Dlaczego nikt nie czyta mojego bloga?

Tytuł ten jest dość przewrotny… bo chodzi o to, dlaczego to ja pewne miejsca w sieci omijam szerokim łukiem i nawet jeśli na nie trafię, to bardzo sprawnie i szybko przeprowadzam ewakuację. Dlatego jeśli chcecie znać moją odpowiedź na pytanie „Dlaczego nikt nie czyta mojego bloga?”, zapraszam do lektury.

5 powodów dla których nie czytam Twojego bloga:

1. Karkołomna i długa bądź idiotyczna nazwa Twojego bloga – No cóż… nie ukrywam, że jeśli szybko i bez problemów nie potrafię przeczytać nazwy bloga… zwłaszcza, gdy ta nazwa jest dość długa i w dodatku w języku mi obcym, to na 100% bloga zwyczajnie nie zapamiętam. Nie wyobrażam sobie, że miałabym wracać na bloga o nazwie np. happylittlepeopleplayingpiano.pl… No może to lekka przesada, lecz w sieci jest cała masa blogów, których właśnie przez zbyt długą, skomplikowaną nazwę zwyczajnie nie odwiedzę dwa razy. Nie zapamiętam, nie odtworzę nazwy, nie wejdę ponownie. Nawet nie będę się starała zapamiętać… Jeśli nie zapiszę w zakładkach wyszukiwarki, to sprawa stracona… a zresztą nawet jeśli zapiszę, to może nigdy nie zajrzę.

Po wtóre są strony, których nazwy są po prostu idiotyczne i zastanawiam się jaki umysł wpadł na to, by taką a nie inną nazwę wymyślić. Już na starcie zniechęca mnie głupia nazwa bloga do jego autora i samego bloga i po prostu mi się czytać nie chce, co autor we wpisach wykombinował. Slodkibuziaczek.pl? Mamuskanaurlopiku.com? Slodkiebobaskimamusi.pl? Ania22222.pl?

Moim zdaniem nazwa bloga powinna być dość prosta, łatwa do zapamiętania, wpadająca w ucho i oko, no i raczej adekwatna to blogowej treści.

 

2. Nieestetyczny wygląd – Nie każdy może być piękny i doskonały, lecz Twój blog powinien wyglądać co najmniej przyzwoicie. Niestety w sieci mnóstwo jest miejsc zwyczajnie brzydkich, niesamowicie nieestetycznych, na których króluje pstrokacizna, dziwaczne, paskudne grafiki i misz-masz wszystkiego i niczego. Uderza po oczach całe mnóstwo sliderów, okienek, dziwnych podziałów, brak jakiejkolwiek przejrzystości, czytelności, niemożność odnalezienia chronologii na stronie… No i te kolory, które biją po oczach.

Style blogów są różne. Obecnie przeważa prostota oraz styl magazynowy. Niestety nawet w prostym szablonie można przesadzić i zalać czytelnika wszystkim. Dla mnie najważniejsza jest czytelność, możliwość szybkiego dotarcia do pożądanych treści oraz kolory, które nie oślepiają.

 

3. Za mała czcionka wpisów – Przyznam szczerze, gdy muszę się mocno wgapiać w monitor, mrużyć oczy, by cokolwiek przeczytać, to zwyczajnie kończę lekturę danego wpisu. Czytanie Twojego posta powinno być nie tylko intelektualną, lecz również fizyczną przyjemnością, a w każdym razie do końca nie rujnować i tak już słabego mojego wzroku. Gdy zatem czcionka jest mniejsza niż 14, zwyczajnie odpuszczam lekturę i idę dalej.

 

4. Wyskakujące co rusz popupy – Wchodzę na stronę a tu już na dzień dobry wyskakuje na mnie okienko i głośno krzyczy „Polub”. Kurczę, jestem tu po raz pierwszy i już mamy iść do wirtualnego… no dobra… przesadzam, ale jak u licha mam polubić, skoro jeszcze nie wiem czy warto? Przyznam się… szczerze… jeszcze nigdy, nikogo przez popup’a nie polubiłam. Raczej się zirytowałam, zwłaszcza, gdy to cholerstwo zaatakowało mnie, gdy odwiedzałam Twojego bloga na smartfonie. Czasem właśnie tam najtrudniej to zamknąć… często po prostu zamykam danego bloga.

No i jeszcze jedno… wkurzające jest to okienko, gdy już jednak dany FP polubiłam a ono z uporem maniaka wyskakuje za każdym razem, gdy Twój blog odwiedzam.

