Dla kogo piszesz bloga Blogerze?

dla kogo piszesz bloga

Ostatnio sporo zastanawiam się nad sensem swej blogowej działalności. Czy to, co przekazuję w sieci, ma jakiekolwiek znaczenie dla kogoś innego niż ja sama? Czy piszę tak, że ktoś chce… że komuś się chce to, co napisałam przeczytać? Czy w ogóle ma to jakiekolwiek znaczenie? A jeśli tak, to kto właściwie czyta zamieszczane przeze mnie w sieci treści i czy to jest właśnie ta grupa odbiorców, na której przede wszystkim mi zależy?

Nie należę do blogerek znanych. W mniejszych kręgach blogerskich mogę o sobie powiedzieć, że jestem co najwyżej w tych właśnie księgach już trochę lepiej rozpoznawana. Niemniej chciałabym, by mój przekaz z biegiem czasu docierał do coraz to szerszych kręgów. Tylko na jakim odbiorcy mi przede wszystkim zależy? Dla kogo właściwie piszę bloga? Odnoszę bowiem wrażenie, że większość blogerów… tych mniej znanych oczywiście… pisze przede wszystkim dla innych blogerów… a właściwie tak to się chyba samo układa. Może się mylę, ale blogerów czytają przede wszystkim inni blogerzy. To oni ich blogowe wpisy komentują i ewentualnie udostępniają dalej treści, które wzbudziły ich zainteresowanie. Piszę ewentualnie, bo niestety niechęć do dalszego udostępniania ciekawych treści jest jednak powszechna. To chyba trochę strach, że udostępnię i przez to ubędzie mi moich własnych odbiorców… Cóż… Zresztą i o tym chyba już ktoś pisał… Jeśli pamiętacie kto, to zostawcie do Niej, bo to chyba pisała kobieta, namiary 🙂

Niemniej wrażenie mam takie, że blogerzy piszą przede wszystkim dla innych blogerów. Do zbiorowej, pozablogowej świadomości odbiorców docierają tylko ci najbardziej znani i od lat czytani. Rzadko zdarza się, że społeczeństwo zaczyna namiętnie śledzić blogowe poczynania jakiejś świeżynki… Jeśli tak jest, to często ktoś właśnie już dobrze znany z pewnością maczał w tym palce. Reszcie pozostaje jedynie wzajemne blogowe odwiedzanie się, polecanie, komentowanie… Nie mówię, że odbiorca bloger to odbiorca gorszej kategorii… Co to, to nie… Owszem są tacy, którzy odwiedzą Twego bloga tylko po to, byś i Ty jego bloga odwiedził… Niemniej bloger odbiorca to bardzo dobry odbiorca, który zresztą wie na czym blogowanie polega i nie rzuci w Ciebie mięchem, bo masz takie a nie inne zdanie na dany temat… No dobra czasem i rzuci 😉

Chciałabym jednak, by krąg odbiorców mojego bloga nie ograniczał się jedynie do innych blogerów, zwłaszcza tych, z którymi łączą mnie też pozablogowe znajomości. Nie chciałabym też być jednorazowym wejściem dla kogoś, komu mój blog wypluł wujek Google. Chciałabym dostać się do zbiorowej świadomości ludzi spoza blogowego świata. Niestety wiem, że jest to trudne a może i niemożliwe… W końcu Krzywa Prosta to blog lifestylowy… Jak twierdzą niektórzy… o wszystkim i o niczym… Niemniej zauważyłam, że niektóre bloki tematyczne jak choćby kuchnia bezglutenowa przyciągają i ludzi spoza blogowego świata… Co więcej to oni głównie subskrybują moje wpisy w oczekiwaniu na kolejny bezglutenowy przepis… Szkoda tylko, że po wizycie na blogu nie pozostawiają po sobie komentarza…

Cóż mi pozostaje? Chyba nie ustawać w działaniach i obmyślać kolejne strategie, których celem jest przyciągnięcie na bloga nowych czytelników…

A dla kogo Ty piszesz swego bloga Blogerze?

