Małe fascynacje – kiedy rodzi się pasja

fascynacje

Czy pamiętasz kiedy po raz pierwszy coś wzbudziło Twój żywy zachwyt, coś Cię prawdziwie zafascynowało, coś sprawiło, że szybciej zabiło Ci serce i pomyślałeś, że to wspaniałe, cudowne, jedyne w swoim rodzaju, że chcesz to robić, chcesz się tym zająć, poświęcić temu czas, oddać się w całości i nie robić nic innego? Czy pamiętasz swoją pierwszą prawdziwą, dziecięcą fascynację? Pamiętasz tę radość, którą w Tobie wzbudzały te pierwsze, niewinne i wręcz obsesyjne małe fascynacje?

fascynacje 1

Patrzę na mego synka i widzę jak już w moim trzylatku zaczynają kiełkować takie właśnie małe fascynacje, jak rodzi się miłość do określonej aktywności, jak powoli zaczyna dojrzewać pierwsza, dziecięca pasja… To wręcz zadziwiające, że już trzylatek może aż tak bardzo coś lubić, wręcz kochać. I poświęcać temu, co go tak cieszy tak wiele czasu. J. to dziecko aktywne. Nie dziwi zatem jego ogromna miłość do hulajnogi i nieustannej wręcz na niej jeździe, gdy przebywa na dworze. Zresztą hulajnoga była miłością romantyczną od pierwszego wejrzenia. Mieliśmy po prostu przymierzyć dziecko do sprzętu i sprawdzić czy będzie to dobry prezent na urodziny. I wyszliśmy ze sklepu z hulajnogą prawie 3 miesiące przed urodzinami. Jak złapał, odepchnął się to już nie wypuścił z rąk. Klasyczny błąd rodziców? Pewnie tak… Ale z błędu zrodziła się ogromna pasja jazdy na hulajnodze.

fascynacje 3

Inną pasją J. są tramwaje i pociągi. To pasja zaszczepiona na młodym, podatnym gruncie przez dziadka. Naoglądali się tyle tramwajów w internecie, najeździli razem, nagadali o tym skąd się biorą i gdzie kończą, jakie mają kolory, oznakowania… Doszło nawet do tego, że padła propozycja, by J. spróbował wziąć udział w reklamie … Ot, byli, oglądali nowy tramwaj, który zawitał w Gdańsku a młody wykazywał tyle entuzjazmu, że ktoś stwierdził, że można by to wykorzystać… Ale ochrona wizerunku J. jest ważniejsza… I jeszcze pod tę miłość J. do tramwajów zaczęły podpadać pociągi. Zresztą drugi dziadek to emerytowany maszynista a niedaleko jego domu co rusz przejeżdża Pendolino.

fascynacje 5

Małe fascynacje rodzą się bardzo wcześnie. Warto je wspierać, rozwijać, podlewać niczym młodą roślinkę. Może za chwilę ta fascynacja zniknie zupełnie, może coś innego zacznie przyciągać dziecięcą uwagę… A może zostanie na całe życie i stanie się siłą napędową działań i wspaniałych pomysłów? Kto to wie?

fascynacje 6

Pamiętam mój pierwszy rower, taki z doczepianymi kółkami… Miałam 4 lata, trwał w najlepsze PRL a wujek przywiózł dla mnie i mojej kuzynki rowery prosto z RFN. Początki nie były proste… na szczęście potem szybko złapałam co i jak i już nie wypuszczałam kierownicy z rąk, stała się przedłużeniem mojej osoby a jazda na rowerze najwspanialszym sposobem spędzania wolnego czasu, którego miałam wówczas pod dostatkiem. Potem przyszedł czas na składaka na komunię. Wtedy to nauczyłam się jazdy szaleńczej i zostawiania wszystkich w tyle, a także jazdy bez trzymania kierownicy a nawet z nogami na niej… Czyste szaleństwo… I tak miłość do rowerów i jazdy na nich została mi do dziś.

W moim życiu obecna też od zawsze była fotografia. Mój tata namiętnie robił zdjęcia wszystkim i wszystkiemu, a w czasach fotografii analogowej posiadał nawet domową ciemnię. Oczywiście w ciemni byłam pierwszym pomocnikiem. Pomagałam mieszać odczynniki i wywoływać zatrzymane na zdjęciu chwile. A gdy miałam 8 lat dostałam pierwszy w swoim życiu aparat fotograficzny… I miłość malej dziewczynki do fotografii została aż po dziś dzień w dorosłej już od dłuższego czasu kobiecie.