 

5. Nieprzyjazny system komentarzy – Systemów komentowania jest wiele. Niemniej, jak dla mnie najlepszym jest Disqus. Jestem na nim permanentnie zalogowana zarówno na laptopie jak i na smartfonie i z przyjemnością komentuję ciekawe wpisy, gdy właściciel bloga wykorzystuje właśnie Disqus jako system komentarzy. Dzięki Disqus dostaję informację, gdy autor wpisu odpowiedział na mój komentarz albo inny czytelnik postanowił wdać się ze mną w dyskusję. Nie skreślam jednak całkowicie innych systemów komentowania. Nie są one jednak tak przyjazne i w takim przypadku komentuję o wiele rzadziej. Wejdę, przeczytam, wyjdę. Ciao… W standardowym worpressowym trzeba nieustannie wpisywać te same dane… adres mail, adres strony, nazwę komentującego. Z byciem na bieżąco w kwestii odpowiedzi autora wpisu czy dyskusji z innymi komentującymi jest krucho… Podobnie jest, gdy komentuję blogi na Bloggerze z bloggerowym systemem komentarzy. Całkowicie za to odstrasza mnie komentowanie przez Facebook czy Google+…

 

Pewnie mogłabym jeszcze coś wymyślić… ale mi się nie chce… Wolę poczytać to, co właśnie Ty napisałeś… O ile… czytaj pkt 1-5.

 

Tyle o tym, co mnie zniechęca… A co sprawia, że Wam się odechciewa czytać blogi?

690 total views, 13 views today

  • Też nie lubię komentować przez fb czy google+. Też nie lubię czytać maczku – tragedia!

  • Edyta moj-kawalek-podlogi.pl

    Mnie odstraszają zarówno zbyt małe jak i zbyt duże litery. I brak akapitów lub jakichkolwiek przerywników i tekst jest pisany prawie jednym ciągiem. Niestety z takich blogów od razu wychodzę.
    No i pop-up… mam podobne odczucia. Najczęściej dotyczy to fb, ale zdarzało mi się parę razy, że nie mogłam wejść na bloga bez uprzedniego zapisania się do newslettera. Jako, że bardzo byłam ciekawa, co na blogu się znajduje uporczywie próbowałam pokonać system, ale po 4 próbach się poddałam.

  • Jeśli blog jest ciekawy, przeczytam nawet niekorzystną dla oka czcionkę i zamknę wyskakujące okienko fb. Mnie w blogach, a raczej w blogerkach najbardziej drażni „bycie fajną”;-) Są takie blogerki, wcale nie modowe, które podkreślają, jakie to są zabawne, fajne, jak nikt im nie może zwrócić uwagi, bo one wiedzą najlepiej, znają się na wszystkim, mają po kilka tysięcy lajków na fb, co znaczy, że są powszechnie lubiane… A ja jak to czytam, to widzę, że są żałosne, a nie fajne. Zdecydowanie bardziej wolę blogi z wartościowymi, użytecznymi, mądrymi wpisami:-)

  • Jedynie Disqus daje mi możliwość bycia w dyskusji. Na blogi z WP czy bloggerem już nie wrócę bo zapomnę. Ok, większość takich komentuję ale i tak rzadko wiem co mi autor odpowiedział, bo raczej nie pamiętam aby sprawdzić.
    To okno polubień… Sama miałam ale wywaliłam.Wyskakuje mi ciągle.I jeszcze pół biedy jak jest to standardowe okno. Idzie zamknąć. Natomiast w przypadku okna rozwiniętego, w którym wyświetla się treść postu z fejsa, nie ma szans zamknąć na smartfonie. Wybieram wtedy opcję książki z dolnego rogu, czytam post ale nie komentuję bo nie mam jak. I raczej na 100% nie skomentuję bo zapomnę.

    Jeszcze wkurzają mnie komentarze na blogach, takie typu „świetny tekst, pozdrawiam niniki098.blogspot.com” „Przydatny post, zapraszam do mnie bejsinkaistyl.blogspot.com”.