133 total views, 2 views today

  • Racja, piszemy dla wszystkich , ale czytaja nas głównie inni blogerzy! Choc po lajkach na FB widać, że są też „osoby prywatne” to nie widać tego w komentarzach pod postami na naszych stronach 🙂 Ja jak przeczytam dobry tekst innej dziewczyny, udostepniam go dalej, choc czasem zwyczajnie zapominam 🙁 Nie mniej jednak trochę się boję, że to przyciągnie czytelników właśnie do tego kogoś, ale mam nadzieję, że dzięki temu zyskam sobie czyjaś przychylność….A może się mylę???

  • Ja się bardzo cieszę, że blogerzy właśnie odwiedzają moją stronę bo to bardzo wymagająca grupa odbiorców i „byle czym” się nie zadowolą. A i zwykły czytelnik nie mający bloga tez się znajdzie.

  • Może na początku nieświadomie pisałyśmy pod blogerów, ale od dłuższego czasu, opisując miejsca warte uwagi, książki, czy wskazówki dotyczące podróży, gdzieś z tyłu głowy mamy myśl, że to może przeczytać też odbiorca spoza blogosfery. O ile na Fp zauważamy like osób ,,niezrzeszonych”, o tyle na blogu słabo z tym. I wcale nie chodzi nam o kom za kom, ale jeżeli ktoś kogoś odwiedza z każdym wpisem i się udziela, to raz na miesiąc dobrze byłoby wejść też do takiej osoby 😉
    A Ciebie, Asiu, uwielbiamy i w życiu blogowym, i poza blogowym.

  • Od początku myślałam, że piszę tylko dla siebie, a teraz się jakoś nie zastanawiam. Bardziej dla siebie. Wyzwania też tworzę pod siebie, a jak się ktoś dopisze, to będzie fajnie. Nic na siłę. Nie płaczę, kiedy nikt do mnie nie wpada, a miałam wiele dni ciszy. Tworzę bloga dla swojej satysfakcji i pogłębiam z/w nim swoje literackie i biblioteczne zainteresowania. I to by było na tyle. Lubię stałych czytelników – blogerów, ale nie czuję się zmuszona do zaglądania do nich, kiedy nie mam na to czasu, czy też ochoty. Dla mnie blogowanie to frajda i niewymuszona chęć tworzenia czegoś swojego.

  • Dosłownie mam takie same spostrzeżenia, że piszemy do innych blogerów i trochę to jak zamknięte koło i czy nie za bardzo się w sobie kisi. No i to wszystko zbyt kobiece, grupy kobiet, grupy przedsiębiorczych kobiet, blogerek, a mało facetów. Ok, ale chyba wolę mieszanki płci. To głównie blogerzy zostawiają komentarze. W pierwszej kolejności dlatego, by samemu się wypromować, bo w ich podpisie jest ich link. Dopiero w drugiej kolejności decyduje, że wpis się spodobał. Cóż, żaden wstyd, każdy tak robi. Choć ja nie odwiedzam topowych blogerów, nawet nie wiem którzy to są. Tam jest za ciasno, tam są tłumy i to mnie odrzuca. Zdecydowanie wolę blogi takie jak Twój, nie topowy a rozpoznawalny oraz te mniej znane.
    Ludzie nie mający blogów nie komentują, bo nie mają żadnego linka do wstawienia więc nie mają i nie zamierzają nic promować. Ja też kieruję bloga do ludzi spoza blogosfery. Jest miłe gdy na jakimś spotkaniu zajonych bliższych czy dalszych gdzie wszyscy są offline i szkoda im czasu by samemu prowadzić blog, mówią, że mnie czytają lub odnoszą się do jakiegoś wpisu. Miałam już takie przypadki. A jestem dużo mniej rozpoznawalna i mam węższą niszę. Oni nie skomentują na blogu ale powiedzą mi wprost co myślą osobiście. Jak nie mają blogów to znaczy, że rzadziej siedzą online i rzadziej czytają w sieci. Ale myślę też o otwarciu drugiego bloga co byłby dedykowany właśnie… blogerom, ale takim o określonych poglądach i zainteresowaniach. Pozdrawiam

  • Moja grupa odbiorców to przede wszystkim blogerzy, ale zdarza się również ktoś w ogóle z blogosfera nie związany czy np… Sąsiadka 😉 Więc ciesze się niezmiernie, bo dużo trudniej trafić do kogoś, w kto w blogowaniu nie siedzi.

