuchajcie…

Za oknami szaro, mokro i zimno, ale czy to musi być przeszkodą do przeżycia niezwykłej podróży? Znam takie miejsca w Polsce, które właśnie w takie dni jak ten nabierają osobliwego uroku. Jednym z nich są okolice Bornego Sulinowa, które wraz z mężem i naszym przyjacielem mieliśmy okazję zwiedzić rok temu. To idealne rejony dla miłośników historii, przygód z dreszczykiem lub dla tych, którzy po prostu lubią buszować pośród rozwalających się budynków tak jak my. Miejsca, które zwiedziliśmy powiązane są wspólną historią – tereny te długo nie istniały na mapach, gdyż należały do tajnej radzieckiej bazy wojskowej, do momentu, aż w 1992 całkowicie opustoszały. Rosjanie wyprowadzili się nagle, pozostawiając część swojego dorobku na miejscu. Budowle z tego okresu niszczeją i są sukcesywnie wyburzane, dlatego warto wybrać się na krótką wyprawę i poznać te niezwykłe miejsca, które być może niedługo przestaną istnieć.

Naszą wyprawę rozpoczęliśmy od przechadzki po radzieckim cmentarzu położonym pod Bornem Sulinowem. Niegdyś chowano tutaj żołnierzy stacjonujących w bazie wojskowej. Na cmentarz przeniesiono z centrum miasta pomnik Iwana Poddubnego –popularnie zwany „pomnikiem z pepeszą”.

DSC_0048-min

Później zaprzestano pochówków dorosłych i chowano tu wyłącznie dzieci rodzin personelu Bornego. Ściska serce widok dziecięcych nagrobków – obłożonych maskotkami, lalkami, samochodzikami i wiatraczkami.

DSC_0042-min

Borne Sulinowo – wybudowane w 1936 miasteczko militarne szkoły artylerii Wehrmachtu, później przejęte przez Armię Czerwoną. Znajduje się tutaj Dom Oficera – niesamowicie duży budynek o ciekawej architekturze, położony nad jeziorem Pile. Wybudowany przez Niemców pełnił funkcje reprezentacyjne: było tu kasyno oficerskie, wykwintna restauracja oraz olbrzymia sala koncertowa. Z kolei w okresie radzieckim mieścił się tu Garnizonowy Dom Oficera z salą taneczną, szkołą muzyczną, biblioteką, salą kinową, salą koncertową i restauracją.

DSC_0081-min

DSC_0095-min

DSC_007d4-min

DSC_0126-min

W 2010 r. w Domu Oficera wybuchł pożar, który strawił m.in. salę koncertową.

DSC_0100-min1

DSC_0153-min

Zwiedziliśmy Dom Oficera od piwnic aż po strop. Mimo iż budynek popadł w ruinę, wciąż widoczny jest rozmach z jakim został utworzony. Następnie wybraliśmy się na poszukiwanie bunkrów, które rzekomo miały znajdywać się pod Bornem Sulinowem. Błąkaliśmy się prawie 3 godziny po lesie i niczego nie udało nam się znaleźć. Pod koniec wędrówki zaczepiliśmy pewną babcię i wypytaliśmy ją, gdzie konkretnie znajdują się bunkry: „Pani, tyle lat tutaj żyję, obeszliśmy te lasy w promieniu 30 km i żadnych bunkrów nie widzieliśmy”.  Wyszliśmy z lasu, śmiejąc się z siebie. Nasze trzygodzinne poszukiwania można podsumować cytatem „Bunkrów nie ma, ale też jest zajebiście”. Jak na ironię, jadąc do kolejnego celu podróży – Kłomina, natrafiliśmy na wielką tablicę ze strzałką i napisem „Do bunkrów”. Byliśmy jednak już tak zmęczeni chodzeniem, że dotarliśmy tylko do jednego.

DSC_0182-min

Kłomino, podobnie jak Borne Sulinowo, to dawna siedziba radzieckich wojsk. W przeciwieństwie do Bornego Sulinowa Kłomino nie zostało ponownie zasiedlone.

DSC_0211-min

Budynki w Kłominie są stopniowo wyburzane. Z relacji znajomego wiedzieliśmy, że jeszcze 2 lata temu stały inne obiekty. Obecnie są tam trzy bloki (w tym jeden zamieszkały!), szpital i coś co było garażem, kinem lub stołówką.

DSC_0186-min

DSC_0197-min

DSC_0233-min

DSC_0234-min

Naszą szczególną uwagę przykuł budynek będący niegdyś szpitalem. Było to jedyne miejsce, gdzie można było znaleźć jakieś pozostałości po dawnych mieszkańcach. Na zdjęciach z wyprawy znajomych sprzed dwóch lat widniały stare gazety radzieckie, maszynka do golenia, wojskowe maski gazowe. Niestety, nie doczekało to do naszej wycieczki. Wszystko rozgrabili odwiedzający miejscowość turyści.