  • Zwykła Matka

    Hmmmm, czytam pewnego bloga gdzie czcionka jest dla mnie za mała, ALE bardzo go lubię 🙂 Moja nazwa bloga jest długa, acz polska….myślę nad zmianą, ale nie wiem czy to mi dobrze zrobi, co do wyglądu…też nie lubię wyskakujących okienek 🙁 jesli chodzi o wygląd mojej stronki-jest taka jak mi się spodobała, czasem coś delikatnie, subtelnie zmienię, ale chyba tylko ja to zauważam 🙂 Nie umiem zmienić go profesjonalnie, a nad dis2usem myślę, bo to powoduje, że czytelnik dostaje na maila info, że mu odpowiedziałam 🙂

  • Wyglad bloga i czcionka dla mnie tez sa bardzo wazne. Nie lubie czytac tekstow napisanych mala czcionka a jeszcze na tapecie przyprawiajacej mnie o oczoplas. Brrr…. Z kolei takie zbyt minimalistycznie wygladajace blogi tez do mnie nie przemawiaja.No i disqus tez powinien byc. Popupy FB irytuja mnei bardzo! Ostatnio lapie sie, ze nie lubie dlugich tekstow. Jednak najazniejsze chyba jest to, ze musze umiec zidentyfikowac sie z autorem. Lubie wiedziec kto pisze, skad jest. Lubie w blogach odrobine prywaty ;)) i zroznicowanie tematu.
    Ot, to sie rozgadalam, teraz tylko musze przeanalizowac jak to sie ma do mojego bloga!

    • I polskie literki 🙂

      • cos w tym jest, masz racje ;)) Tylko jak to sie mowi – punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia, dlatego mnie osobiscie nie irytuja hihi.

        Przyznam, ze swojego czasu pisalam nawet posty bez polskich znakow, taka ze mnie komputerowa blondynka ;)) No nie umialam sobie klawiatury przestawic na polska. Juz przestawilam i jedynie komentarze z obcych komputerow sa w polskie znaki ubogie.

  • Jakby przewidując Twój wpis wyrzuciłem przedwczoraj u siebie popup`a;)
    Ale i tak najbardziej irytującą rzeczą z tych czysto wizualnych jest mała czcionka chociaż, gdy ktoś dobrze pisze to potrafię to przeboleć:)

    • A ja jakiś czas temu dodałem i… paradoksalnie mam więcej wpisów na newsletter niż wcześniej. Więc zostaje.
      Poza tym pojawia się tylko wtedy, kiedy ktoś nie był u mnie dłużej niż 3 miesiące. Trzeba więc zaglądać częściej, to się nie pojawi 🙂

  • Ostatnio otrzymałam taki komentarz na blogu, pozwolę sobie przytoczyć: „Moja córka mieszka w Carlow.W te święta,razem z mężem spędziliśmy u Niej.Jakie było jej zdziwienie ,kiedy opowiadałam o Carlow jakbym tam mieszkała od lat.Wszystko wiedziałam dzięki Twojemu blogowi.Dzięki.” Tak więc ktoś czyta mojego bloga 🙂
    Przyznaję że to jeden z najmilszych komentarzy jakich mogłabym oczekiwać bo dzięki temu wiem że warto tworzyć bloga.
    Natomiast w sprawie Disqusa to przytoczę słowa zaprzyjaźnionej blogerki (7 lat prowadzi bloga) i jej informatyka: „komentarze są wtedy własnością Google a nie Twoją – mogą teoretycznie Ci je usunąć i już. – To najważniejszy zarzut.- w każdej chwili mogą kazać płacić za tę usługę (a prawdopodobnie w końcu zaczną brać drobne opłaty za yt, itd.) Wiem, że ludziom łatwiej, ale już kilka usług Google bezpowrotnie wycofał – jak Google reader – czytnik blogów. Wolę komentować przez tradycyjne systemy, gdzie zostawiam jako nazwę aktywny link do mojej strony, bo wtedy zostawiam drogę do siebie – dla ludzi, dla robotów Google (poprawa pagerank – niby już Google nie liczy pagerank, ale pozycja się umacnia w wyszukiwarce) – właśnie – kolejna wycofana usługa dla blogów i stron Pagerank!
    Także mnie to przekonuje aby nie instalować u siebie Disqusa.
    Pozdrawiam Gosia

    • Disqus nie jest niestety idealny. Miałam mnóstwo rozterek przed jego zainstalowaniem – zwłaszcza to, o czym Ty piszesz. Niemniej się zdecydowałam i nie żałuję, bo jednak widzę jak przekłada się na czytalność bloga i komentowanie wpisów. Na szczęście w razie problemów z Disqus wszystkie komentarze są automatycznie zapisywane w WordPressie 🙂 p.s. Takie komentarze jak ten wskazany przez Ciebie po prostu uskrzydlają. I dlatego warto blogować 🙂 Gratulacje 🙂

      • Disqus od jakiegoś czasu nie działa tak jak powinien, przynajmniej dla wydawcy. Jeśli do jakiegoś swojego wpisu nie dodałem sam jednego komentarza to nie dostaję powiadomień, że ktoś się dopisał. Dlatego więc jeśli ktoś z Was skomentował jakiś mój stary wpis a ja nie odpisałem, to pewnie dlatego, że nic o tym jeszcze nie wiem 🙂

        Jestem programistą i kiedyś napisałem pod tym względem lepszy (poprawnie działający) system, ale korzystam z Disqusa z jednego powodu – to agregator i od razu łączy wszystkie blogi, które mają go zainstalowanego. Więc jeśli wejdę w jakieś miejsce, zeby skomentować, od razu wiem, czy ktoś gdzieś nie odpisał na jakiś inny mój komentarz.