  • Dominika Fijał

    Myślę, że zaglądają tu różni ludzie – ponieważ tematyka u Ciebie też jest różnorodna. Tylko, że blogerzy częściej komentują, niż reszta społeczeństwa.

  • Ja od dłuższego czasu nastawiam się na to, by czytali mnie również inni ludzie, nie tylko blogerzy. Czas jednak pokaże czy moja strategia ma sens.

  • Dobre pytanie;-) Właśnie zastamawiając się nad tym doszłm jakiś czas temu do wniosku, żę piszę właściwie dla siebie, no może dla kilku blogerek z podobnego kręgu tematycznego.
    Moja dziedzina jest bardzo specjalistyczna, więc siłą rzeczy odbiorców nie będzie zbyt wielu. Ale jakoś z początkiem tego roku zapragnęłam i ja poszerzyć nieco krąg odbiorców. Zobaczymy, a nuż się uda;-) Czego Tobie i sobie życzę. Pozdrowienia.

  • MC

    Jeśli chodzi o niechęć do udostępniania cudzych blogów, to artykuł na ten temat pojawił się na „Jest Rudo” 🙂
    Początki mają to do siebie, że piszemy dla innych blogerów (o ile w ogóle chcą czytać), dla samych siebie i dla swoich znajomych. Mnie cieszy, kiedy np. spotykam się ze znajomymi, a oni mówią, że idą do teatru, bo pisałam o tej sztuce u siebie na blogu 😉
    Inna sprawa, że nawet gdy bloga czytają osoby poza blogosferą, połowę wejść i tak wygenerują osoby klikające z Google (można to zobaczyć na statystykach analytics większości blogów)

  • Ja piszę dla ludzi z otwartymi umysłami otako 🙂

  • Haha, mnie kiedyś mój mąż zapytał – jaki to jest sens, że same blogerki komentują blogi 😉

  • Blogerzy piszą dla blogerów, bo tylko Oni potrafią docenić w pełni pracę włożoną w powstanie tekstu, a także mają świadomość wartości treści w nim zawartej. Czasem mam wrażenie, że inni ludzie nie traktują blogów zbyt poważnie. Nie wiedzą, że mogą znaleźć wiele interesujących podpartych doświadczeniem i wiedzą informacji. Wie to inny bloger:)
    Ja piszę bloga, bo bardzo bym chciała poznać bliżej ludzi odwiedzających moja małą manufakturę, by moi klienci oprócz wyposażenia się w moim sklepie w fajne akcesoria dla dzieciaków, znaleźli także pocieszenie, wsparcie, porady i relaks. Jestem na początku mojej blogowej drogi i moja wizja blogowania jest dość idealistyczna:P Mam nadzieję, że się jednak nie rozczaruję:)

  • Na moim blogu, w komentarzach, widać wyraźną przewagę komentujących blogerów. Osoby nie blogujące udzielają się rzadko, albo gdy koniecznie chcą dodać coś od siebie bezpośrednio w dyskusji pod postem.
    Inne sprawa, że wiele osób nie ma pojecia o tym, iż może komentować nie posiadając bloga czy też konta w disqus czy Google. Warto ich w tym uświadomić i zachęcać. Często dostaję wiadomości na priv z pochwała względem jakiegoś tekstu, czy komentarze pod linkiem na fp. I zawsze się zastanawiam czemu na blogu nie komentują, tylko tak. A większość naprawdę nie wie, że może inaczej .

  • Adrianna

    Z tego co zauważyłam u siebie – odwiedzają mnie moi znajomi (znam się z nimi ‚z reala’), którzy blogów nie posiadają, komentarzy pod wpisami nie zostawiają, ale czasem podczas rozmowy oko w oko mówią że spodobał się im mój ostatni post. Może i nie skomentowali wpisu na blogu, ale powiedzieli mi o tym na żywo, a to też się dla mnie liczy! 🙂
    Są też blogerzy, którzy od czasu do czasu zostawiają po sobie ślad i komentują moje wpisy (tych jest tak mało, że większość z nich i ich blogi kojarzę ;). No ale właśnie – komentują u mnie TYLKO inni blogerzy.