Warto obserwować dzieci, wspomagać ich rozwój, podsuwać … byle z umiarem … zajęcia, które mogą je zainteresować… Może kiedyś uczynią z tego swą ukochaną pracę, może będzie to wspaniałe hobby na całe życie. Kto wie?

A jakie pasje przetrwały z Wami od dzieciństwa? Jakie małe fascynacje zaprzątają głowy Waszych dzieci?

  • Ojć, wszystko co ma guziki i ekran. Pamiętam kilka lat temu wizytę w fokarium na Helu. Im bardziej pokazywaliśmy mu foki, tym bardziej fascynowały go „infokioski” z filmikami 😉

    • Mój syn też jakoś na te żywe obiekty przyrody nie chce zwracać uwagi, bardziej go np. w zoo wszelkie techniczne ustrojstwa interesowały 🙂

  • Och rozmarzyłam się przy tym poście 🙂 Ten temat chodził mi po głowie od długiego czasu i zdecydowanie mogę powiedzieć: tak, to co dziecku zajmuje tyle uwagi w dzieciństwie, najprawdopodobniej „powróci” do niego za ileś lat. Ważne, by nie mówić dziecku, że „to głupie” albo „wyrośniesz z tego” Nie! Właśnie o to chodzi, żeby nie wyrastać z marzeń!

    Moją pasją były zawsze plastikowe literki – godziny spędzałam ustawiając je, układając z nich słowa. Słowa mnie fascynowały. Gdy pewnego dnia dowiedziałam się, że jest inny język niż polski, zapragnęłam dowiedzieć się na ten temat jak najwięcej 🙂 I tak zostało 🙂 Próbowałam nawet od tego uciec, ale nie da się – odkrywanie leksyki i gramatyki danego języka to coś, co mogę robić godzinami i to w ramach relaksacji :)Plus oczywiście pisanie książki.

    Dwie kolejne sprawy to fotografowanie i poniekąd motory . Od kiedy złapałam w ręce pierwszy aparat i opanowałam szybko jego możliwości, a miałam wtedy ok.9 lat, godzinami chodziłam po okolicznych lasach, cmentarzach (tak,tak!) i pstrykałam 🙂
    Z motorami było gorzej- zawsze rysowałam siebie na motorze albo obok, odwracałam się za każdym jadącym, ale nigdy się swojego nie dorobiłam- do dziś. Dokładnie dzisiaj stałam się szczęśliwą posiadaczką jednośladu 🙂

    • Wspaniale 🙂 Gratuluję zrealizowania życiowej pasji 🙂 Kolejnej 🙂 Piękne jest życie, gdy jest nimi wypełnione 🙂

  • Moja córka kocha kolej. Dziadek zaraził ją swoją pasją. Tosia zna się na pociągach, jak rzadko który czterolatek, wspieramy jej pasję i pozwalamy jej ją rozwijać. Drugą namiętnością są książki, tym zaraziłam ją ja, to moja największa miłość, która trwa odkąd tylko pamiętam 🙂

    • U nas też siłą sprawczą był dziadek 🙂 Pasje to fantastyczna sprawa 🙂

  • My aktualnie temat pociągów, ciężarówek i innych pojazdów mechanicznych mamy już za sobą. Od prawie roku rządzą u nas żołniersko-pirackie klimaty. Muszę przyznać, że bardzo mnie to cieszy, bo zatrzymywanie się z powodu każdego autobusu, skutera czy ciężarówki doprowadzało mnie do obłędu 😉

    • U nas tematy pirackie zaś przeminęły jakiś czas temu i obecnie tramwaje i pociągi są na tapecie 🙂 Podziwianie każdego krążownika szyn potrafi być męczące … dla rodzica 😀

  • Kiedyś zobaczyłem nisko lecący samolot – nie wiedziałem skąd czy dokąd leci – ale musiałem być wtedy mały. 😛 Dopiero po kilku latach dowiedziałem się, albo dotarło w końcu to do mojej głowy, że 6-7km w linii prostej od domu jest aeroklub. Może nie jestem pilotem, może nigdy nie będę latał. Za to fascynacja lotnictwem pozostała do dziś. Jeśli tylko mogę fotografuję samoloty na lotniskach i w powietrzu, wyjeżdżam na pokazy lotnicze – po prostu to kocham. 😉

    Jeśli ktoś tu zagląda z Lublina i okolic to zapraszam w niedzielę na wspomnianym aeroklubowym lotnisku w Radawcu (EPLR) – zjazdówka z trasy Lublin – Kraśnik na Bełżyce, Opole Lubelskie odbędzie się impreza – Piloci Lubelszczyzny w obronie Wielkiej Brytanii – 75. rocznica Bitwy o Anglię. Więcej info znajdziecie w wujku Google. 😉