  • A ja bym chciał zalajkować tylko ten Twój wpis, nie udostępniać go czy lajkować całego bloga na FB.
    🙁

  • Dużo jest racji w tym co napisałaś, chociaż nigdy wszystko nie jest aż tak oczywiste.
    I wiele rzeczy dzieje się poza tym co wydaje się zrozumiałe 🙂

  • Mogę się podpisać pod Twoją listą ręcami i nogami 😉

  • Jeżeli nazwy nie idzie powtórzyć to raczej nie zaglądamy, to samo tyczy się – w nazwie albo angielskich nazw, wiemy, same mamy, ale to jedno słowo, a nie szereg słów, których nie rozumiemy 😉 Co do długości, tak do 5 min. czytania, potem wymiękamy, jeszcze jak z sensem to pół biedy, ale jak wciąż na okrągło ta sama myśl, to nie, dzięki. Layout to tam mniej ważny, aczkolwiek jak jest biała czcionka na czarnym tle, muzyczka i świecące gwiazdki raczej nas nie fascynują. I pop-up, wczoraj weszłyśmy na jeden taki dość rozpoznawalny blog i 5 razy chyba odświeżałyśmy stronę, zanim pokazała się cała ramka i można było zamknąć. Dziś znów trafiłyśmy na blog/portal, gdzie, aby przeczytać cały wpis, wymagany jest zapis do newslettera. Co najlepsze, jesteśmy tam już zapisane, a to wyskakuje… Albo zlikwidować, albo jakoś ustawić na IP.

  • Napisalam kiedyś podobny post i również pisalam o disqusie. Oprócz tego ozdobna czcionka w tekście posta, wyśrodkowanie całego tekstu, albo brak polskich znaków. O zgrozo 🙂

  • Bledy ortograficzne i nieciekawy styl. Brak wlasnych fotek i za dlugie teksty. Blog to, niestety, cos co czytam w biegu i ma mi sprawic szybka przyjemnosc?

  • Ja jeszcze dodam fotki ściągnięte z pinteresta z podpisem: „źródło: gdzieś z internetu”. Ugrrr… I jak ktoś wspomniał dużo ortograficznych błędów i lterówek. Ja sama natomiast popełniam błąd długiej nazwy i niestety póki co nie mam jak tego zmienić, bo blog jest subdomeną strony firmowej.

  • Mnie razi tekst, który czytam i go nie rozumiem, bo jest napisany niby po polski, ale jednak nie do końca. Wiem, każdy może popełnić błąd, samej mi się zdarza coś przeoczyć, czy napisać nieskładne zdanie. Szczególnie, gdy piszę na szybko, bo mam natchnienie. Jednak, to może się sporadycznie zdarzyć, a niektóre blogi to jeden wielki ortograficzno-stylistyczny błąd.

  • Mogę się podpisać rękami i nogami! Co prawda głupia nazwa i brzydki wygląd przejdzie, o ile treść jest dobra (i o ile ten wygląd nie uniemożliwia czytania), ale przez popupy już nie raz zamknęłam bloga bez czytania.

  • Mnie zniechęcają strasznie długie teksty. Sporadycznie czytam wywody na kilka stron A4. Ubolewam w tym względzie zarówno nad sobą jak i innymi, bo mam tendencję do rozpisywania się. Ale już od jakiegoś czasu pilnuję, żeby teksty miały max 1,5 str w wordzie. Sama dłuższych raczej nie czytam i wiem, że inni też nie czytają. 🙂

  • Jeśli strona nie jest czytelna i dostaję oczopląsu, zamykam okno. Nawet się nie staram zapamiętywać nazwy. Wyskakujących okienek nie lubię. Szczególnie tych, które wyskakują w połowie czytanego tekstu, a po ich zamknięciu strona przenosi mnie na początek rzeczonego tekstu, mimo że byłam w trakcie czytania.

  • Nie lubie wpisów które pisane są ciurkiem – nie ma wcięć, akapitów czy jakiejkolwiek edycji tekstu. Zwykle nawet ich nie czytam i już też nie wracam na takiego bloga.