  • Racja, blogerzy czytają się nawzajem. Chociaż ostatnio zauważyłam, że coraz częściej zdarza mi się komentarz od osoby, która nie ma bloga. 🙂

  • Przyznam szczerze, że piszę głównie dla siebie, dla własnej satysfakcji. Jeżeli komuś podoba się, to co piszę czy publikuję, to bardzo mnie to cieszy :).

  • O kochana, chyba każda z nas ma takie marzenia. A ja lubię pisać, i póki mam na to chęci i czas to pisać sobie będę, a co 🙂

  • U mnie jest podobnie, głównie komentują inni blogerzy lub czasem znajomi, nie posiadający bloga. Często zdarza mi się usłyszeć na żywo pochwały, którzy co prawda nie komentują, ale czytają to miłe 🙂
    Pamiętam jak nie pisałam jeszcze i czytałam parę ulubionych blogów. Śledziłam każdy nowy wpis, a komentarza nigdy nie zostawiłam. Nie wiem w sumie dlaczego. Możliwe, że nie patrzyłam na to z obecnej perspektywy. Może myślałam, że to nie ma znaczenia dla osoby piszącej. Teraz wiem jak bardzo się myliłam. Komentarze są szczególnie potrzebne w chwilach zwątpienia, których początkujący i mało popularny bloger ma niestety wiele 😉 Pozdrawiam i życzę „wypłynięcia na szerokie wody blogosfery” 😉

  • Czy ja wiem, czy dla blogerów. Chociaż… taki bloger to czytelnik też przecież. A bez czytelników to.. no dla kogo pisac? Tylko dla siebie? Dla wujka google? ja pisze z mysla o sobie (zeby sie wygadac) ale dla innych

  • moim zdaniem z tym czytaniem blogerów, to jest trochę tak, że jak ktoś regularnie czyta blogi, to prędzej czy później zamarzy mu się własny 😉

  • Ciężko z tym docieraniem do szerszych kręgów, zwłaszcza teraz 🙂 Jednak działaj! Nie poddawaj się i w końcu cel osiągniesz 🙂

  • No widzisz, tak długo już do Ciebie zaglądam, a nawet nie wiedziałam, że Twoje przepisy są bezglutenowe 🙂 Może warto jakoś to podkreślić, wyeksponować (np. przyciągającym wzrok bannerem w prawym pasku?) Bądź co bądź to nośny temat, choć opinie na temat szkodliwości glutenu dla ludzi, którzy NIE chorują na celiakię, są podzielone.

    U mnie też większość komentujących to blogerzy, ale nie martwię się tym, cieszę się z każdego komentarza. Liczę, że po jakimś czasie ich komentarze ośmielą Czytelników spoza blogosfery. Tacy też do mnie zaglądają, ale przyznają, że mają opory przed publicznym komentowaniem i jeśli już piszą, to na maila lub na priv na Facebooku.

  • Ja przechodziłam różne etapy… Teraz piszę i dla siebie (wspomnienia, dialogi z eM) i dla innych (recenzje, opinie, przemyślenia). Czasem zdarza mi się pisać konkretnie dla innych blogerów, ale to na ogół we wpisach powiązanych z blogosferą 😉

  • Czasem mam wrażenie, że tylko dla innych blogerów, bo nikt inny nie zostawia po sobie żadnego śladu 🙂

  • … u mnie, o dziwo, dość często pojawiają się „nieblogerskie” komentarze, co cieszy mnie ogromnie!
    Zgadzam się jednak, że blogerzy lubią do mnie wracać tuz po tym, jak ja sama zamieściłam świeżutki komentarz pod ich nowym wpisem.
    Tak już jest, ale cierpliwością i uporem mozna wiele więcej zdziałać, dlatego ja wciąż czekam na większą ilość odbiorców. Takich od serca i lojalnych 🙂

    Powodzenia!
    Ja tutaj będę powaracać, nie oczekując nic w zamian 🙂

  • Powiem Ci, że ja mam podobne odczucia, że blogerzy często piszą pod innych blogerów, udzielają sobie nawzajem wywiadów, linkują się, spotykają się na zorganizowanych przez siebie imprezach, napędzają tą blogową machinę. To dobrze, że polemiki z innymi zawsze są ciekawe i można z nich wiele wynieść. Ale najważniejszy powinien być zwykły czytelnik, którym często radzimy i jesteśmy przykładem, nawet jeśli tego nie chcemy.