    • Fantastyczna pasja 🙂 My mamy bardzo blisko do lotniska Wałęsy i często tam jeździmy popatrzeć jak samoloty startują i lądują. Zapowiada się świetna impreza 🙂

  • Dominika Fijał

    W Kościerzynie jest muzeum kolejnictwa – jak byście chcieli pooglądać stare pociągi. A swoją drogą, dobrze jest mieć pasję 🙂

    • Zdecydowanie jest dobrze mieć pasję. Do muzeum kolejnictwa pewnie prędzej czy później trafimy 🙂 Do Kościerzyny całkiem blisko 🙂

  • Moja dwuletnia córka też uwielbia tramwaje. Gdy chodzimy na plażę to nie ma opcji, aby nie wrócić bimbajem… kończy to się wszystko tym, że wieczorem jak ma zasnąć muszę jej opowiadać bajkę o tramwaju i małej dziewczynce.. tutut tutut.. 🙂 A dziś jako nie za mądry ojciec chodziłem po sklepach z zabawkami i szukałem dla niej tramwajowego modelu:)
    NIe da się ukryć, że dzieciństwo ma OGROMNY wpływ na to kim jesteśmy i co lubimy:)

    Bardzo mi się podoba ten temat:)

    • Cieszę się, że temat przypadł Ci do gustu 🙂 Ja również szukam tramwajowego modelu. Mam jeden upatrzony, ale chyba wstrzymam się do Bożego Narodzenia 🙂 Będzie wielka niespodzianka od Mikołaja 🙂

  • Chyba kolorowanie i zabawy plastyczne. Zawsze nas do tego ciągnęło. Niedawno fotografia, blogowanie i podróże 🙂

    • Zawsze jestem pod wrażeniem jakie cuda z papieru potraficie wyczarować 🙂

  • Jedną z moich pasji z dzieciństwa jest rysowanie. Wciąż się rozwijam w tym kierunku, nie tylko na papierze. Inną jest pływanie – zanurzając się w wodzie wciąż czuję to samo, co w wieku sześciu lat. Taka dziecięca pasja i te pierwsze chwile zafascynowania są chyba jednym z najwspanialszych uczuć. Warto sobie przypomnieć czasami jak to jest 🙂

  • Karmicielka

    Zdecydowanie wszelkiej maści handmade. Tworzyłam od dziecka, robię to i teraz 🙂 I choć tak bardzo brakuje na to czasu, a dziecko zabiera włóczkę prując przy tym robótkę, to wieczorami, gdy nie padam na twarz, siadam w fotelu i…? Powstaje właśnie szydełkowy koc 😉

    http://www.karmicielka.pl

  • Jeśli chodzi o mnie, to na pewno przetrwała we mnie pasja do jazdy na rowerze. Od zawsze to lubiłam. Najpierw na moich 3 kołowym rowerze z wywrotką, a potem juz na dwukołowym „dorosłym” rowerze:). To jest dla mnie najlepszy relaks i sposób na odstresowanie się. Na rowerze uruchomiaja mi sie szare komórki, więc często jak mam jakis temat do przemyślenia, to wskakuje na rower i pędzę przed siebie:).

  • Moja fascynacja do chodzenia w butach na wysokim obcasie nie przetrwała ze mnę 😉 Teraz za tym nie specjalnie przepadam. A Młody obecnie zdobywa wszystkie wysokości w domu jakie może. Już się wycwanił i wszędzie podsuwa sobie krzesła i wchodzi po nich na… stół, szafki, lodówkę 😉 Jednym słowem mam wesoło.
    pozdrawiam serdecznie!

  • Mój siostrzeniec ma półtora roku i poznaje po samochodzie kto przyjechał. Jak np. jedzie niebieski Citroen C3 krzyczy BABA! Dzieci bywają niesamowite :). Dobrze jest rozwijać ich małe pasje, bo nawet jeśli dana nie przetrwa, to z pewnością będzie miała pozytywny wpływ na późniejsze życie.

    • Mój syn w Chorwacji na każdym kroku jak zobaczył opla wykrzykiwał …. O, Opel. Jak u nas. 🙂

  • U mnie w domu też zawsze były zwierzęta, zaczynając od psów i kotów, poprzez chomiki i świnki morskie a na królikach miniaturkach kończąc.

  • Natalia Jaranowska

    Nie pamiętaj mojej zupełnie pierwszej fascynacji czymś, nic nie przychodzi mi do głowy. To straszne 🙁