    • Mam niestety bardzo podobnie. Szkoda mi czasu na wczytywanie się i w ogóle zastanawianie się jak dany tekst czytać.

    • racja! Nawet jeśli tekst jest krótki, to nie chce mi się, bo jest mało przejrzysty.

  • Mnie nieco odstrasza brak wyjustowania i muzyka, która się włącza od razu przy wejściu.

  • W pierwszej kolejności zwracam uwagę na treść. Nawet mała czcionka nie jest w stanie mnie odstraszyć, jednak utrudnia czytanie. Ale od czego są skróty klawiaturowe. Powiększam i jest ok. Czy tekst długi czy krótki – jest ciekawy to czytam do końca. Nazwa bloga jest bardzo skomplikowana a autor dobrze pisze – daję do zakładek.

    Odsiewam blogi modowe jednakże nie wszystkie. Stylizacje na tle trzepaka, z głowy wystaje lampa, druty, spod butów typu szpilki obity krawężnik. Prezentacja kiecki a modelka stoi jak na apelu szkolnym, twarz zakryta. Wstydzi się? Trzeba myśleć przed zrobieniem zdjęcia. Sesja na tle blokowisk, nie przemyślana, kiepskie fotki, wyblakłe, brak kompozycji, powielanie schematów. Ogólnie kiepsko to wygląda. Niektóre blogi bazują na zdjęciach ze smartfona i bardzo ładnie wyglądają. Można?

    Co do komentarzy. Disqus ok. Nick, adres bloga – ok, sam tak mam. Ale zakładanie nowych kont tylko po to, aby się dopasować, które są mało popularne, odpada. Poczytam, nie skomentuje.

    P

    • Wiadomo, że treść jest najważniejsza. Niemniej czasem wszystko dookoła nawet znakomitej treści sprawia, że blog mnie na tyle zniechęca, że odchodzę. Wiadomo, że nie ocenia się książki po okładce… ale w końcu blog to nie książka. Świetne są te przykłady nietrafionych zdjęć… a bywa tak nawet na blogach typowo fotograficznych.

  • Z mojej strony mogę jeszcze dorzucić:
    – zła składnia zdań – nie lubię się domyślać cóż takiego ciekawego autor miał na myśli,
    – błędy ortograficzne,
    – zdjęcia wciąż powtarzające się na kilku blogach jednocześnie,
    – kopiowanie treści od innych,
    – brak polskich znaków,
    – wszędzie na stronie wyskakujące reklamy – rozumiem jedna, ale 3 jednocześnie?

    Aż mam ciarki na samą myśl!

    Ps. To dopisuję drobnym druczkiem, by nikt nie widział 😉 Pierwszy raz oglądam Twojego bloga na tablecie i… nie ma polskich znaków 🙁 Ale dla chcącego nic trudnego – i tak przeczytałam 🙂

    Pozdrawiam!

    • A to mi zagwozdkę zrobiłaś z tymi polskimi znakami. Ja sprawdzam zazwyczaj jak blog wygląda na laptopie, stacjonarnym z linuksem i na smartfonie. Na laptopie i smartfonie wszystko wygląda dobrze. Tylko na linuksie gorzej wyglądają niektóre polskie znaki, ale nie w treści wpisów. Oj… muszę nad tym pomyśleć 🙂

      • Też się właśnie zdziwiłam, bo wszędzie było dobrze. Tylko na mojej Kijance zamiast ś, ć, ą, ę itd. wyskoczyły kwadraciki z krzyżykiem w środku 🙁

  • Aż dziwię się, że byłaś więcej, niż raz na mojej poprzedniej wersji bloga. W końcu moja yosoymorena to też do najłatwiejszych nie należała 🙂 Ale generalnie się z Tobą zgadzam w tych punktach, bo to chyba podstawa podstaw odnośnie odstraszaczy blogowych 😉

    • Bo Ty nie wiesz, że ja do hiszpańskiego mam ogromną słabość… Nawet się go uczyłam… z marnym skutkiem. No i bardzo Cię lubię 🙂 Nie można było nie zapamiętać 🙂

  • Mam tak samo. Niby napiszę, przeczytam, przeczytam po raz drugi… a i tak jakiejś głupoty nie wyłapię i jest mi potem głupio. Nieszczera recenzja to niestety coś dość powszechnego. Przykre to bardzo.