  • Nie zgodzę się z tym, że piszemy dla innych blogerów. Piszemy przede wszystkim dla osób zainteresowanych danym tematem. Ja piszę o grafice i freelansie i w zasadzie do niedawna mało moich czytelników było blogerami. To się zmieniło w zasadzie od kiedy udzielam się na MGB i innych grupach blogowych.

    Na pewno też nie piszemy dla siebie, czym usprawiedliwia się wielu początkujących. Jeśli ktoś chce pisać dla siebie, to pisze w zeszycie i chowa go do szuflady. Jeśli ktoś prowadzi bloga to cokolwiek by nie mówił, tak naprawdę chce, żeby ta treść do kogoś dotarła, proste.

    Od lipca mocno zgłębiam temat Content Marketingu, promocji i pozycjonowania swoich treści, także w mediach społecznościowych. Niefajnie jest pisać „zapraszam do mnie”, ale… naprawdę zapraszam, bo w planach mam więcej wpisów związanych z tą tematyką, więc może się przydać.

    Ja w grudniu przechodziłem podobną załamkę oglądając statystyki. Od kilku dni widzę spore zmiany, co daje mi motywację do dalszego pisania. Pewnie za jakiś czas, jak się statystyki uspokoją, znowu wpadnę w załamkę. Czego akurat nikomu nie życzę 🙂

  • Piszemy przede wszystkim dla ludzi. Dla osób zainteresowanych daną tematyką. W tej grupie zawsze znajdą się zarówno blogerzy, jak i osoby spoza blogosfery. Faktem jest, że inny bloger potrafi docenić pracę i czas włożony w stworzenie wpisu, więc częściej skomentuje. Jest też jednak spora grupa osób, które nawet, gdy trafią do nas z google nie uciekają, zostają, wracają po więcej.
    Dla kogo piszę – dla tych wszystkich pozytywnych duszyczek wokół. 🙂

  • Też mam kryzys ostatnio ;( Głównie przez super popularne blogi, na których treści są dla mnie naprawdę słabej jakości, w sensie, no 300 słów, nieczytelne i w ogóle, najlepiej to uciekaj, bo odpadną Ci oczy, a nawet tak krótki tekst czyta się z trudem. Nie wiem, smutno mi, bo mam wrażenie, że mnie się dobrze czyta, a nikt mnie nie czyta 😀 Standard. To chyba ta pora roku tak działa? Z drugiej strony, internet to takie niewdzięczne miejsce… I tu się chyba liczy, żeby być kontrowersyjnym, nawet jeśli nie umie się pisać i jest naprawdę niewiele bardzo znanych blogerów, którzy dobrze piszą.

    Sporo ludzi zamknęło się w grupie, piszą sobie, komentują i ciężko się tam wkręcić. Tzn, no ja nigdy nie próbowałam, ale tak zakładam. Ogólnie ze sobą mam problem, bo chcę pisać niby o wszystkim, ale ostatnio jest dość hermetycznie o notatnikach i… czyta to pięć osób. Ale robię to w zgodzie ze sobą, więc może tak ma być? Piszę też dla siebie, bo po prostu lubię pisać. Jasne, fajniej jeśli jest reakcja z zewnątrz, ale pisanie dla samego pisania to też fajna sprawa.

  • Piszę dla ludzi smutnych, bo wesoło. Piszę dla ludzi wesołych, bo wesoło. Piszę dla zagubionych, bo czasami pokazuję, że leżenie na wygodnym dnie nie ma sensu 😉
    Piszę też poważnie, bo jestem tylko człowiekiem.

    A jaka jest moja grupa docelowa? Nieograniczona!
    Wzbudzam emocje, pokazuję prawdę, maluję śmiech na ustach. Czasami ruszam mały kamyczek, by poleciała cała lawina.

    Piszę dla czytelnika, bez względu na to kim jest. Po prostu chcę, aby zapamiętał choć parę moich słów z bloga, by pomyślał, by się roześmiał.