DSC_0183-min

Klatka schodowa szpitala uległa całkowitemu zawaleniu. Żadnych szans na wejście wyżej, dlatego zdecydowaliśmy się zobaczyć, co znajduje się niżej – w ciemnych piwnicach. Przeczesaliśmy je z latarkami w poszukiwaniu skarbów i jedyne, co udało nam się znaleźć to… prawo jazdy jakiegoś turysty! Po wycieczce postaraliśmy się, aby dokument trafił bezpiecznie do rąk właściciela 😉

DSC_0238-min

DSC_0251-min

Ostatnim celem naszej podróży była dawna jednostka radziecka nieopodal Brzeźnicy-Kolonii. W jednostce tej znajdował się jeden z czterech składów głowic atomowych w Polsce. Obiekt serii „Granit” przypomina swoim wyglądem wielką betonową rurę – jego przeznaczenie do końca nie jest znane, lecz prawdopodobnie stanowił on czasowe ukrycie dla pojazdu transportującego głowicę nuklearną z miejsca magazynowania do miejsca odpalenia rakiety.

DSC_0274-min

Jednostka nieopodal Brzeźnicy-Kolonii została wybudowana przez Wojsko Polskie, a następnie przekazana w użytkowanie Rosjanom. Głowice atomowe, które przechowywane były w podziemnych magazynach, należały do Rosjan, ale w przypadku potrzeby użycia miały być przekazane Ludowemu Wojsku Polskiemu.

DSC_0292-min

Zwiedziliśmy wnętrze takiego podziemnego magazynu. Platforma na której staliśmy znajdowała się 4 metry od podłoża. Zejść można było po dwóch balach trzymając się za wystające ze ścian pręty. Oczywiście, na własną odpowiedzialność.

DSC_0294-min

Wycieczka do Bornego Sulinowa, Kłomina i Brzeźnicy-Kolonii to ciekawy pomysł na wypełnienie wolnego weekendu. Nawet nie całego –  zwiedzanie zajmuje tyko jeden dzień, ponieważ wszystkie opisane obiekty są ulokowane blisko siebie. Ta wycieczka zainspirowała nas do dalszych poszukiwań opuszczonych budynków i miejsc – zawsze podczas pobytu w jakiejś miejscowości szukamy, jakie „zapomniane atrakcje” znajdują się w pobliżu.

1,848 total views, 7 views today

  • Niesamowite miejsca. Szkoda tylko, że z czasem niszczeją i są rozkradane przez turystów…

  • … wow! Dziękuję za ten wpis <3
    Pozdrawiam serdecznie!

    • Proszę bardzo 😀 Sama będę wdzięczna za każdą informację o tego typu miejscach w Polsce

  • Mamusia Lolusia

    Ja od dawna wybieram się w tamte okolice, ale o wiele bardziej intryguje Prypeć. To miasto na Ukrainie, które zostało opuszczone w 1986 roku po wybuchu reaktora atomowego w Czarnobylu. Mieszkańcy zostali wtedy ewakuowani w ciągu dwóch i pół godziny, zabrali tylko najpotrzebniejsze rzeczy. Nigdy nie wrócili do swoich domów. Przygotowuję nawet wątek o tym mieście. Z resztą w internecie jest mnóstwo relacji z podróży do Prypeci, które robią ogromne wrażenie.

    • O tak, mamy w planach zwiedzić Prypeć i mam nadzieję, że uda nam się w miarę szybko, bo ponoć te rejony mają zostać na nowo zasiedlone. Będę wdzięczna za powiadomienie mnie o wpisie o Prypeci, z chęcią poczytam 😉 Pozdrowionka!

  • Taka ruina. Aż skóra cierpnie, jak się ogląda te zdjęcia. I Twoje komentarze…

    Zmieniając temat:

    ZAPRASZAM!
    Uwaga Konkurs!
    Do wygrania jedna albo dwie książki.
    Przyłącz się!
    http://monweg.blog.onet.pl/2016/01/21/robie-konkurs-bo-moge-4/

  • Fajny klucz podróżowania – „zapomniane atrakcje”, chociaż momentami przerażające 🙂

    • Właśnie taki rodzaj atrakcji lubię ja i mój mąż – odszukiwanie zapomnianych miejsc i zapoznawanie się z ich historią. Ja i T. preferujemy aktywny i ciekawy wypoczynek. Latem 2014 roku odbyliśmy samochodem trzytygodniową wyprawę na Bałkany – spaliśmy głównie w namiotach, jedliśmy miejscowe specjały, poznaliśmy wielu niesamowitych ludzi. Zobaczyliśmy miejsca, których nigdy byśmy nie zobaczyli, podróżując z biurem podróży, dlatego od tamtej pory zawsze podróżujemy na własną rękę. Z resztą relacja z podróży powstaje na moim blogu noszerazykilka.pl. Zapraszam!