  • eV

    No, to ja poproszę część drugą z kolejnymi powodami, bo swoich „przyczyn” nie odnalazłam 😀

  • Właśnie skasowałam pop-upa, bo mi małż powiedział, że wkur…jący jest 😛

  • Błędy ortograficzne, brak wcięć i… opowiadania to moje największe straszaki! 😉

  • niechlujny wygląd i popupy są na pierwszym miejscu przyczyn przez które daję sobie spokój z niektórymi blogami 🙂

  • Natchnęłaś mnie – zainstalowałam disquas’a.. Temat, który nie chciał stanąć na nogi dłuuuuuugi czas.

  • jeszcze do niedawna zniechęcał mnie właśnie disqus. teraz trochę się z nim oswoiłam. wyskakujące okienka i muzyka również mnie zniechęcają. nawet jeden zwykły wyskakujący poup z fanpage’m wywołuje u mnie niesmak i irytację. i nigdy wtedy nie kliknęłam lajka. chociażby z przekory 😉 jak będę chciała zalajkować, zapisać się do newslettera albo pobrać ebook zrobię to i wystarczy, żeby taka opcja była czytelnie oznaczona w menu. bez wyskakiwania.

    a najczęściej nie czytam blogów, które… po prostu mnie nie interesują. zbyt dużo literek również niestety wstyd się przyznać, ale mnie odstrasza.

    • U mnie też najczęściej działa przekora w przypadku wyskakujących okienek. No i nie ma się co wstydzić niechęci do za długich wpisów. Mam podobnie. Wychodzę z założenia, że wpis raczej powinien być na temat i treściwy. Długie… wolę czytać książki 🙂

  • Mnie odstrasza chyba tylko muzyka i „zbyt agresywne” posty, przy czytaniu których mam wrażenie, że autor na siłę chce mi narzucić swoje zdanie 😉
    Co do popupów to bardzo irytują mnie te, które po kliknięciu zamknij przesuwają mnie do góry. Tzn wchodzę na stronę =, jestem w połowe czytania, nagle wyskakuje mi pop-u, zamykam go, a on przenosi mnie na samą górę posta. Resztę po prostu zamykam 😉
    Długość posta raczej mnie nie odstrasza – jeżeli już wchodzę na danego posta, to czytam do końca niexależnie czy jest długi, czy krótki 😉

  • bardzo ciekawy wpis 🙂

  • O punkt numer 4 jest strzałem w 10! Nienawidzę tego jak wchodzę już po raz setny na bloga, którego lubię czytać i za każdym razem muszę to cholerstwo odklikiwać… Masakra, przez duże M.
    I to o komentowaniu. Mnie najbardziej wkurza jak coś skomentuję i nie wiem nawet czy ktoś to przeczytał/opublikował czy waśnie odpowiedział… To nie jest miłe ani zachęcające…

  • Wpisy pisane kursywą i wpisy o niczym pisane na 3 linijki. Oj, nie.

  • Dla mnie najważniejszy jest system komentowania. Jestem w stanie przeżyć specyficzny styl, błędy, nieestetyczny wygląd. Słowem, nic mi tak nie przeszkadza niż system komentowania, gdzie muszę wypełniać rubryczki. Często dlatego rezygnuję z zostawienia po sobie śladu, nawet jeśli artykuł był naprawdę wartościowy. I komentowania przez Facebook też bym nie zniosła.

  • Zdecydowanie zgadzam się z punktem 4tym! To jest masakra! nienawidzę tych wyskakujących okienek :/.

  • Mnie najbardziej denerwuje (chociaż bardzo rzadko się to zdarza) muzyka na dzień dobry. Od razu uciekam z takiego bloga. Nie lubię też natrętnych okienek i reklam, których nie można zamknąć.

  • Nieestetyczny wygląd i odstraszająca mała czcionka to naprawdę spore utrudnienie. Ja również omijam takie miejsca, najczęściej nawet nie zaglądam w treść. Co do nazw, to różnie bywa, wszystkie blogi, które czytam, mam w zakładkach. Bo z zapamiętywaniem nazw mam spory kłopot, chyba że naprawdę jest prosta… albo krzywa prosta… 🙂 i wpada w ucho.

    • Miłe to bardzo 🙂

      • Po prostu taka jest prawda. Twój blog ma świetną nazwę, której nie da się nie zapamiętać! Do tego ciekawe wpisy, których czytanie nie jest stratą czasu, to wszystko tworzy jedną świetną całość 🙂

  • Dlaczego odstrasza Cię komentowanie przez facebook? Dla mnie to niesamowicie wygodna pozycja i planowałam ją wprowadzić na mojej stronie.

  • Za długie teksty pisane bez wcięć. Oczy się męczą:(

  • Z wszystkim się zgadzam, co więcej jakiś czas temu napisałam bardzo podobny wpis 🙂 „Dlaczego nie czytam brzydkich blogów bez Disqusa?” 😀 I wszystko wiadomo 😀

  • ja walczę z disqus właśnie. Chciałabym mieć, ale disqus nie chce chyba u mnie być.