    Oto dla kogo piszę – dla każdego, kto tego chce 🙂

  • A ja mam inaczej – wiem, że czytają mnie ludzie, bo jednak tylu blogerów mnie nie czyta co mam w statystykach 😉 Jednak najczęściej to blogerzy komentują, bo sami wiedzą, ze to fajnie dac znać o sobie. Ludzie spoza „branży” często nawet nie zdają sobie sprawy, że lajk czy komentarz dużo dla nas znaczy (i nie tylko o zasięgach na FB tu mówię). Dla mnie wręcz ukoronowaniem mojej pracy jest spotkać pod wpisem blogera, którego cenię.

  • Fakt, że najczęściej komentują inni blogerzy ale czytelnicy (spoza blogerskiego świata) także u mnie są – i od nich zazwyczaj zamiast komentarzy dostaję wiadomości prywatne. To bardzo miłe i motywujące

  • Myślę, że to nie do końca tak. Blogerzy po prostu zostawiają po sobie ślad, bo wiedzą że to ważne. z pewnością wejść w post masz więcej niż komentarzy, a to znaczy, że inni też tu byli. A czytelnicy z biegiem czasu stali się pojawią, ci spoza blogowego świata też. To nie tylko Twoje marzenie 🙂

  • Joanna Gliniecka

    Zależy mi, by moje słowa były dla kogoś pomocne i użyteczne i wiem już, że dla niektórych tak jest. Bardzo mnie to buduje i dodaje mi skrzydeł:)

  • Targają mną te same wątpliwości. U mnie jest jeszcze sytuacja tego typu, że na profilu fejsbukowym zajmuje się mało inwazyjnymi komentarzami bieżących tematów, które mają całkiem dobry odbiór, chociaż są pisane „na żywo”, żeby nie powiedzieć „na kolanie”. Z kolei na blogu jest już merytorycznie, dłuższe przemyślane teksty, ale te z kolei szału nie robią. Pytanie brzmi czy ludzie wolą takie „szybkie piłki”, czy mam niedopasowaną grupę odbiorców, słabe pióro, czy może wymóg dodatkowego kliknięcia, żeby przejść z fejsa na bloga to „za dużo zachodu”? Jak żyć?

  • Powiem Ci tak – ja w pierwszej kolejności piszę dla siebie. Tak, wiem to mało popularne stwierdzenie, ale gdyby nie chęć przelania pewnych rzeczy na klawiaturę, nie byłoby mojego bloga. Wiąże sie to nierozerwalnie z tym, że moimi przemyśleniami chcę dzielić się z innymi osobami. Te dwie rzeczy – pisanie dla siebie i dla kogoś – są ze sobą ściśle powiązane, jedno bez drugiego nie istnieje. Jasne, też bym chciała mieć więcej pozablogowych czytelników, ale pamiętajmy o tym, że blogowanie to maraton, a nie bieg na krótki dystans.

  • Ja piszę dla osób, które lubią DIY i kreatywne spędzanie czasu. Zazwyczaj są to osoby „odwiedzające”, często przychodzące z wyszukiwarki, ale są także osoby udzielające się na blogu (zazwyczaj inni blogerzy). Pojawiają się osoby komentujące, które założyły specjalnie konto na disqus, aby napisać coś od siebie – to jest dla mnie bardzo miłe.

  • Ja nie piszę bloga lifestylowego, a tematyczny. Stąd moimi odbiorcami i czytelnikami od początku były osoby, które chcą lepiej posługiwać się, czy mają problemy z WordPressem. Blogerzy i właściciele stron internetowych (np. wizytówek firmowych). Niestety – mimo, że mam około 25-30 % ludzi powracających – to również zauważam, że komentują głównie ci, którzy prowadzą własne blogi. Może dlatego, że my – blogerzy – wiemy jak miło jest komentarz otrzymać? A może dlatego, że bardziej jesteśmy z komentowaniem oswojeni? A może po prostu mamy założony profil na Disqus? Od kilku miesięcy wychodzę na blogu poza strefę komfortu i piszę mniej ekspercko, a bardziej od siebie – daję się poznać swoim Czytelnikom. To zaczyna przynosić efekty 🙂

  • Kiedyś blogi były formą pamiętnika, teraz działają jak mikroprzedsiębiorstwa. Jak wiesz, o czym pisać (znasz dobrze temat, który jest Twoją pasją/profesją) i do tego robisz to w ciekawy sposób – czytelnik się znajdzie. Chyba 🙂