    • Niestety czasami trzeba z nim walczyć. Moim zdaniem warto 🙂

      • niby działa, komentarze mozna pisać. Teraz czekam na powrót tych, ktre były na blogu przed disqus 🙂

  • Oj, to chyba pora skasować bloga, bo same błędy popełniam 😉 dobrze, że pop-up schowałem chociaż 😉

  • gin

    Małe literki doprowadzają mnie do rozpaczy… I pstrokacizna, przez którą nie mogę się skupić na tekście, w tym kolorowe tła. Nic się wtedy nie da przeczytać.

  • Mnie również w pierwszej chwili zniechęca nieczytelny wygląd bloga, ale tak to już jest, że te ciekawsze treści wygląd mają raczej przyzwoity 😉 Jeśli ktoś wkłada wysiłek w treść, to i zadba o wizerunek swojego bloga. Niektórym może wydać się to banalne, ale pierwsze wrażenie robi się tylko raz.

  • Trafiłaś w sedno z durnymi nazwami blogów. Już na starcie wygląda to tak, jakby nie były prowadzone na poważnie. Z drugiej strony, ktoś ostatnio zwrócił mi samej uwagę na nazwę bloga. Że w adresie bez polskich znaków jest ciężka do zapamiętania. Nie powiem, zastanawiam się co z tym zrobić 🙂

  • Okropnie nie lubię reklam i popupów. Nie lubię też, kiedy najeżdzając na grafikę, bądź zdjęcie w danym wpisie pojawiają się ikonki z udostępnianiem, co przez nieuwagę mogę uczynić wtedy, kiedy akurat nie mam na to choty 🙂

  • Ufff…..moją nazwę na szczęście łatwo zapamiętać i myślę że dobrze się kojarzy ale kilka innych rzeczy zapewne jest do poprawki…. Mile widziane uwagi

  • Uff, nie mam sobie nic do zarzucenia. 🙂

  • Cudny ten pies! Ja wczoraj popełniłam wpis z krowami w roli głównej, coś nas do zwierząt ciągnie 😉 Ja jeszcze dodam od siebie, że ważny jest pierwszy akapit i jego związek z tytułem. Bo jak ktoś wrzuca taki tytuł wow a potem pisze o zupie z dyni… I jeszcze od siebie proszę, pamiętajcie, że ludzie potrafią się pięknie różnić…

  • Biję się w pierś, bo nazwa mojego bloga na pewno jest trudna do zapamiętania – ale domena już zarejestrowana, tylko czekam na stronę www, by blog i strona były ładnie spięte, więc zapraszam do siebie już niedługo 😉 Wtedy na pewno będzie łatwe i do zapamiętania 😉
    Wygląd – oj racja, od kiedy doszłam do wniosku, że dość zabawy, trzeba się wziąć za szablon, czuję przeskok jakościowy. Wcześniej mam wrażenie, że mój blog wyglądał jak „blogasek nastolatki” teraz ma nowoczesnego stajla!
    A mnie najbardziej wkurzają te pop-upy, zwłaszcza, jak czytam strony na telefonie… Więc z tym punktem zgadzam się w 100 a nawet 200%.
    Co do disqusa – zdania są podzielone, jak w przypadku starcia blogger-wordpress, iphone-inny smartfon, canon-nikon 😉

  • Długa nazwa, nieestetyczny wygląd, nieczytelność, to oczywiste. Jeśli chodzi o popup to też tego nie lubię. Nawet popup by polubić na facebooku. Wychodzący na starcie bloga. Mi on przeszkadza, bo zawiesza zwłaszcza gdy czytasz z komórki i nie od razu da się zamknąć. Chcę od razu przejść do treści. Mimo to parę znanych i odwiedzanych blogów, u których wszystko jest ok to stosują. Dziwię się czemu, może im to działa.
    Szablony faktycznie nie istnieją. Jest tylko białe tło odpowiednio ułożone na nim teksty i zdjęcia. Dziwi mnie też to, że wiele blogów ma na główek na cały ekran zazwyczaj tylko logo na białym tle i malutkie menu. Wiele popularnych blogów tak ma. Trzeba na dół przewinąć. A mi się wydaje, że chociaż część treści powinna być widoczna na starcie.
    A teraz co dla mnie się liczy. To czytelne menu i ARCHIWUM w widocznym miejscu. Niewiem czemu tyle blogów je pomija lub chowa gdzieś na dole. Albo zastępuje kategoriami. Także te znane blogi. Jak zawieszę oko na jakimś blogu to chcę przeczytać jego wcześniejsze posty. Potem nie mogę ich znaleźć więc wychodzę. Łapka w górę dla kogo ważne jest archiwum.

  • Hamster

    Kurcze, po Twoim poscie sam nie wiem co myslec na temat swojego bloga. Wydaje sie czytelny, ale czy na pewno, czy tylko mi sie tak wydaje? Zapraszam, moze mi cos doradzicie ? http://www.hamster-w-podrozy.com.pl

  • Kiedys nie docenialam znaczenia wygladu bloga, ale blogow jest coraz wiecej, pelno wszelkiej masci tresci w sieci, czytelnik najpierw rzuca okiem i tu bardzo wazne jest pierwsze dobre wrazenie. Pozdrawiam serdeczenie Beata

  • Zdecydowanie nie lubię kiepskich treści. Wszystkie pozostałe rzeczy przeżyję, ale blogi z beznadziejnymi tekstami idą od razu na ścięcie 🙂

  • Mnie zniechęcają teksty długie – wolę teksty poniżej 1000 słów. A jak czcionka przypomina maczek albo nie ma jakichś przerywników w postaci nagłówków, grafik, to wychodzę od razu. Choćby nie wiem co.

  • Mam straszną rozkminę z Disqusem – o ile doceniam go jako użytkownik, z tych samych powodów, co Ty, o tyle u siebie jakoś go nie widzę…

  • Mnie najbardziej odstrasza wyskakujące na sam początek okienko – tak, jak mówisz – skąd mam wiedzieć, czy polubię skoro jestem pierwszy raz? Ostatnio zaczęłam również zwracać uwagę na obecność/nieobecność jakichkolwiek kategorii czy tagów na stronach. Zdarzyło mi się wielokrotnie być na blogach, na których były same wpisy bez jakichkolwiek podziałów- czułam się nieco zagubiona, bo nie za bardzo chciała przeglądać ich ileś tam wstecz. Kategorie byłyby bardzo przydatne. Rzadko też komentuję, jeśli nie ma Disqus. Jednak przechodzenie przez weryfikacje mnie skutecznie odstrasza.
    Sama miewam od czasu do czasu wątpliwości co do nazwy mojego bloga 🙂 raz chciałabym zmienić na coś krótszego, a innym razem myślę sobie, że to przecież takie o mnie i nie mogę zrezygnować 😉

    • Ej, no, ale Ty masz bardzo fajną i chwytliwą nazwę bloga 🙂 Co do tego nie ma wątpliwości 🙂 Mnie ostatnio wnerwiają wyskakujące okienka, które pojawiają się po jakimś czasie od pobytu na stronie, które mają tę właściwość, że po zamknięciu przenoszą mnie na samą górę strony. Skutecznie odechciewa mi się wówczas kończenia lektury tekstu, którą mi tak przerwano. A co do kategorii i tagów… mam podobnie, zwłaszcza jeśli chodzi o kategorie. Czytam fajny tekst i myślę sobie, że poczytałabym o takim charakterze jeszcze coś, a tu zonk, bo gdzie właściwie mam tego szukać? Przecież nie będę przekopywała się przez całą historię strony.

  • Od tak, popupy wkurzają i muzyka, która kojarzy mi się bardziej z melancholijnymi blogami sprzed 15 lat (sama miałam chyba Radiohead 😀 )

    • Muzyczki się niestety nadal zdarzają, a ja wówczas nerwowo szukam, gdzie się to gu… (sorry za język) wyłącza. Może 15 lat temu się to broniło. Teraz to jest troszkę żenujące.

  • Pop up’y to zmora. Nie znoszę ich i sama ich nie stosuję. Mjie oprócz wyżej wymienionych jeszcze odstrasza duża ilość reklam. Nie wpisów sponsorowanych tylko reklam na każdym rogu strony.

    • Przyznam, że sama umieszczając reklamy na swej stronie, zawsze się zastanawiam czy nie jest ich zbyt wiele i czy nie będą zniechęcać do mnie i mojego miejsca w sieci. Mam jednak nadzieję, że nie przekraczam granicy przyzwoitości 🙂

  • Ciągle te same treści – szczególnie jak zbliża się jakieś święto i wtedy jest zatrzęsienie postów w w stylu 10 pomysłów na prezent, jak obchodzić/nie obchodzić walentynek itepe, a ostatnio zirytował mnie blog w którym było tyle środków stylistycznych ze nie mogłam się skupić na treści gdyż przerastała ja forma